środa, 9 lutego 2011

narodziny śmierci

Jest 13.9.2011

Na błękitnym niebie rozbłyskuje słońce, jest ciepło, nawet jak na wrzesień. Słychać wciąż śpiew ptaków, które latają nad głowami ludzi. Szum delikatnego wiatru co chwila strąca kolejno kolorowe liście, liście które przeżyły swoje życie w kilka miesięcy.
Zamykając oczy i słuchając ich można by pomyśleć, że może jest zima, bo wszyscy pociagają nosami, ale to nie zima. Bardzo wolne , takie są ich kroki, kroki idących ludzi. Wsłuchując się bardziej, da się słyszeć te specyficzne głębokie oddechy, kiedy człowiek wzdycha.

Tuż przy samym lesie, gdzie zatrzymują się wszyscy jest wykopana dziura, taka w sam raz na trumne którą nieśli.

Kilka dni temu zmarł ktoś bardzo ważny, ktoś kogo całym sercem kochał człowiek stojący w pierwszym rzędzie. Z jego oczu wypływają kolejne łzy, zaciśniete usta nie wypowiadają pytań które same się cisną:
Tyle chciałem Ci powiedzieć, niezdążyłem, wybacz mi!
Nie powinieneś jeszcze umierać, tak chciałbym cofnąć czas!


Jest już za późno na to, za późno by to zrobić. Ten stojący człowiek pozostanie już, ze swoim żalem do siebie, do świata , na reszte swoich dni. Choć teraz już wie, iż życie jest krótkie i należy okazywać miłość, należy kochać ludzi i mówić im to. Niestety dowiedział się o tym dopiero teraz. Chciałby cofnąć czas i tego nie przeżywać, chciałby cofnąć czas i powiedzieć osobie, która leży w drewnianej skrzyni jak bardzo ją kochał, jak ważna była dla niego, w tej chwili oddałby wszystko za to, naprawde wszystko!

Ten człowiek w promieniach słońca, stoji i patrzy przez łzy, patrzy jak znika coś czego nigdzie już nie znajdzie. Ten człowiek to Ty.

----------------------------------------

Brat mówi , że boi się śmierci nagłej, kogoś kogo kocha. To sprawia, że rozmyślam nad tym.

Zaczeliśmy umierać wraz z narodzeniem się, i mamy tu chwile aby to pojąć. Śmierć będzie odrodzeniem, a gdzie to zależy jak się do tego przygotujemy.
Zatem każdego dnia należy celebrować istnienie ludzi, których kochamy bo oni umierają, myle się ?

Ja niedługo umrę, moge umrzeć tragicznie, nie ważne jak, ja przygotowuje się do śmierci od dawna, więc jak bym nie umarł, będe gotowy. A moją ostatnią myślą, mam nadzieje nie bedzie "dlaczego ja?dlaczego już?"

Ja kocham to zycie za to ze zyje juz 30 lat, za to ze poznalem ludzi ktorych poznalem, za to ze moglem zaistniec tu z nimi. Za to kocham zycie, za fakt, ze doswiadczylem go. Ze moglem sie ocknac i doswiadczyc iz zycie jest smiercia.

W moim życiu najcenniejsze co zrobiłem to pokonałem swoje lęki, dzięki nim mogłem otworzyć się na innych i okazać im swoją miłość. Złe czyny ? Sporo ich zrobiłem, nie umiałem żyć inaczej, dlatego były.

Stawianie sobie pytań, obserwowanie siebie, otwieranie swoich lęków to wszystko co mogłem zrobić w tym życiu.

A czy kochałem ? O tym moga powiedzieć istoty jakie mnie spotkały, nie ja. Miłość to to jak czują nas inni, a nie to co my myślimy.

Takimi myślami mógłbym dziś się pożegnać ze światem, ale żyć mam nadzije dłużej :)



Myślę, że jeśli boimi się kogoś stracić to dobry znak aby poświęcić tej osobie więcej uwagi, to dobry znak , że może nie powiedzieliśmy wszystkikego co byśmy chcieli tej osobie.

Ale jeden problem tu się pojawia, problem przywiązania, ludzie się przywiązują do innych i boją sie ich stracić. Ja też tak miałem, to znikło kiedy poczułem, że daje siebie i mówie to co chce powiedzieć. I wiem, że śmierć to tylko kolejny krok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz