niedziela, 12 grudnia 2010

Znikające słowo "jest"

Rozmowa inspirowana pytaniami, przeprowadzona ze sobą samym.

Po co to piszesz ?
Bo znalazłem w życiu jedną myśl , której sie trzymam. Ta myśl mówi mi , żeby czytać myśłi innych , rozmawiać z nimi i zastanwiać się. Zatem ja odsłaniam swoje myśli, robie to do nagości, pisze o tym co mnie boli, czego nie rozumiem, pisze o pytaniach jakie mnie nurtują.
Po co Ci te wszystkie pytania?
Bo mam świadomość i pod doświadczaniu świata przez 29 lat dziś czuje , że najważniejszym co moge zrobić w swoim życiu to dbać o swoją świadomość, uczyć się i rozwijać swój umysł, nic więcej.
I to jest cel dla którego piszesz tego bloga?
Tak, na początku spiywałem tu swoje myśli i często do nich wracałem, patrząc jak pod wpływem nowych doświadczeń zmienia mi się pogląd na sprawy. Wiem jak można być pozamykanym na świat, ja taki byłem. Otwieram się na 100% bo chce być lepszy, chce się uczyć.
O czym piszesz na tym blogu?
O tym jakie pytania sobie stawiam, o tym jakie odpowiedzi na nie wynajduje. To wszystko w Twoim świecie może być totalnym bełkotem, niech tak będzie. Dla mnie to mój świat, coś co widze, coś co rozumiem i o czym chce myśleć.


Wielkie JEST
Moge tylko powiedzieć jak widzę swój świat, a nie jaki JEST, i tego powinieniem się trzymać. To moje spostrzeżenie z ostatnich dni, nie ma żadnego JEST. Jeśli szukasz JEST zapewne znajdziesz je w moich poprzednich myślach. Nie będe się wdawał w to jakich informacji mi dostarczono i kim byli ludzie którzy przekazali mi myśli, bo to nie ma znaczenia. Każdy wierzy w to co chce, a ja zwyczajnie nie widze sensy w tym czego mnie całe życie uczono, nie pasuje do tego życia które widze w koło, i jeśli faktycznie idę w złym kierunku to prosze aby ktoś się pochylił nad moją wyciągniętą ręką i podał mi myśl ("o tym jak staliśmy się bogami" - już kwitnie w mojej głowie) wskazał mi moje błędy w rozumowaniu.


Dawno temu kiedy nie miałem zdania
Odczuwam siebie jako istote, żyje w ogromnym wszechświecie. Ponieważ nauczono mnie mówić biegle w jednym języku, nauczono mnie myśleć i rozumować dlatego od samego początku identyfikowałem się z otoczeniem w którym żyje, informacje które do mnie docierały pochodziły od istot które znały ten sam język i żyły w tym samym społeczeństwie. Te informacje, oraz szum jaki im towarzyszył bardzo ukierunkowały mój umyśl zacząłem patrzeć z punktu widzenia mieszkańca czegoś wirtualnego czyli z punktu widzenia mieszkańca mojego kraju. Ktoś kiedyś powiedział tu poprowadzimy granice, pomiędzy istotami X a tu pomiędzy istotami Y i ja mam się z tym zgodzić bo tak .... (wstaw brakujace slowo).

Kiedy odkrylem ze moge sie uczyc i odkrywac nowe lady, rozpoczalem poznawanie innych swiatow. Okazalo sie ze znajomosc dodatkowo jeszcze jednego dosc uniwersalnego jezyka dla istot żyjących na ziemi daje ogromne możliwości komunikowania się. Uświadomiłem sobie wtedy , że rozumienie innych to kluczowy punkt w moim życiu.


Genialny mechanizm
Każdego jednego dnia, przed zaśnięciem składałem pokłony do nieba, klęczałem przed ścianą, przed drzwiami, przed dowolnym obiektem w dowolnym miejscy, zamykałem tylko oczy i wiedziałem do kogo te pokłony są kierowane. Ktoś kiedyś powiedział mi, że ktoś taki istnieje. A my istoty posiadamy taki ukryty mechanizm, który odkryłem w sobie wiele razy. Ten mechanizm pozwala nam robić rzeczy niemożliwe, otwiera przed nami wszystkie drzwi naszego życia. Nazywamy go wiarą. To od niego zależy jak postępujemy, gdzie idziemy i po co. Ten mechanizm od początku mojego życia był konfigurowany na jednego Boga, który zgodnie z wierzeniami dobroczyńców (brak tu ironi, mówie poważnie) którzy mi przekazali wiare JEST jeden. Ten mechanizm każdego dnia dawał mi siłe na rozwiązywanie problemów. Był piekny do pewnego czasu.

Kiedy już umiałem czytać, kiedy już miałem swobodę myślenia, która na początku przypominała bardziej bieganie po lesie w nieznanym kierunku , zacząłem głośno się zastanawiać nad tym wszystkim co mam w głowie. Zacząłem czytać książki, zacząłem odczuwać, że nie powinienem identyfikować się z żadnymi myślami, bo ta identyfikacja działa jak filtr nałożony na to co do nas dociera. Zacząłem analizować suche fakty. I tak się zaczęło.


De Mello, po przeczytaniu książki siedze z kolegami w parku i rozmyślamy, opowiadam o książce, kpią ze mnie, moi "przyjaciele" mówią , że nosze drogi zegarek a pieprze o Przebudzeniu. Zdejmuje zegarek, zamykam oczy i ciskam nim daleko w trawy. Co robia moji kompani ? Szukają zegarka, ja im mówie o książce , która rozbiła mój umysł , a oni szukają pieprzonego zegarka. Pamiętam , że pomyślałem wtedy, aby nie zapomnieć tej chwili, nigdy! Ja mówiłem o czymś ważnym, o czymś co mnie poruszyło do dna, a oni nawet tego nie zobaczyli, nie zrozumieli nic. Można powiedzieć, że chcieli mi pomóc, jasne ale tylko w swoim pojmowaniu szczęścia. Absolutnie tutaj nie chce ich oceniać w ich postępowaniu, opowieść miała jedynie posłużyć temu iż nie ma pieprzonego słowa "jest". Ja widziałem sens w słowach, zegarek był tylko marnym kawałkiem rzeczywistości, a ja znalazłem myśl! Oni widzieli zegarek i swojego kumpla, który po pierwsze nie potrafił im przekazać myśli, które sam zrozumiał, a po drugie ich wcale to nie muisało interesować. Jeden myślałem o swojej pracy, aby go nie wyrzucili, drugi myślał o kobiecie z którą się umówił itd... Nie ma jest, każdy z nas widzi swiat inaczej. "wrzesień 2006"

Kiedy czytałem kolejne książki o Bogach różnych społeczeństw, zobaczyłem, że oni wszyscy są święcie przekonani, że oni mają racje, każdy z nich był święcie przekonany, że to w co on wierzy JEST PRAWDĄ(kolejne słowo które widze jako wirus). Wtedy przyszła mi taka myśl, aby zamknąć po jednym wyznawcy tych bogów pokoju, dać im tyle czasu ile potrzebują i poprosić o ustalenie który z nich mówi prawdę, bo skoro prawda JEST tylko jedna tak jak głoszą, to niech to w końcu ustalą. Problem polega na tym, że nie ma jednej prawdy. Problem polega na tym, że krowy sie zjada tak samo jak świnie i kaczki. Problem polega na tym, że w jednej krainie 13 latki wychodzą za mąż, a w drugiej krainie za wykazanie zainteresowania taką osobą odbiera się wolność. Skąd zatem te różnice pomyślałem. Czy jeśli człowiek rodzi sie na innym kontynencie czy ma inaczej zbudowaną duszę, czy ma inaczej zbudowany umysł, serce, czy inaczej widzi ? Nie. Jego mechanizm o którym była mowa, został inaczej skonfigurowany. Jak ja siebie widze ? Zatem pytanie brzmi po co nam te mechanizmy, skoro zamiast żyć w zgodzie jako istoty zamieszkujące jedno miejsce i odcięte jak narazie od świata, po co nam one skoro my budujemy przeciwko sobie narzędzia do unicestwiania siebie nawzajem, po co na to ?




I tak doszedłem do wniosku, że czas przeprogramować mój mechanizm.




Zatem. Jeśli moje powyższe rozważania są dla Ciebie abusrdem, cały mój rozum i moje myśli uznaj za dobry dowcip świata i żyj dalej swoim życiem.


