czwartek, 19 maja 2011

Zasadzki umysłu


Ten obrazek idealnie odzwierciedla to co na codzień ma miejsce. Mówimy to co potrafimy wypowiedzieć, a co niekoniczenie przedstawia to o czym myślimy. Niby banalna sprawa, ale to właśnie dzięki zastanowieniu się nad przekłamaniem jakiego dokonujemy podczas próby opisu świata dostrzegłem jak nalezy być ostrożnym w ocenianiu świata i w odbieraniu opini na jego temat od innych ludzi.

Nie ufam w opinie innych ludzi, warto zauważyć , że mówie o opiniach, a nie o opisach świata. Co innego jest powiedzieć, że mój kolega ubiera się kolorowo, a co innego powiedzieć, że ubiera się jak idiota. Chodzi o to , że ja np kompletnie nie znam się na muzyce, w sensie nie potrafie odróżnić wielu instrumentów od siebie, nie umiem powiedzieć jaka to symfonia czy kto ją skomponował, albo czy jakiś vokal jest dobry czy nie, nie umiem. Ale tu się pojawia ciekawa sprawa. Ilu ludzi potrafi powiedzieć, nie znam się na tym czy na tamtym, ilu ludzi chce to powiedzieć. DLaczego mieliby mówić, że się nie znają na tym czy na tamtym, zawsze można coś poczytać w sieci i stwierdzić, że ma się podstawy do dyskusji więc, można wyrażać swoje opinie. I tu właśnie jest problem. Kiedy tacy ludzie znajdują się w koło nas, i zaczynają wydawać opinie, łatwo ulec złodzeniu, że wiedzą o czym mówią, zwłaszcza jeśli słuchasz sam nie zna się na temacie. Osoba wydająca opinie może i coś wiedzieć, może jej się wydawać , że coś wie, ale wie nie wiele. I wracając do głównego wątku, opinie jakie wystawiamy są opiniami naszymi, opiniami , które mogą być zupełnie nie trafne. Dlatego zawsze jeśli słysze jakąś opinie, pytam dlaczego tak myślisz, i do pytam tak do czasu aż pojme podstawy, argumenty dla takiego a nie innego sądu.


Patrze na swój świat i widze coś zupełnie innego niż widzi np moja Mama patrząc na niego. Każdy widzi to co rozumie, to co dostrzega. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym w identyfikowaniu się z jakimkolwiek poglądem na temat czegokolwiek, bo można bardzo łatwo skreślić wiele możliwości w swoim życiu.

Np pytam siebie, dlaczego nie skończyłem studiów, moja odpowiedź będzie brzmiała, bo się nudziłem na nich, nie widziałem w tych szkołach nic ciekawego dla siebie. Odopowiedź ludzi którzy mnie znają może być zupełnie inna, może być setka różnych, ale każda z tych opinie prędzej czy póniej utrze się, i zostanie do mnie przypisana. Kiedy już opinia zostanie przypisana, wtedy bardzo trudno będzie ją nam zmienić, w sensie w głowach tych, którzy ją sobie zapisali. Ciężko jest pomyśleć o kimś kogo znało się lata temu i był to nieciekawy człowiek iż teraz mógłby być ciekawy. Ciężko myśleć o dzielnicy miasta w której spotkało nas coś przykrego jako o miłej dzielnicy.

Zauwżyłem jednocześnie, jak wiele razy w pracy czy w życiu codziennym spotykałem się z sytuacją w której miano mi kogoś przedstawić, ale zanim to zrobiono, opisano mi tą osobe w taki czy inny sposób. I tak spotykam tego człowieka, ale w chwili gdy go poznaje w głowie mam już pewien obraz i teraz go tylko przyklejam do tego obrazu, i nie wiedze już człowieka , którego moge poznać, Widzę już człowieka, który ma pewne cechy , wytwory mojej głowy , nic więcej. Oczywiście to czas przeszły, ale faktem jest , że na takie pułapki bardzo często i łatwo nabierał się mój umysł.

Przyszła mi dziś do głowy jeszcze jedna myśli, ta również nawiązuje do obrazka z góry. Moja Babcia która nieustannie pyta kiedy się ożenie, tak jak by to miało zmienić życie wielu ludzi, zapewne by zmieniło , pytanie jak. I tak sobie dziś pomyślałem, że ta moja Babcia widzi mnie przez pryzmat swojego świata. Nie widzi , mnie jako człowieka, którym jestem, nie słyszy tego co mówie, jak mówie, o czym mówie. Ona słyszy to co chce usłyszeć, to co utarły jej zasady. Zapewne kiedy mówie , że ide do pracy, ona wyobraża sobie stary kombinat cementowni i mnie podążającego wśró tłumów, i to są właśnie zasadzki umysłu. Widzi mnie przez pryzmat swojego małżeństwa, i myśli, że skoro ona to przeżyła to i ja powiniene. Problem w tym, że mnie podnieca rozwijanie się, a rodzina, chciałbym ją mieć, ale wciąż nie czuje się odpowiedzialnym człowiekiem do tego zadania.


Cieżko jest zrozumieć drugiego człowieka, mi czasem bardzo. Warto jednak dołożyć wszelkich starań i stawiać się jak gdyby w roli tej drugiej osoby, patrzeć przez jej doświadczenia i szukać cennych wskazówek w tym co chce nam przekazać, nawet jeśli wysyła mnie do piekieł, mówiąc , że mam się ożenić. Tak sobie myślę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz