czwartek, 14 kwietnia 2011

Krok po kroku

O fizyce wiem tyle co się nauczyłem na studiach, tyle ile przeczytałem w książkach popularnonaukowych. Ten materiał w bardzo fajny sposób pokazuje kierunki jakimi biegna myśli dzisiejszych naukowców. Trafiłem na ten materiał w pjeczynie wiedzy, czytając książkę Michio Kaku. Trudno jest pojąć wszystko o czym pisze, trudno bo bez zgłebiania teori, pewne sprawy trzeba przyjąć za prawdę, zdając się na autorytet i wiare w liczby. Jest jednak bardzo niesamowita sprawa w tym co on pisze. Wielokrotnie zaznacza to jak ważny jest przypadek w odkryciach, jak
ważne jest sięganie po dobre źródła wiedzy. Jak tak sobie połącze to wszystko o czym opowiada w swoich książkach, to wygląda na to, że żyjemy w czasie, w którym niesamowitych odkryć powinnismy dokonowyać. Dlaczego ? Bo wielu ludzi ma dostęp
do wiedzy, do wiedzy, która jest paliwem dla kreatywnych ideii.

środa, 13 kwietnia 2011

Agresja

Na jednej z grup , która zalozylem jakis czas temu, grup w ktorej ludzie publikuje materialy ktore nie maja nic wspolnego z prawda, ktorej nie ma, a maja jedynie zainspirowac umysl do zastanowienia sie nad droga ktora przebywamy, Marceli - jeden z aktywnych uczestnikow dyskusji opublikowal ten oto film:




Mozna by to wyswietlac milionom zgromadzonych przed telewizorami w niedziele, wierzaych w nieomylnosc ich swietego przywodcy. Wydaje mi sie ze dzis kolor skory ta maly problem, problem to religia. Gra sie rozchodzi o to kto niesie prawde. Chodzi o ludzi gloszoacych prawde o zbawieniu o tym ze dostaniesz swoje zycie jak umrzesz, wazne tylko abys zapomnial o tym ze to tu i teraz masz zyc.
Grona fanatykow zjednoczonych przy swoim ja. Takich roznic sa masy, wynikaja z naszego strachu przed porzuceniem siebie. Masz opla to siedzisz na forum opla, a na drode wposcisz goscia z opla. Jezdzisz porschem to sie spotykasz z kolesiami od prsche i opowiadasz dowcipy o gosciam z meroli. Itd. Idac dalej, masz mase tytyulow naukowych, ten sie doktoryzowal tutaj a ten tutaj, ten ma taki stopien a ten taki, Ci sa lepsi a Ci gorsi. Mamy 7 mialardow ludzi na ziemi, 6 powinno zginac, najlepiej dluga smiercia, tak aby zdazyli zakumac co zle robili. Wez ten film i pokaz kolesiom ktorych zwie sie kibolami, zobacz jaki bedzie tego skutek. Nam potrzeba zaglady ludzkosci , tak mi sie widzi ze to jedyny sposob na przebudzenie.

wtorek, 12 kwietnia 2011

zlepki myśli, czyli zrzut ideii na dzień dzisiejszy

Spisuje te swoje myśli, bo jak niczego więcej tak ich jestem pewien. Jestem pewien tego co mówie, bo spędzam nad rozmyślaniem dużo czasu.

Gdzieś w rozmowach z ludźmi, a czasem w rozmowach z samym sobą pojawia się wątek nauki. Choć sam mało wiem, a może nawet nic nie wiem, to idąc przez swoje życie dochodze do punktu w którym widze, że człowiek jako istota jest w stanie wszystkiego się nauczyć, jest to tylko kwestia otwartości.

Moje ręce potrafią rysować, moje oczy potrafią widzieć fotografie zanim te powstaną. Mój umysł potrafi odczytywać meta informacje w tym co ludzie mmówią czy piszą. Jeszcze kilka lat temu nie umiałem nic. Z innej strony patrząc, 10 lat temu miałem potęzną wiedzę z matematyki i fizyki, a dziś 90% wzorów nie pamiętam.

Rozkopuj kolejne dziedziny nauki, ciągle mi mało, moja wiedza zapewne jest bardzo płytka w wielu miejscach, ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że kopie, to że szukam, że staram się zrozumieć i pojąć więcej.

Uważam , że każdy człowiek jest taki sam, mamy tą samą konstrukcje, pomijając wady wrodzone, upośledzenia itp. Jesteśmy jak komputery, możemy robić wszyscy to samo, ale mamy inne oprogramowanie startowe. Inne religie, inne doświadczenia, inną widze. Coś wiem o komputerach, coś co nie coś. Napisałem kilka lini kodu w życiu , a przez ostatnie kilka lat przeczytałem kilka książek. Co ma jedno z drugim wspólnego ? Mój umysł kreuje oprogramowanie. Moje książki kreują mnie.

Jestem wielkim głupcem, dziś mogę tak powiedzieć, dlaczego ? Bo wiem , że za kilka lat, kiedy zdobęde o niebo potężniejszą wiedzę od tej którą dziś posiadam będe śmiał się i drwił z tego co dziś wiem.

Jestem pełen szacunku i podziwu dla ludzi , którzy się uczą. Dla tych , którzy się nie uczą jestem pełen szacunku o ile umieja rozmawiać i staraja sie byc otwarci. Sam byłem zakmnietym półdebiłem, a zapewne nadal jestem bo nie wszystkich chce sluchac. W kazdym razie, zamykanie sie na zdanie innych jest najdobitniejszym okazaniem braku checi poznania.

Każdego człowieka da sie przeprogramować. Po tym jak przeczytałem "zrozumieć nasz umysł" ksiazke bardziej filozoficzna niz mozna chciec, uswiadomilem sobie jak wielka moc mam w rekach posiadajac umiejetnosc programowanie, zrozumienia czym to jest i jak to dziala.

Ja - to nic innego jak komputer. Wiedza to nic innego jak software ktory laduje w siebie.

Bog ? Milosc ? Uczucia ? To wirusy. Pisze tu bardzo skrotowo, kto ma pojac o czym mowie pojmie. Uzywam wielu przenosni, bawi mnie to, bawi mnie doszukiwanie sie w slowach wieloznacznosci, to kreuje nowe mysli, to inspiruje.

Zatem jak podnosic wartosc swojego oprogramowania ? Dobre pytanie jak dla mnie.
Zadawac sobie pyatnia, pytac siebie i szukac, pytac siebie dlaczego robie to tak, a to inaczej. Pytac siebie dlaczego chodze tak ubrany, dlaczego sptykam sie z tymi ludzmi. Pytac siebie jaki wplyw ma na mnie to czy tamto. Pytac siebie.

Zapytalem siebie ostatnio kim sie otaczam, okazalo sie , ze mam fajnych ludzi w kolo siebie, inspiruja mnie, sa madrzy, sa ciekawi. Wybieram ludzi z ktorymi moge rozmawiac, ktorych moge pytac.

Mam wielki haos w glowie, wiele mysli mi sie placze. Szukam isnpiracji, przede wszystkim szukam sensu. Wiem ze zycie samo w sobie nie ma sensu, swiat w ktorym zyjemy nie ma sensu.

Ja istnieje jakis czas na ziemie, ziemia istnieje jakis czas w US, caly wszechswiat pewnego dnia sie skonczy. Cala nasza kultura, wszystko co mamy zapewne zniknie, i to tego nie trzeb abyc geniuszem.


Myslenie o sobie iz jest sie wyjatkowym jest bez sensu. Mamy przeogromna ilosc informacji, nie jestesmy w stanie tego przetrawic. Cos musi sie wydarzyc. Nie wazne czy jestes cieciem czy dyrekotorem Apple. Wazne jest to jak postepujesz ze swoiim zyciem. Wazne jest to czy wykorzystujesz talenty jakie odkryles, i czy szukasz kolejnych. Gromadzenie bogactw nie ma sensu, gromadzenie czegokolwiek nie ma sensu. Jedyne co ma sens to myslenie. Myslenie konstruktywne, takie ktore przyczynia sie do rozwoju cywilizacji.


Podnieca mnie mozliwosc myslenia, bardziej niz cokolwiek innego. Ta pasja albo choroba zaczyna mi dokuczac. Boje sie ze niczego nie wymysle, boje sie ze moje myslenie spelznie na niczym. Boje sie ze ockne sie w wieku 50 lat z ton ksiazek, w aleji róż. Boje sie tego wszystkiego, bo mam pieprzone wirusy w głowie. Chce sie ich pozbyć. Pozbyc da sie ich w prosty spsoob, prosty ale dlugo terminowy. Wizualizacja problemu. Wizualizuja cproblem mozna dostrzec iz nie ma zadnego problemu , a lek jest niczym innym jak emocją powiązaną z brakiemw iedzy. Poniewaz niewiemy co bedzie, boimy sie. Boimy sie, bo byc moze w naszym zyciu brak wiedyz byl karany, jak np w moim. Byc moze moj uszkodzony umysl, jest swietnym motorem napedowym. Byc moze wiele wirusow jakie posiadam i swiadomosc istnienia napedzaj mnei do tego by ciagle sie rozwijac.


Pscyhiatryk, tam mogę skończyć , za to co mówie. Moge zostać unicestwiony na wiele sposobów w tym systemie. Każdy będzie dobry dla agresora. Żaden dla mnie. Patrząc oczywiście z punktu widzenia tego świata, świata w którym zyjemy.

Przyszła mi taka myśl ostatnio. Wyobraź sobie padający śnieg, nocą. Śnieg, który spada z nieba. Noca go nie widać. Nie widać go wcale. Wyobraź sobie teraz, że ktoś zapala latarke i nagle widzisz te spadające płatki śniegu. Jeden za drugim, pojawiają się spadając z góry i znikają ggdzieś na dole. Teraz zamieńmy światło na świadomość, a płatki śniegu na ludzi. Widzisz to co ja ?


Jestem oderwany od rzeczywistości bardziej niż to możliwe. Nie dbam o przyszłość, bo myślę, że jej nie ma, jest tylko teraz. Żyje w bardzo abstrakcyjnym świecie. Świecie umysłu.

Chce dotknac tego czego podobno dotknac nie mozna. Chce wyjsc w inny wymiar i zobaczyc to czego w tym nie widac. Chce plywac tam gdzie nas nie ma. Świat to za mało dla mnie. Skoro istnieją inne wymiary, chce tam wejść.

piątek, 8 kwietnia 2011

dlaczego tak bardzo chce tego spróbować

W swoim życiu próbowałem już kilku środków odurzających. Po marichuani dzieje sie z moim umyslem cos czego nie potrafie opisac. Jest to swego rodzaju odlaczenie sie od ciala, zaczynam widziec wszystko na raz, wszystko jednoczesnie, wszystko szybciej , swiat staje sie wolniejszy, mysli zaczynaja plynac szybciej. Kazda mysl prowadzi tunelami, ciezko jest pozbierac sie i byc swiadomym tych wszystkich mysli. Ciezko jest pojac gdzie prowadzi ten myslotok, w kazdym razie to co widze w takich stanach jest jak by esencje wszystkiego o czym sie ucze.


"Grof twierdzi, że potencjalnie potrafimy uzyskać informację o wszystkim, co działo się, dzieje się i będzie dziać we Wszechświecie - wystarczy podłączenie pod odpowiednią falę."

Tak jak pisze o tym Stanislav Grof:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanislav_Grof

strach a życie

Tak sobie myślę, że moje dziwienie się i próba oceny to całe moje życie, probuje zrozumiec to co zostalo mi podane na tacy , to co kazano mi przyjac.

Kiedy rozmawiam z ludzmi starymi, i slysze jak mowia o Bogu, z jaka wielka wiara, z jaka nadzieja mowia o tym co bedzie po smierci to az mi ich szkoda. Szkoda mi ich, bo widac nie wiele w zyciu byli otwarci na poznanie, i nie wiele doposcili informacji do swojej glowy. Rozum ma to do siebie, ze rozbiera rzeczywistosc na kawalki i logicznie eleiminuje fikcje, pozostawiajac to co uznaje za prawdziwe. No to co Ci ludzi emogli sie dowiedziec skoro w Boga wierza ? Nie wiele, nie wiele sie dowiedzieli bo w takich czsach zyli. W czasach wojny, dziwnych ustrojow, biedy i glodu. Pracowali duzo po to by zbudowac lepsza przyszlosc.

A dzis ? Dzis wlasnie mnie dziwia mlodzi ludzie petani wiara, opetani bogiem. Tutaj juz pisze slowo bog malymi literami, bo tu juz go nie ma. Dla mnie pozostal jako symbol z dawnych czasow. Jak patrze na siebie kiedy wierzylem, to widze jak bardzo sie balem. Balem sie tego co bedzie, tego co jest , tego co bylo. Ten caly wytwor umyslu, daje jedno, schronienie w swiecie ktorego nie pojmujemy.

Ale moze wlasnie tak ma byc ? Moze wlasnie wiekszosc musi w cos wierzyc aby za duzo nie pytac, aby nie szukac, aby nie myslec.

Jiddu Krishnamurti

"Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić. Ludzie patrzą na świat przez pryzmat swoich myśli i swojej przeszłości. Tym samym jesteśmy niewolnikami myśli i czasu. Myśl jest zawsze ograniczona i nigdy nie odpowiada całkowicie rzeczywistości, prowadzi więc do cierpienia. Świadomość uczy odróżniania tego, co rzeczywiście jest, od tego co na ten temat myślimy i w konsekwencji do prawdziwej wewnętrznej wolności. Wszelkie autorytety, religie, ideologie powodują jedynie budowanie kolejnych fałszywych konstrukcji myślowych. Tylko świadomość i obserwacja pozwalają dostrzec ich iluzję."

Od zwariowania właśnie ratują mnie takie napotkane myśli. Okazuje się, że nie ja jeden myślę w ten sposób.

"Człowiek stworzył koncepcję Boga, ponieważ jest mu potrzebna do ucieczki przed rutyną dnia codziennego, przed śmiercią. Wiara w Boga, Zbawiciela, Mistrza wymaga podążania określoną ścieżką, na końcu której powinna znajdować się ostateczna rzeczywistość. Religijny umysł natomiast nie ma nic wspólnego z wiarą w konkretną religię. Jest wolny w sensie psychologicznym od kultury i społeczeństwa i wszelkiej formy wierzeń religijnych."

Pięknie ujęte.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Jiddu_Krishnamurti

środa, 6 kwietnia 2011

Przypadek

Zaczynam odnotowywa zdarzenia kiedy przewiduje co sie za chwile wydarzy. Nie ma to nic wspolnego z zadnymi zjawiska paranaromalnymi, a zwyczajnie moj mozg podaje mi informacje ze wg niego to sie moze za chwile stac.

Postanowilem zaczac odnotowywac takie sytuacje , moze uda mi sie znalezc wspolne cechy.

Dzis, bedac w toalecie nagle pomyslalem o Magdzie, do ktorej wyslalem maila 3 dni temu o ksiazkach jakie chcialbym polecic dla jej syna. Kiedy wszedlem do pokoju i usiadlem przed komputerem, zobaczylem ze mam maila od niej. Z Magda pisze maile raz na pol roku. Nie wiele mamy wspolnego, zwyczajny sporadyczny kontakt.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Witold Gliński

Kiedy oglądam filmy jak ten "The way back" czuje prawdziwe emocje. Film oparty na histori polskiego rzołnierza, który został skazany za nic na 25 lat wiezienie na syberii.

Witold postanawia uciec, razem z nim kilku innych więźniów. To przez co przechodzą podczas wędrówki która ma ponad 7000km stawia mi ogromne pytanie. Jak wielką siłe ma wola życia.

Witold Gliński


Kilka artykułów o ucieczce tego bohatera:

Exclusive: The Greatest Escape - war hero who walked 4,000 miles from Siberian death camp

Rozwiązana zagadka ucieczki polskiego zesłańca z Syberii

Ja po swoich wyprawach na Harpagana moge tylko powiedzieć, że nie mam pojęcia przez co przeszedł ten człowiek.


the way back:
http://www.imdb.com/title/tt1023114/

Błedy istnienia

Ponieważ śmiem kpić z systemu w którym przyszło mi żyć, spróbuję wyciągnać największe błędy w mojej głowie jakie dzieki niemu powstały.

1. Wiara - świat dopuszcza istnienie wiary, pozwala ludziom na wierzenie w coś co sobie sami wymyślili. Nie sa w stanie ustalic gdzie jest cialo hitlera ale wierza ze wiedza gdzie lezal Jezus. Wiara zabiaja. Wiara zabija myslenie. Wiara daje złudną nadzieje i budzi w ludziach emocje, ktore sa kolejnym z blednych punktow. Wiara uczy sie bac, wiara uczy czuc sie winnym. Uczy aby nie myslec za duzo i nie stawiac pewnych pytan, pytan o stworce. Katolicy mają Jezusa, wschód ma Budde. To co dziś widzimy nie ma nic wspolnego z tym co Ci ludzie glosili.

2. Emocje - to emocje sprawiaja ze ten kolorowy bezwartosciowy swiat , ktory roztacza sie w kolo nas istnieje. Nawet moje zdjecia byly robione pod wplywem chwili i emocji. Emocje powoduja ze ludzie czuej sie lepiej lub gorzej. To one napedzaja ten system, ktory gra na ludzkich emocjach.

3. Nadzieja - życie nadzieją to jak przewijanie filmu na podglądzie zamiast go oglądać. Masz zycie, on jest tu i teraz. Chowanie nadzieji o lepsze jutro o zycie, o zdrowie o cokolwiek to kpina. Jest tylko dzis.

4. Milosc - to jawieksza z chorob jakie mnie dotknely. Mysle ze nadal jestem na nia w jakims stopniu chory. Lecze sie. Lecze sie z uzywania tego chorego slowa ktore w moim odczuciu jest inna wersja "posiade cie". Aby wspolzyc z innymi istotami w harmonii nie potrzeba uzywac zaklec milosci, nie potrzeba byc z druga osoba aby okazac jej czlowieczenstwo. Milosc mowi o monogami, o wiernosci. Czyli zaklada kolejne granice, granice w swiecie czlowieka ktory wierzy w dobro i zlo, ktorym kieruja emocje. Przeciez to sa idelane warunki do lamania granic.



Ludzie zapomnieli dzieki czemu maja wszystko co maja. Zapomnieli ze Kopernik nie gral na play station tylko studiowal , uczyl sie i rozmyslal. Mysla ze wszystko co mamy przyszlo od tak.

Ten swiat to jest pojebany cyrk na kolkach. Zaden z tych madrych ludzi ktorzy przyczynili sie do naszego rozwoju nie glosil aby sie wzbogacac. Zaden madry czlowiek nie gromadzi dobr. Tym czasem swiat , czyli ludzie gromadza wiecej po to by inni mieli mniej.

Pozwalam sobie na tak krytyczne slowa bo mowie o sobie. Przez ten chory system zmarnowalem blisko 30 lat swojego zycia, skupiajac sie na radosciach zycia, zamiast uczyc sie i starac wniesc cos dla dobra calosci. Zmarnowalem cale dotychczasowe swoje zycie. Byłem banalnym człowiekiem, bardzo banalnym. Dziś niestety ten banal odkrywam w wiekszosci z ludzi ktorychnapotykam, bez znaczenie na klase , kraj czy pochodzenie. To nie jest wina tych ludzi, to wina pierdolonego systemu.

Jeszcze kilka dni temu złapałem się na tym iż powiedziałem że szanuje ludzi wierzących. To było dobre określenie, szanuje ich, bo kiedyś sam wierzyłem i wiem jak trudno jest wyjść z tego błędnego koła. Jak trudno jest wyjść, bo cięzko jest pojąć iś jest się w nim.


A moze ludzie zwyczajnie wierza w Boga i jest on ta sama postacie ktora ja moglbym uznac za boga ? Ja jestem pewien ze isnieja inne cywilizacje, a moim dowodem na to jestem ja sam, dokladnie ja sam. Skoro ja tu istnieje w tym wielkim wszechswiecie to nie moge byc jedyny, nie znam w naturze jednego egzeplarza czego kolwiek. Zatem dlaczego mialaby istniec tylko jedna ziemia ?

Niesmiertelnosc

Słów kilka o mojej nieśmiertleności.

Niesmiertlenosc zwyklemu smiertelnikowi kojarzy sie z czym ? Z cialem ktore nigdy nie umrze, no bo jak moglo by byc inaczej. Niesmiertelnosc w mojej mysli dotyczy swiadomosci, a nie ciala. Cialo to tylko chwilowa forma, wygodna lub nie (hawking) ale forma, pozwalajaca na manifestacje swiadomosci.



Wszystko czym jestem to informacja, zapisana w moim mózgu. Mózg jako obiekt wciąż niezbadany do końca pozostawia wiele pytań , więc tutaj nie wiele należy dumać, bo zwyczajnie za mało wiemy na temat odzworowania jego konstrukcji i zachodzących w nim procesów.

Ważna jest jednak informacja. Skoro została ona zapisana w moim mózgu, to w może ona zostać skopiowana i zapisana na jakimś nośniku.

Rzedy wielkosci o jakich jest mowa wykraczaja po za obszar naszych mozliwosci. Na dzien dzisiejszy.

Wykonanie kompi mojego mozgu i wstawienie tych informacji do czystego nowego modulu sprawi iz ja zostane odwzorowany. Bedzie mnie dwuch.

Zatem wyobrazam sobie iz w przyszlosci kazdy czlowiek bedzie mial podlaczone urzadzenie kopiujace na biezaco jego swiadomosc do malej czarnej puszki, nosnika danych. Po smierci jednostki nosnik danych zostanie podlaczony do ciala, ktore oczekiwalo w swego rodzaju poczekalni. Dane z dysku zostana wgrane, i swiadomosc bedzie mogla kontunuowac swoje zycie przy uzyciu nowego ciala.

Bardzo wazne jest to ze im dluzej zyjemy tym wiecej wiemy, jak bardzo madrzy bysmy byli gdybysmy zyli nieskonczenie dlugo.

Kiedy ludzkosc juz odkryje sposob na interpretacje pozostalych wymiarow , nad ktorymi dzis pracuja naukowcy, byc moze bedziemy w stanie podrozowac po tych wymiarach z nasza swiadomoscia. Eksploatacja innych swiatow i innych wymiarow bedzie tak naprawde dopiero poczatkiem naszej egzystencji.


Utnij mi nogi, rece, potem odcinaj plastry az dojdziesz do glowy, Ja wciaz bede swiadomy, swiadomy , bo swiadomosc to tylko to co wiem, tylko tym jestem.

Złudne emocje, uczucia, złudne marzenia i wiara. Jestem maszyną liczacą, ktora jest swiadoma tego iz istnieje.


poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Obdzieram swoje martwe ciało z uczuć , obdzieram aby się odrodzić

Składam to wszystko do kupy. Tone w tych myślach. Tone w strachu, że nie zdąże niczego wymyślić. Czas upływa, a ja żyje w świecie w którym juz wiem, że nieśmiertelność ( w sensie neiograniczoności wiekiem) jest możliwa, ale tylko teoretycznie. Wiem, że za czas jakiś ludzie nie będą mieli chorób. Nie będzie upływu czasu. To wszystko dziś wiem.

Spaliłem się ostatnio marichuaną , a ponieważ robie to raz na dwa lata to miałem jak poprzednim razem, kompletne poczucie odmiennegeo stanu, stanu w którym sposób postrzegania wydaje się być zupełnie inny.

Opisywać te stany to jak niewidomemu tłumaczyć jak wygląda kolor czerwony. Doznania da się poczuć nie opisać.

W każdym razie przyszły mi myśli o świadomości. O tym czym ona jest.

Aby opisać to co przyszło mi do głowy, postaram się zrobić to przez stawianie pytań.

Co to jest mrowisko ?
Można by powiedzieć, że swego rodzaju byt. Mrowisko żyje.

Czy jedna mrówka stanowi mrowisko ?
Można by powiedzieć, że jest w stanie zbudować mrowisko, bardzo małe, ale jest.

Czy istniene tysiecy mrowek nie zjednoczonychw mrowisko moze miec sens ?
Nie wiem.

Każda jedna mrówka zna swoje zadanie i jej praca składa się na całe mrowisko. Zatem mrowisko to każda jedna mrówka. Cały ich wysiłek i cała ich praca.

Czym zatem jest świadomość ?

Czym jest człowiek, sam jeden na ziemi ?

Czym jesteśmy my wszyscy ?

Tak więc, moja myśl biegnie tam gdzie jest opis nas wszystkich jako świadomości. Świadomość to wszystka nasza wiedza, to co przez tysiące lat zbudowali ludzie. Świadomość to wiedza jaką mamy. Bez niej jesteśmy tym kim byli ludzie tysiące lat temu. Myślę, że człowiek to zwykła maszyna licząca, słońce na zrodziło, dało nam zycie. Przez miliony lat powstawaliśmy i oto jestesmy. Dziś tutaj. Mamy wikipedia, wiedze na dłoni. I co robimy ?


Jetem radiem, a gram muzyke , która nadali moi przodkowie, dzięki nim istnieje i tworzę, dzieki nim! Kiedy umre, moge pozostawić cos po sobie, lub wyeksploatowac kawalek tego co mamy na ziemi, tylko dla zabawy.

Religia, sex, emocje, to wszystko jest ślepą uliczką. Sam się na to łapie, sam potrzebuje sexu, sam wpadam czasem w emocje. Myślę jednak , że odkąd zacząłem być świadom kiedy kierują mną emocje, coś się wydażyło. Wydażyło się to, że okazuje się, że nie potrzebuje większośći tego kolorowego świata , który w koło jest sprzedawany. Świat to ja, to mój umysł.

Skoro tylu mądrych ludzi pracowało na wiedze, dzieki ktorej do czegos doszlismy to kim sa wszyscy ludzie ktorzy zamiast dawac wklad w rozwoj nauki wstrzymuja ja ?

Czy Einstein zrobil patent na swoje wzory ? Skad patenty ? One powstrzymuja rozwoj. Ten system nie ma sensu !!!

Jedyna droga do przyszlosci jest przez darmowa wiedze i brak wylacznosci na do co odkrywamy. Cos musi naprawde pierdolnąć w tą ziemię, aby ludzkość się obudziła.

Albo ludzie zaczną się uczyć i wyzbędą się lęków, zaczną byc swiadomi czym sa i co moga, albo skonczymy bardzo szybko nasze zycie na ziemi. Masa ludzi uszkodzonych przez system wybije sie wzajemnie po drodze tratujac nas i caly nasz dorobek intelektualny.

W tej calej wiedzy jaka mam, czuje sie zoraz bardziej samotny i niezrozumialy. Wchodze na teren gdzie jest coraz mniej ludzi.

Rysowanie ołówkiem

Norweskie wieczory, długie, ciemne i zimne. Ten czas można dobrze wykorzystać.






Więcej na www.CzarnaMucha.pl

piątek, 1 kwietnia 2011

Portale z książkami

Czytanie książek jest moim sposobem na rozwijanie się. Podchodze do tego jak do swego rodzaju drabiny, która pozwala mi wchodzić wyżej i widzieć więcej.
Moje książki to lektury z róznych dziedzin nauki. Lubie je łączyć, rozwijają moją fantazje, dają mi większe zrozumienie świata. Wiedza dla mnie jest najcenniejsza, a jej zdobywanie to dla mnie nie lada wyzwanie. Są dziesiątki bibliotek, tysiące książek i skończona ilość czasu w moim zyciu. Dawno temu ludzi nie mieli internetu, narzędzi , nie mogli w prosty i szybki sposób pochłaniac wiedzy. Dziś mogą. Dziś mamy czytniki (komputery, telefony itd) oraz internet. Mamy google który zeskanował wiele książek. Mam w końcu serwisy internetowe , które gromadzą użytkowników czytających książki.

I to przychodzi mi pytanie. Po co są te serwisy. W czym mają na pomóc ? Czy mają służyć po to aby zlistować swoją kolekcję książek ?

Dla mnie liczy się jedna cecha w takich portalach. Czy potrafią zarekomendować mi odpowiednią książkę, tzn taką którą powinienem przeczytać.

Poniżej znalazłem liste takich portali, czy są zgodne z moimi oczekiwaniami jeszcze nie wiem.

Polskie:
http://www.biblionetka.pl/
http://nakanapie.pl/
http://www.yesbook.pl/
http://www.forumksiazki.pl/
http://www.przystan-literacka.pl/
http://lubimyczytac.pl/ - tu sie zapisałem, dodałem 30 książek jakie przeczytałem i dowiedziałem się, że mogą mi zarekomendować 9!!!! najlepiej ocenianych w serwisie - to jakieś średniowiecze :)

Zagraniczne:
http://librarything.com
http://www.goodreads.com/
http://www.gurulib.com/
http://www.shelfari.com/