wtorek, 12 kwietnia 2011

zlepki myśli, czyli zrzut ideii na dzień dzisiejszy

Spisuje te swoje myśli, bo jak niczego więcej tak ich jestem pewien. Jestem pewien tego co mówie, bo spędzam nad rozmyślaniem dużo czasu.

Gdzieś w rozmowach z ludźmi, a czasem w rozmowach z samym sobą pojawia się wątek nauki. Choć sam mało wiem, a może nawet nic nie wiem, to idąc przez swoje życie dochodze do punktu w którym widze, że człowiek jako istota jest w stanie wszystkiego się nauczyć, jest to tylko kwestia otwartości.

Moje ręce potrafią rysować, moje oczy potrafią widzieć fotografie zanim te powstaną. Mój umysł potrafi odczytywać meta informacje w tym co ludzie mmówią czy piszą. Jeszcze kilka lat temu nie umiałem nic. Z innej strony patrząc, 10 lat temu miałem potęzną wiedzę z matematyki i fizyki, a dziś 90% wzorów nie pamiętam.

Rozkopuj kolejne dziedziny nauki, ciągle mi mało, moja wiedza zapewne jest bardzo płytka w wielu miejscach, ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że kopie, to że szukam, że staram się zrozumieć i pojąć więcej.

Uważam , że każdy człowiek jest taki sam, mamy tą samą konstrukcje, pomijając wady wrodzone, upośledzenia itp. Jesteśmy jak komputery, możemy robić wszyscy to samo, ale mamy inne oprogramowanie startowe. Inne religie, inne doświadczenia, inną widze. Coś wiem o komputerach, coś co nie coś. Napisałem kilka lini kodu w życiu , a przez ostatnie kilka lat przeczytałem kilka książek. Co ma jedno z drugim wspólnego ? Mój umysł kreuje oprogramowanie. Moje książki kreują mnie.

Jestem wielkim głupcem, dziś mogę tak powiedzieć, dlaczego ? Bo wiem , że za kilka lat, kiedy zdobęde o niebo potężniejszą wiedzę od tej którą dziś posiadam będe śmiał się i drwił z tego co dziś wiem.

Jestem pełen szacunku i podziwu dla ludzi , którzy się uczą. Dla tych , którzy się nie uczą jestem pełen szacunku o ile umieja rozmawiać i staraja sie byc otwarci. Sam byłem zakmnietym półdebiłem, a zapewne nadal jestem bo nie wszystkich chce sluchac. W kazdym razie, zamykanie sie na zdanie innych jest najdobitniejszym okazaniem braku checi poznania.

Każdego człowieka da sie przeprogramować. Po tym jak przeczytałem "zrozumieć nasz umysł" ksiazke bardziej filozoficzna niz mozna chciec, uswiadomilem sobie jak wielka moc mam w rekach posiadajac umiejetnosc programowanie, zrozumienia czym to jest i jak to dziala.

Ja - to nic innego jak komputer. Wiedza to nic innego jak software ktory laduje w siebie.

Bog ? Milosc ? Uczucia ? To wirusy. Pisze tu bardzo skrotowo, kto ma pojac o czym mowie pojmie. Uzywam wielu przenosni, bawi mnie to, bawi mnie doszukiwanie sie w slowach wieloznacznosci, to kreuje nowe mysli, to inspiruje.

Zatem jak podnosic wartosc swojego oprogramowania ? Dobre pytanie jak dla mnie.
Zadawac sobie pyatnia, pytac siebie i szukac, pytac siebie dlaczego robie to tak, a to inaczej. Pytac siebie dlaczego chodze tak ubrany, dlaczego sptykam sie z tymi ludzmi. Pytac siebie jaki wplyw ma na mnie to czy tamto. Pytac siebie.

Zapytalem siebie ostatnio kim sie otaczam, okazalo sie , ze mam fajnych ludzi w kolo siebie, inspiruja mnie, sa madrzy, sa ciekawi. Wybieram ludzi z ktorymi moge rozmawiac, ktorych moge pytac.

Mam wielki haos w glowie, wiele mysli mi sie placze. Szukam isnpiracji, przede wszystkim szukam sensu. Wiem ze zycie samo w sobie nie ma sensu, swiat w ktorym zyjemy nie ma sensu.

Ja istnieje jakis czas na ziemie, ziemia istnieje jakis czas w US, caly wszechswiat pewnego dnia sie skonczy. Cala nasza kultura, wszystko co mamy zapewne zniknie, i to tego nie trzeb abyc geniuszem.


Myslenie o sobie iz jest sie wyjatkowym jest bez sensu. Mamy przeogromna ilosc informacji, nie jestesmy w stanie tego przetrawic. Cos musi sie wydarzyc. Nie wazne czy jestes cieciem czy dyrekotorem Apple. Wazne jest to jak postepujesz ze swoiim zyciem. Wazne jest to czy wykorzystujesz talenty jakie odkryles, i czy szukasz kolejnych. Gromadzenie bogactw nie ma sensu, gromadzenie czegokolwiek nie ma sensu. Jedyne co ma sens to myslenie. Myslenie konstruktywne, takie ktore przyczynia sie do rozwoju cywilizacji.


Podnieca mnie mozliwosc myslenia, bardziej niz cokolwiek innego. Ta pasja albo choroba zaczyna mi dokuczac. Boje sie ze niczego nie wymysle, boje sie ze moje myslenie spelznie na niczym. Boje sie ze ockne sie w wieku 50 lat z ton ksiazek, w aleji róż. Boje sie tego wszystkiego, bo mam pieprzone wirusy w głowie. Chce sie ich pozbyć. Pozbyc da sie ich w prosty spsoob, prosty ale dlugo terminowy. Wizualizacja problemu. Wizualizuja cproblem mozna dostrzec iz nie ma zadnego problemu , a lek jest niczym innym jak emocją powiązaną z brakiemw iedzy. Poniewaz niewiemy co bedzie, boimy sie. Boimy sie, bo byc moze w naszym zyciu brak wiedyz byl karany, jak np w moim. Byc moze moj uszkodzony umysl, jest swietnym motorem napedowym. Byc moze wiele wirusow jakie posiadam i swiadomosc istnienia napedzaj mnei do tego by ciagle sie rozwijac.


Pscyhiatryk, tam mogę skończyć , za to co mówie. Moge zostać unicestwiony na wiele sposobów w tym systemie. Każdy będzie dobry dla agresora. Żaden dla mnie. Patrząc oczywiście z punktu widzenia tego świata, świata w którym zyjemy.

Przyszła mi taka myśl ostatnio. Wyobraź sobie padający śnieg, nocą. Śnieg, który spada z nieba. Noca go nie widać. Nie widać go wcale. Wyobraź sobie teraz, że ktoś zapala latarke i nagle widzisz te spadające płatki śniegu. Jeden za drugim, pojawiają się spadając z góry i znikają ggdzieś na dole. Teraz zamieńmy światło na świadomość, a płatki śniegu na ludzi. Widzisz to co ja ?


Jestem oderwany od rzeczywistości bardziej niż to możliwe. Nie dbam o przyszłość, bo myślę, że jej nie ma, jest tylko teraz. Żyje w bardzo abstrakcyjnym świecie. Świecie umysłu.

Chce dotknac tego czego podobno dotknac nie mozna. Chce wyjsc w inny wymiar i zobaczyc to czego w tym nie widac. Chce plywac tam gdzie nas nie ma. Świat to za mało dla mnie. Skoro istnieją inne wymiary, chce tam wejść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz