niedziela, 12 grudnia 2010

Znikające słowo "jest"

Rozmowa inspirowana pytaniami, przeprowadzona ze sobą samym.

Po co to piszesz ?
Bo znalazłem w życiu jedną myśl , której sie trzymam. Ta myśl mówi mi , żeby czytać myśłi innych , rozmawiać z nimi i zastanwiać się. Zatem ja odsłaniam swoje myśli, robie to do nagości, pisze o tym co mnie boli, czego nie rozumiem, pisze o pytaniach jakie mnie nurtują.
Po co Ci te wszystkie pytania?
Bo mam świadomość i pod doświadczaniu świata przez 29 lat dziś czuje , że najważniejszym co moge zrobić w swoim życiu to dbać o swoją świadomość, uczyć się i rozwijać swój umysł, nic więcej.
I to jest cel dla którego piszesz tego bloga?
Tak, na początku spiywałem tu swoje myśli i często do nich wracałem, patrząc jak pod wpływem nowych doświadczeń zmienia mi się pogląd na sprawy. Wiem jak można być pozamykanym na świat, ja taki byłem. Otwieram się na 100% bo chce być lepszy, chce się uczyć.
O czym piszesz na tym blogu?
O tym jakie pytania sobie stawiam, o tym jakie odpowiedzi na nie wynajduje. To wszystko w Twoim świecie może być totalnym bełkotem, niech tak będzie. Dla mnie to mój świat, coś co widze, coś co rozumiem i o czym chce myśleć.


Wielkie JEST
Moge tylko powiedzieć jak widzę swój świat, a nie jaki JEST, i tego powinieniem się trzymać. To moje spostrzeżenie z ostatnich dni, nie ma żadnego JEST. Jeśli szukasz JEST zapewne znajdziesz je w moich poprzednich myślach. Nie będe się wdawał w to jakich informacji mi dostarczono i kim byli ludzie którzy przekazali mi myśli, bo to nie ma znaczenia. Każdy wierzy w to co chce, a ja zwyczajnie nie widze sensy w tym czego mnie całe życie uczono, nie pasuje do tego życia które widze w koło, i jeśli faktycznie idę w złym kierunku to prosze aby ktoś się pochylił nad moją wyciągniętą ręką i podał mi myśl ("o tym jak staliśmy się bogami" - już kwitnie w mojej głowie) wskazał mi moje błędy w rozumowaniu.


Dawno temu kiedy nie miałem zdania
Odczuwam siebie jako istote, żyje w ogromnym wszechświecie. Ponieważ nauczono mnie mówić biegle w jednym języku, nauczono mnie myśleć i rozumować dlatego od samego początku identyfikowałem się z otoczeniem w którym żyje, informacje które do mnie docierały pochodziły od istot które znały ten sam język i żyły w tym samym społeczeństwie. Te informacje, oraz szum jaki im towarzyszył bardzo ukierunkowały mój umyśl zacząłem patrzeć z punktu widzenia mieszkańca czegoś wirtualnego czyli z punktu widzenia mieszkańca mojego kraju. Ktoś kiedyś powiedział tu poprowadzimy granice, pomiędzy istotami X a tu pomiędzy istotami Y i ja mam się z tym zgodzić bo tak .... (wstaw brakujace slowo).

Kiedy odkrylem ze moge sie uczyc i odkrywac nowe lady, rozpoczalem poznawanie innych swiatow. Okazalo sie ze znajomosc dodatkowo jeszcze jednego dosc uniwersalnego jezyka dla istot żyjących na ziemi daje ogromne możliwości komunikowania się. Uświadomiłem sobie wtedy , że rozumienie innych to kluczowy punkt w moim życiu.


Genialny mechanizm
Każdego jednego dnia, przed zaśnięciem składałem pokłony do nieba, klęczałem przed ścianą, przed drzwiami, przed dowolnym obiektem w dowolnym miejscy, zamykałem tylko oczy i wiedziałem do kogo te pokłony są kierowane. Ktoś kiedyś powiedział mi, że ktoś taki istnieje. A my istoty posiadamy taki ukryty mechanizm, który odkryłem w sobie wiele razy. Ten mechanizm pozwala nam robić rzeczy niemożliwe, otwiera przed nami wszystkie drzwi naszego życia. Nazywamy go wiarą. To od niego zależy jak postępujemy, gdzie idziemy i po co. Ten mechanizm od początku mojego życia był konfigurowany na jednego Boga, który zgodnie z wierzeniami dobroczyńców (brak tu ironi, mówie poważnie) którzy mi przekazali wiare JEST jeden. Ten mechanizm każdego dnia dawał mi siłe na rozwiązywanie problemów. Był piekny do pewnego czasu.

Kiedy już umiałem czytać, kiedy już miałem swobodę myślenia, która na początku przypominała bardziej bieganie po lesie w nieznanym kierunku , zacząłem głośno się zastanawiać nad tym wszystkim co mam w głowie. Zacząłem czytać książki, zacząłem odczuwać, że nie powinienem identyfikować się z żadnymi myślami, bo ta identyfikacja działa jak filtr nałożony na to co do nas dociera. Zacząłem analizować suche fakty. I tak się zaczęło.


De Mello, po przeczytaniu książki siedze z kolegami w parku i rozmyślamy, opowiadam o książce, kpią ze mnie, moi "przyjaciele" mówią , że nosze drogi zegarek a pieprze o Przebudzeniu. Zdejmuje zegarek, zamykam oczy i ciskam nim daleko w trawy. Co robia moji kompani ? Szukają zegarka, ja im mówie o książce , która rozbiła mój umysł , a oni szukają pieprzonego zegarka. Pamiętam , że pomyślałem wtedy, aby nie zapomnieć tej chwili, nigdy! Ja mówiłem o czymś ważnym, o czymś co mnie poruszyło do dna, a oni nawet tego nie zobaczyli, nie zrozumieli nic. Można powiedzieć, że chcieli mi pomóc, jasne ale tylko w swoim pojmowaniu szczęścia. Absolutnie tutaj nie chce ich oceniać w ich postępowaniu, opowieść miała jedynie posłużyć temu iż nie ma pieprzonego słowa "jest". Ja widziałem sens w słowach, zegarek był tylko marnym kawałkiem rzeczywistości, a ja znalazłem myśl! Oni widzieli zegarek i swojego kumpla, który po pierwsze nie potrafił im przekazać myśli, które sam zrozumiał, a po drugie ich wcale to nie muisało interesować. Jeden myślałem o swojej pracy, aby go nie wyrzucili, drugi myślał o kobiecie z którą się umówił itd... Nie ma jest, każdy z nas widzi swiat inaczej. "wrzesień 2006"

Kiedy czytałem kolejne książki o Bogach różnych społeczeństw, zobaczyłem, że oni wszyscy są święcie przekonani, że oni mają racje, każdy z nich był święcie przekonany, że to w co on wierzy JEST PRAWDĄ(kolejne słowo które widze jako wirus). Wtedy przyszła mi taka myśl, aby zamknąć po jednym wyznawcy tych bogów pokoju, dać im tyle czasu ile potrzebują i poprosić o ustalenie który z nich mówi prawdę, bo skoro prawda JEST tylko jedna tak jak głoszą, to niech to w końcu ustalą. Problem polega na tym, że nie ma jednej prawdy. Problem polega na tym, że krowy sie zjada tak samo jak świnie i kaczki. Problem polega na tym, że w jednej krainie 13 latki wychodzą za mąż, a w drugiej krainie za wykazanie zainteresowania taką osobą odbiera się wolność. Skąd zatem te różnice pomyślałem. Czy jeśli człowiek rodzi sie na innym kontynencie czy ma inaczej zbudowaną duszę, czy ma inaczej zbudowany umysł, serce, czy inaczej widzi ? Nie. Jego mechanizm o którym była mowa, został inaczej skonfigurowany. Jak ja siebie widze ? Zatem pytanie brzmi po co nam te mechanizmy, skoro zamiast żyć w zgodzie jako istoty zamieszkujące jedno miejsce i odcięte jak narazie od świata, po co nam one skoro my budujemy przeciwko sobie narzędzia do unicestwiania siebie nawzajem, po co na to ?




I tak doszedłem do wniosku, że czas przeprogramować mój mechanizm.




Zatem. Jeśli moje powyższe rozważania są dla Ciebie abusrdem, cały mój rozum i moje myśli uznaj za dobry dowcip świata i żyj dalej swoim życiem.


Wydaje mi się , że świat , to jak go postrzegamy można opisać bardzo prosto. Bardzo.
Każda twoja cecha to wielki eflektor podświetlający w świecie podobne istoty. Ze swojego własnego doświadczenie wiem, ze nie da się zobaczyć miłości jeśli się jej samemy nie posiada. Jeśli zatem w swoim życiu nie rozmyślasz o śmierci, to jej nie widzisz w koło. Jeśli czujesz siebie jako podróżnika, wszędzie szukasz okazji do podróży, a ludzie podobinie myślami są magnesami dla Twoich myśli.



Obserwuje siebie przez chwile tutaj, nie wiem jak długo tu zostane, dlatego nie pytaj mnie co będe robić w przyszłości. Ta chwila tutaj sama mnie prowadzi za ręke, gdzie dojde tego nie wiem, ale nie czuje aby to było ważne, za ważne odczuwam to co zrobie po drodze. Widze w koło siebie wiele istot z niektórymi nawiązuje bliższe kontakty, tylko dlatego, że czuje iż nasze myśli są podobne, z większośćią istot jednak nie umiem podzielić się myślami. Nie identyfikuje się z żadnym miejscem, byłem tam, teraz widze siebie tu, miejsce nie ma znaczenia.
Zanim wybije mój dzwon ( http://www.youtube.com/watch?v=lxKwFWJrkvE ) będe uparcie szukał mądrości u ludzi którzy podzielili mój los i staneli w tej krainie pozostawiając ślad swoich myśli. Za cel widze bycie przygotowanym na pożegnanie się z tym światem, kiedy przyjdzie ta chwile, chce wiedzieć , że życie przeżyłęm dobrze, że okazywałem innym istotom swoje współczucie.


Te wszystkie myśli nie są poskładane w całość, nie mają pożadku, nie potrafie mieć pożadku, lubie mieć haos. Nie jedna osoba zwrociła mi już uwagę na moje błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Czy ja do szkoły nie chodziłem ? Chodziłem, ale patrzyłem na lekcjach za okno, szukałem wtedy siebie, ale cholernie wolno. Poza tym jak ktoś kiedys powiedział "the life so short, the craft so long to learn". Nie czuje abym chcial edukować ludzi w gramatyce, nie pragne tego. Dla mnie zawod nauczyciela to najcenniejszy zawod w naszem swiecie, to dzieki nim mamy poglad na swiat, to dzieki nim mam start w zyciu, to oni nas ucza, to dzieki nim zaczynamy sie czyms interesowac lub nie. Moze kiedys jakis moj nauczyciel to przeczyta, zatem niech wie, ze bez wzgledu na to czy mialem u niego 2 czy 5 dziekuje mu za cierpliwosc i to co mi dal.



Czuje swoje bycie tutaj, w tym świecie i to daje mi wiare w to , że moje poszukiwania są tym co moge zrobić najlepszego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz