czwartek, 19 maja 2011

Zlepki mysli

Zastanawiałem się ostatnio nad tym jak wiele do mojego życia wnoszą ludzie z którymi rozmawiam. Bardzo często bywa tak, że rozmawiając z nimi nagle pojawia się jedno , dwa zdania , które niczym pocisk udeżają w moją świadomość i pozostawiają ślad na całe życie.

Pamiętam rozmowe z moim Tatą, który powiedział mi kiedyś, że skończe na ulicy.

Pamiętam rozmowe z Agnieszką Kozak, z którą miałem okazje rozmawiać tylko 2h w moim życiu, w pociągu z warszawy do lublina, powiedziała "Uważaj abyś nie skończył jak bohater piosenki - przechlapałem swój czas najlepszy czas"

Słowa mojeje nieżyjącej już Babci, która powiedziała "nie zabijaj nawet małego robaczka, wszystko żyje, a takie motylki tylko 3 dni"

Rozmowe z Darem w dniu w którym Kasia postanowiła zakończyć nasz związek, powiedział "to najlepszy dzień w Twoim życiu"

Słowa mojego nieżyjącego Dziadka, który mi powtarzał "słuchaj co mówią ludzie , nie wychylaj się i patrz uważnie co się dzieje"

Słowa Justyny, która powiedziała mi "można kogoś kochac całe życie i nie móc z nim być"

Słowa mojego brata, który powiedział, że nie potrzebuje mojego zaufania.

Słowa mojego nauczyiela od Matematyki, który powiedział, że już dawno nie miał tak zdolnego i leniwego ucznia.

Kasia powiedziała mi ostatniego dnia naszej podróży w życiu "nie jesteś tym na którego czekam"

Słowa mojego Dziadka, który zawsze mówił, że życie minie zanim się obejrze, a na to wszystko co w nim jest materialne to można nasrać.

Kiedyś Marzenka mi powiedziała "najciekawsze rozmowy przeprowadza się z przypadkowymi ludźmi"

Poznałem w życiu wspaniałych ludzi, tak myślę. Iwone , która podała mi ręke , w czasie kiedy mogłem ją odgryźć. Kinge z którą przeżyłem najwspanialszą podróż w życiu, podróż podczas której nabrałem dystansu do tego w czym jestem.

To kim jestem to dzięki tym wszystkim dobrym ludziom. Jestem tym co oni mi dali. Widze tak jak oni pokazali mi świat. To dzięki słowom mojego Taty, za każdym razem kiedy widze bezdomnego potrafie się postawić na jego miejscu, i mu pomóc. To dzięki dziewczynie z pociągu, wiem że chce żyć chwilami jakie mam, łącząc tu myśl Dziadka o tym jak trywialne są sprawy doczesne. Staram się jak mogę by nie zabijać życia , które jest w koło. Choć czasem pojawia sie myśl iż chciałbym zabić na polowaniu by poznać smak tego jak to jest zabić, absurdalne to jest, to myślenie. Myśli tych wszystkich ludzi składają się na mnie, na to jak postępuje, jak żyje. Pragne otaczać się tymi wszystkimi ludźmi bo to jest pełnią życia, nie ma nic ważniejszego niż to jak siebie wzajemnie kreujemy, kreujemy na lepszych ludzi, lepsze świadomości.


Każdy spotkany człowiek widzi nas zupełnie inaczej niż każda poprzednia osoba widzi nas na bazie tego kim jesteśmyw danej chwili, na bazie tego jak i co mówimy, jak postępujemy. Ja ciągle się zmieniam, ciągle zmieniam zdanie, jestem jak choragiewka na wietrze, i bardzo sie z tego ciesze, bo szukam, szukam siebie, chce wiedziec wiecej, kiedy dowiaduje sie czegos nowego zaczynam inaczej patrzec na wiele spraw. Stabilnosc w tym co sie mysli moglaby mnie zatrzymac , ukierunkowac na jakies myslenie, a ja nie chce byc ukierunkowany, ja chce pytac. Chce poznawac i szukac. Po co komu moja stabilnosc, chyba po to aby mogl sie czuc bezpiecznie, aby mogl byc pewnym, ze nie podwarze jego zdania. Mnie nie potrzeba takiej pewnosci wobec innych, im wiecej sprzeciwu , im wiecej odmiennych zdan tym lepiej, tylko tak sie mozna rozwijac, przez dyskusje.

Milczenie staje sie cnota, dzis do tego dochodze. W rozmowach z ludzmi czesto poruszaja tematy , ktore gdzies gleboko ( z mojego punktu widzenia ) przerabialem. Wiem , a moze zdaje mi sie ze wiem duzo w danej dziedzinie. I wtedy slysze ich wypowiedzi, ich opinie i nie postepuje juz jak kiedys, ze wlaczam sie zywo w dyskusje, ze zaczynam zalewac kogos wiedza, nie to nie ma sensu. Ja tylko slucham i sie usmiecham, jak idiota ktory nic nie wie, ale to nie ma znaczenia. Slucham, szukam jakichs nowych sugesti w tych prostych i pytaniach ludzi, moze ja cos przegapilem, moze dzieki nim cos odkryje. Przygladam sie im i obserwuje jak zachwycaja sie temate, jak szukaja, jak draza, jak probuja stawiac pytania. I widze siebie przed laty. I to jest piekne, ze ludzie stawiaja pytania. Moje zachowanie nauczylo mnie, ze moge spotkac kogos jak ja, kto cos wie, ale nie odkrywa sie z tym, wiec slucham. A kazde slowo na wage , jak złoto ukladam i waze ile to warte, te mysli.

Kocham zycie za to ze moge obserwowac, myslec i poznawac. Za to ze to sprawia mi taka nieslychana radosc. I czekam z niecierpliwoscia dnia swojej smierci kiedy z tym calym arsenalem swoich przemyslen znikne. I ciekaw jestem czy postawilem na dobrego konia w tej gonitwie, czy wiedz i rozwoj siebie jest droga do tego aby odkryc to po co tu przyszedlem, na ten swiat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz