środa, 30 marca 2011

January 17, 2004, mikrus, warszawa, polska

Mieszkająć w Oslo mam sporo czasu dla siebie, często staram się przypominać sobie chwile o których już zapomniałem. Takie ważne etapy w moim życiu, chwile dla których warto żyć, przyjaźnie życia.

Pamiętam pewien dzień.

Tego dnia stałem w oknie akademika Mikrus przy ulicy Waryńskiego w Warszawie. Patrząc na akademik z ulicy moje okno było czwarte od góry i czwarte od prawej, numer pokoju to 708.

W tym pokoju stałem w oknie, tuż obok mnie w drugim oknie stał Rafał, patrzyliśmy przez okno przed siebie, słuchaliśmy klaksonów , które rozchodziły się w powietrzu jak fala na morzu po rzuconym kamieniu. Tego dnia zmarł artysta, który nosił nazwisko Czesław Niemen.

Pamiętam jak staliśmy, jak słońce przebijało się przez chmury. ROzmawialiśmy jak zwykle o sprawach wzniosłych, bo z Rafałem zawsze o takich sprawach fajnie było porozmawiać.

Wspominam ten czas w akademiku jako piękny czas, przedewszystkim dlatego iż poznałem wspaniałych ludzi.

Była taka jedna piosenka , przy której zazwyczaj stawaliśmy w oknie i w ciszy patrzyliśmy się w dal.

Oto ta piosenka:



Ten czas w akademiku, z tymi ludźmi to przygoda jakiej rzycze każdemu człowiekowi. Pierwszy raz w życiu miałem okazje poznać ludzi z innych miast, zupełnie obcych. I na moje szczęście trafiłem na najlepszych kompanów jakich mogłem sobie życzyć.

Rafał, Daro, Qla , Jeleń, Artur. Wspaniały czas, wspaniali ludzie.



Z dedykacją dla nich:

wtorek, 22 marca 2011

Antoni Kępiński - Rytm Życia



Antoni Kępiński - Rytm Życia

Już nawet nie pamiętam jak trafiłem na tą książkę, wydaje mi się tylko , że gdzieś czytałem o jego geniuszu i zapewne to mnie nakłoniło.

Długo czytałem pierwsze rozdziały tej książki, głównym problemem było to, że wciąż mam problem z czytaniem jeden książki , i zamiast jedenj czytam czasem 7, co prowadzi do tego iż w rezultacie żadnej nie czytam do końca. Kiedy tydzien temu postanowiłem sie zaprzeć i czytać tylko tą jedną, nie wierzyłem, że się uda, ale jednak się udało. Wczoraj zamknąłem ostatnią kartę Rytmu Życia. Zamknąłem z żalem.

Ta moja rozmowa z Kępińskim, bo tak nazywam czytanie książek, zaszczepiła mi w głowie wiele ideii. Uzmysłowiłem sobie jak łatwo mówić , że się ma pojęcie o ludziach psychicznie chorych kiedy tak naprawde nie ma się żadnej wiedzy, bo ja wcześniej żadnej nie miałem. Co więcej, pokazuje jak łatow myśleć o sobie iż jest się w pełni zdrowym. Kępiński pokazuje chorobe psychiczną pod wieloma kątami, pokazuje ją z wielu perspektyw życia. Jest wątek obozów koncentracycjnych ale jest i wątek świata codziennego, jest wątek szpitala i normalnego życia zwykłego obywatela.

Strach przed śmiercią, brak zrozumienia życia, próba ucieczki, zamaskowania się i uniknięcia tego co nas wszystkich czeka. O tym właśnie pisze Kępiński. Choroby psychiczne pojawiają się w wielu miejscach i na wielu płaszczyznach, tak jak to ukazuje nawiązując do problemu alkoholizmu w polsce i problemu zażywania tabletek psychotropowych w innych krajach.

Gdyby zastanowić się w kilku słowach na czym polega fenomen tej książki, to powiedziałbym , że jest to spojrzenie na człowieka z punktu widzenia człowieka który leczył ludzi. Książka wyraźnie pokazuje problemy z jakimi ja sam się stykam w życiu codziennym, pokazuje jak z nimi sobie radzić jako człowiek przez okazanie zrozumienia dla drugiego człowieka, i jak dbać o własny umysł tak aby samemu nie paść ofiarą błędów myślowych w naszym umyśle.

Antoni Kępiński - wikipedia



czwartek, 17 marca 2011

Bibliofil

Tak sobie przypadkiem trafiłem na to słowo. W definicji wikipedi istnieje taki zapis:

"Jeżeli pasja bibliofila przeradza się w namiętność, staje się on bibliomanem, (bibliomaniakiem)."

Hmmm cóż znaczy biblioman ?

"Bibliomania - jeden z możliwych objawów w zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym polegający na obsesyjnej namiętności do kolekcjonowania książek rzadkich lub efektownych bez względu na ich wartość intelektualną czy użytkową."

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne ?

Wszystko się zgadza, cierpie od dziecka na nerwice natręctw. Kilka już wyleczyłem, ale wciąż nie wszystkie.


" Bardzo często pojawiają się obsesje dotyczące zachowania czystości ciała, w wyniku czego, u chorego pojawiają się myśli w rodzaju "jeśli dotkniesz tego przedmiotu lub usiądziesz na tym miejscu, będziesz brudny", co wywołuje z kolei kompulsję mycia, często szorowania całego ciała (w skrajnych przypadkach do krwi).

.....

U człowieka cierpiącego na obsesje, po zobaczeniu noża (lub innego ostrego przedmiotu) występują myśli (obrazy) przedstawiające skrzywdzenie tym nożem jakiejś osoby (np. tej która się blisko niego znajduje).
"
Jak łatwo znaleźć opisy samego siebie. Co dalej ?

Teraz czas na poszukiwanie rozwiązań.

sex w wielkim mieście

Kochanki z którymi sypiam są śliczne. Patrze na nie, wieczorami kiedy w białej pościeli czekają na mnie. Zasypiam z nimi i budze się z nimi. Zmieniam je, zmieniam je często. Cała kolejka ich na mnie czeka.

Wielu mówi, że łatwo je zdobyć, ale ja się nie zgodzę. Łatwo mieć łatwą kochankę, poszukaj tej skomplikowanej, która jest wymagająca. Tej która nie da Ci zasnąć, tej która sprawi, że nie możesz wzroku od niej oderwać. Uwielbiam to, rozumiesz ? Uwielbiam!

Jej zapach, kiedy biore ją! Kiedy obracam w dłoniach, jest tylko moja! I wiem, że to co za chwile razem przeżyjemy zmieni mnie na zawsze, sprawi iż kiedy rano się z nią obudzę nie będe więcej już jej chciał.

Kiedyś byłem mały, więc nie wiedziałem jak je wybierać. Potem brałem co popadnie. Mięszane uczucia miałem. Na wszystko trzeba czasu. Trzeba zjeść owoców z wielu drzew by móc coś powiedzieć o nich.

Zazwyczaj po pracy wychodze na polowanie, znam kilka miejsc, kilka takich gdzie można spotkać prawdziwe perełki. Uwodzą mnie wzrokiem, a ja powoli z wdziękiem wybieram sobie, wybieram bo wiem, że mogę wybierać. Wtedy wyciągam dłoń i mówie, chce Ciebie. I jest już ranek. I to nienasycenie.

To moja extaza, móc wybrać, móc doświadczyć i móc pamiętać. A to wszystko dzięki tym, którzy stworzyli moje kochanki, książki.

piątek, 11 marca 2011

emocje przypadku

Wyszedłem z pracy, padał śnieg, w koło ślisko, było jeszcze jasno , dzień jak codzień bez szaleństw, bez terrorystów. Postanowiełm pójść do księgarni poczytać książke, której kupić nie chcę bo kosztuje 700zł.
Czy to ma sens ? Klasyczne pytanie pojawia się w mojej głowie kiedy ide do księgarni. Ppo drodze mijam stojące panie które palą papierosy, nie wiem o czym rozmawiają bo mijam je w zaledwie kilka sekund, widać, że mają o czym rozmawiać, głęboko zaptrzone w siebie, przechylone w swoich kierunkach, jedna lekko się chwieje bo może właśnie toczy jakiś dialog wewnętrzny.

Wchodzę do księgarni i mijam dział filozofii. Księgarnie dla mnie to jak świątynie zapomnienia, kiedy do nich wchodzę, czas się zatrzymuje, i dopiero czyjaś ręka na moim ramieniu powodująca , że wyrywam się z hipnozy mówi mi , że właśnie zamykamy. Lubie ten moment, bo zazwyczaj postać , która to mówi ma usmiech na twarzy, i choć nie wiem czy prawdziwy czy nie, wiem , że lubie wyrywać się z mojego stanu upojnia właśnie rzez zobaczernie uśmiechniętej twarzy.
Kiedy czytam książki w księgarni, czuje się jak w zaczarowanym ogrodzie, wyciagam ręke i dotykam myśli geniuszy tego świata. To niesamowite miejsce, w jednej chwili móc spotkać tych wszystkich ludzi. Stoją w koło mnie, a ja rozglądam się i szukam wzrokiem, przeszukuje pułki, w poszukiwaniu skarbów. Klimat który tam panuje jest obłędny. Zazwyczaj stoje , czytam i słyszę tylko szmery gdzies za mną, ktos przechodzi, ktoś siada, ktoś staje obok i zaczyna przeglądać pułki obok mnie. Czasem jest tak cicho, że słychać tylko moje strzelające stawy, kiedy kucam, kiedy wyginam nogi czy się rozciągam. Jak by tego było mało, kiedy trzymam w dłoniach rozłożoną książke i przeglądam spis treści, czuje zapach książek, a ten zapach w jakiś sposób pobudza moje zmysły. To jak cukierania a wniej tysiące zapachów, ale do ich opisu jedno słowo wystarczy - słodycz.

Są też chwile extazy w księgarni, zdarzają się żadko bo to czysty przypadek ale się zdarzają. Ostatnio taka sytuacj amiała miejsce kiedy drążyłem pułki z dziedziny neurologii w poszukiwaniu książki dla zielonych w temacie ludzi takich jak ja. Komoda z książkami stała na środku wielkiego pomieszczenia, siegała od podłogi do pasa, i miała 4 pułpki książek, szerokich na jakieś 2 metry. Można by powiedzieć , że to spory księgozbiór. Wyjąłem ręke i wybrałem książke, tak na początek, przypadkową, wziąłem w ręce i otworzyłem na przypadkowej stronie, oczywiście żadko kiedy tak robie, bo przeglądam książki przez index, ale czasem kiedy nie jestem skoncentrowany na książce tylko zaaobsorbowany tym co jest w koło mnie to tak się dzieje. Otworzyałem ją na przypadkowej stronie i zobaczyłem tytuł działu: "Pacjencie w stanie LIS" - zrobiło mi się zimno, dokładnie tak zimno jak zawsze wtedy kiedy dzieje się coś niesamowitego.
LIS to skrot z angielskiego , a w polskim oznacza syndrom zamkniecia, kompletny paraliz i pelna swiadomosc, czyli czlowiek zamkniety w swoim ciele. Drąże ten temat już od pół roku. Tak czy inaczej, przeglądałem te książki dalej, aby mieć rozeznanie w literaturze jaka tam spoczywała spędziłem dobre 3 godziny. Co się okazało na koniec, na półkach było około 200 książek, tylko w 3 znalazłem informacje o LIS.

Tak czy inaczej spędziłem upojny wieczór przy regale nauk o mózgu, czułem się jak pierwszak który uczy się pisać. Te książki to akademickie produkty, a ja zwyczajnie raczkuje w tym temacie, ale...

Wracałem do domu, siedziałem na stacji metra , obserwowałem ludzi. Stacja Jornbantorget w Oslo jest bardzo duża, zupełnie nie przypomina tej w warszawie. Siedziałem na ławce, gdzieś na środku peronu w kierunku furuset. Nagle zauważyłem mężczyzne, wiek około 40, okluary takie z dwoma szkiełkami, te przeciwsloneczne podniesione do góry, mężczyzna mał wojskowe spodnie i zwyczajną kurtkę. W jednym ręku trzymał walizkę, tak powiedziałbym średniej wielkości, była czarna. Walizka stała przed jego prawą nogą, a on wdzięcznie przemieszczał się przez peron. Tak , napisałem stała, bo ta walizka stała na hulajnodze na której on jechał. Sunąl powoli niczym czołg, i skanował ludzi , sunąc tak jak by w poszukiwaniu czegoś. Zrobił dwie rundki i nagle...zwolniło sie miejsce obok mnie, więc skierował swoją maszyną wmoim kierunku. Wyluzowany gość usiadł obok mnie, powiało wódą :)

Kiedy przyjechała moja kolejka, wszedłem i usiadłem nieprzypadkiem na przeciw blondynki czytającej książkę. Dziewczyna czytała książkę i flamastrem zaznaczała w niej teksty. Książka, była duża, format 14, gruba na 2cm, może więcej. Ja wyjąłem sój notatnik i zacząłem spisywac książki, którcyh chce poszukac na ebayu. W pewnym momencie przewróciła karty książki, siedziała naprzeciw mnie więc obrazy były do góry nogami, to jednak nie przeszkodziło mi w rozpoznaniu co czyta. Ta dziewczyna czytała książke o budowie mózgu, którą ja 2h wcześniej przeglądałem w księgarni.

Myślę nad takimi chwilami.

środa, 9 marca 2011

The Man from Earth

Film dostałem od Piotrka. Kiedy od niego dostaje film to wiem, że to będzie film dla mnie, tak było i tym razem.

W liście do Piotrka pisze:
"Odpaliłem wczoraj ten film. Domyślałem sie o czym będzie bo niestety przeczytałem wczesniej recenzje. Podczas ogladania wiedzialem, ze szybko znowu nie zobacze takiego filmu. Zatrzymywałem go wielokronotnie w trakcie, aby przemyśleć to co mówił bohater. Kiedy zaczynał opowiadać o bibli, zatrzymałem na dłużej, wiedziałem , że takie spotkanie, z takim filmem nie przydaża się często. Uwielbiam K-PAX, ale to co widziałem wczoraj pozamiatało wszystko. Odbiegając od tego czy film jest sci-fi czy nie, to co on ze sobą niesie jest niesamowite. To jak przebiegają dialogi, to o czym mówi bohater sprawiało, że chciałem powiedzieć do niego człowieku rozumiem Cie doskonale! Wątek buddyzmu i nauk chrystusa, rozmowa o przemijaniu , zachowanie się psychologa czy w końcu czarny bohater , który potrafi cieszyć się chwilą spotkania bez potrzeby oceniania przez szkła mądrości. Jak dla mnie to jest film, który wbił mi gwoździa w głowe, wbił bo przybijał tabliczke z napisem "nie ma żadnej prawdy"."

List od Piotrka:
"dokladnie dobra i bardzo tresciwa puenta filmu "nie ma zadnej prawdy" :) mysle ze ocenianie przez jakis pryzmat (z punktu widzenia czlowieka wierzavcego w cos co nie jest na tyle uniwersalne aby bylo na rowni przyjmowane w sposob naturalny przez kazdego czlowieka na ziemii) bardzo falszuje rzeczywistosc np wszelkie odchyly osob "mocno" wierzacych, etc.

tak jak piszesz Pawelku nie ma zadnej prawdy - wiem ze takie rzeczy sa na porzadku dziennynm ale mysle ze to co najgorszym jest co moze sie przydarzyc czlowiekowi to "samozniewolenie" tj jak niektorzy ludzie sa przekonani iz beda w stanie podniesc sie z lozka tylko dzieki temu iz istnieje ktos kto jest wysoko nad nimi i tylko dzieki jego dobrej woli moga zyc, oddychac, myslec, itp. jeszcze pare lat temu wierzylem w sily natury i swiadmosc tego np ze jak mocniej zawieje to mnie moze zdmuchnac np z jakiejs polki skalnej i nawet nie jekne bo taki czlowiek jest malutki :). kazda kolejna wyprawa nadawala mi chyba jakiejs takiej pewnosci i przekonania w to iz tak naprawde to nie ma nad nami nikogo kogo powinnismy sie obawiac, bac. jestesmy tylko my tj ludzie na ziemi i jesli sami sobie wspolnie nie pomozemy to nikt za nas tego nie zrobi, a w szczegolnosci jesli kazdy z nas samemu sobie nie pomoze :) wszystkie religie, zalozenia, twierdzenia probuja okielznac to wszystko, cala wiedze wokol nas i sprowadzic do takiego poziomu abysmy chociaz w najmniejszym stopniu mogli to ogarnac naszymi umyslami. ale jak kiedys od kogos slyszalem kto przygladal sie malej mrowce walczacej z patyczkiem ktory probowala przeniesc na swoim grzbiecie: "co ona moze wiedziec o czyms takim jak np zasady i prawa fizyki ktore my znamy - ona nawet nigdy o czyms takim nie pomysli iz cos takiego istnieje" - mysle ze tak samo w pewnych sprawach jest z nami - nasz umysl jest poteznym narzedziem ale w tym momencie, w tej chwili pewnych rzeczy nie ma sensu tlumaczyc i sprowadzac do bardzo "niskiego parteru" po to tylko abysmy to mogli ogarnac lecz w dalszym ciagu majac tego falszywy obraz nie taki jak jest on w "rzeczywistosci"."

Sugeruje aby nie oglądać trailera, ani nie czytać recenzji przed zobaczeniem filmu. Ja sam starałem się nic nie zdradzić.

Tu link skąd można go pobrać:
http://www.filestube.com/b2680a7b37f4d61a03ea/go.html

napisy:
http://www.sub-titles.net/the-man-from-earth-2007-napisy-p690953

poniedziałek, 7 marca 2011

po co zadawać pytania

Czytając historię dostrzegam, że nikt nie dbał o tych którzy stawiali ważne pytania. Zatem nie należy oczekiwać, że coś się zmieniło w tym temacie.

Nie należy oczekiwać iż ktoś wykarze tym zainteresowanie, zbyt mało ludzi, którzy stawiają pytania.

Nie nalezy tez liczyć na zrozumienie, sam wielu nie rozumiem.

Nalezy zachować ciszę, i pozwolić tym którzy mówią iż znają prawdę tańczyć w rytm fałszywej muzyki.

Wszystko co można zrozumieć, rozumie się dla siebie, nie dla innych. Można myślić złożyć na tekst i pozostawić ten ślad po sobie, ślad w pustej dziczy gdzie, żadko kto stapa, ale widać ślady , slady tych którzy stawiali podobne pytania.

Wszystko da sie przełożyć, bardzo prosto. Nieznany krainy to właśnie idee, o których się mowi , że nikt tego nie pojmie, tak jak nikt w kosmos miał nie polecieć wiele lat temu.

Każde moje pytanie składa się na małą odpowiedź , która daje jaśniejsze spojrzenie na całokształt.


Podczas mojej wędrówki coraz mniej kompanów
z każdym dniem ich ubywa
Jednak na mojej drodze wciąż widzę ślady
tych którzy już tu byli, dawno temu.

Chce umrzeć tam gdzie ślady się kończą

rozmowy z Maćkiem

[12:42:48] vcwojtek: nad czym teraz pracujes w sensie w tej chwili?
[12:42:53] Maciej: nie wiem
[12:43:06] Maciej:information flow magiczny dzisiaj mam

czwartek, 3 marca 2011