Wydaje mi się , że świat , to jak go postrzegamy można opisać bardzo prosto. Bardzo.
Każda twoja cecha to wielki eflektor podświetlający w świecie podobne istoty. Ze swojego własnego doświadczenie wiem, ze nie da się zobaczyć miłości jeśli się jej samemy nie posiada. Jeśli zatem w swoim życiu nie rozmyślasz o śmierci, to jej nie widzisz w koło. Jeśli czujesz siebie jako podróżnika, wszędzie szukasz okazji do podróży, a ludzie podobinie myślami są magnesami dla Twoich myśli.



Obserwuje siebie przez chwile tutaj, nie wiem jak długo tu zostane, dlatego nie pytaj mnie co będe robić w przyszłości. Ta chwila tutaj sama mnie prowadzi za ręke, gdzie dojde tego nie wiem, ale nie czuje aby to było ważne, za ważne odczuwam to co zrobie po drodze. Widze w koło siebie wiele istot z niektórymi nawiązuje bliższe kontakty, tylko dlatego, że czuje iż nasze myśli są podobne, z większośćią istot jednak nie umiem podzielić się myślami. Nie identyfikuje się z żadnym miejscem, byłem tam, teraz widze siebie tu, miejsce nie ma znaczenia.
Zanim wybije mój dzwon ( http://www.youtube.com/watch?v=lxKwFWJrkvE ) będe uparcie szukał mądrości u ludzi którzy podzielili mój los i staneli w tej krainie pozostawiając ślad swoich myśli. Za cel widze bycie przygotowanym na pożegnanie się z tym światem, kiedy przyjdzie ta chwile, chce wiedzieć , że życie przeżyłęm dobrze, że okazywałem innym istotom swoje współczucie.


Te wszystkie myśli nie są poskładane w całość, nie mają pożadku, nie potrafie mieć pożadku, lubie mieć haos. Nie jedna osoba zwrociła mi już uwagę na moje błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Czy ja do szkoły nie chodziłem ? Chodziłem, ale patrzyłem na lekcjach za okno, szukałem wtedy siebie, ale cholernie wolno. Poza tym jak ktoś kiedys powiedział "the life so short, the craft so long to learn". Nie czuje abym chcial edukować ludzi w gramatyce, nie pragne tego. Dla mnie zawod nauczyciela to najcenniejszy zawod w naszem swiecie, to dzieki nim mamy poglad na swiat, to dzieki nim mam start w zyciu, to oni nas ucza, to dzieki nim zaczynamy sie czyms interesowac lub nie. Moze kiedys jakis moj nauczyciel to przeczyta, zatem niech wie, ze bez wzgledu na to czy mialem u niego 2 czy 5 dziekuje mu za cierpliwosc i to co mi dal.



Czuje swoje bycie tutaj, w tym świecie i to daje mi wiare w to , że moje poszukiwania są tym co moge zrobić najlepszego.

sobota, 11 grudnia 2010

Śmierć żywopłotu

Wstęp
Zaczynam pisać jedną myśl, przychodzą kolejne, bardzo trudno jest mi napisać o czymś kiedy widze ten cały ogrom ideii, które kwitną w mojej głowie.

Kiedy czytam czy rozmawiam spotykam małe myśli, jak gdyby małe przebłyski w głowie. Zasiewam je , zapisuje w notesie, kiedy mam wolną chwilę, biorę konewkę i podlewam je deszczem wiedzy którą zdobywam na wszystkie możliwe sposoby.

Uwielbiam to. To mój ogród, w którym chwastami są tylko moje złe cechy, nad którymi mam kontrole i mogę je redukować do minimum. W moim ogrodzie rosną różne kwiaty, różne drzewa. Jedne są stare inne młode, są dla mnie bardzo ważne, dają mi schronienie przed palącym słońcem, przed złym wiatrem który wieje zawsze i wszędzie. Dzięki tym drzewom mogę budować mój dom, belka po belce, ściana po ścianie. Każdą wolną chwile moge spędzić w swoim ogrodzie, bez względu na to gdzie jestem czy co robie. Wystarczy, że tego chce.

Wielki dąb.
W środku mojego ogrodu rośnie wielki dąb, to dzięki niemu mogę wejść wysoko i z wysoka patrzeć na świat , który mnie otacza. Ma wiele gałęzi, siadam na nich i patrze, słucham. Czasem wieje bardzo silny wiatr , czasem jest tak silny, że ledwo się trzymam gałęziu na której wisze, nieraz uratowała mnie przed upadkiem, ta gałąż nazywa się miłość. Jest duża, odchodzi od niej wiele innych mniejszych jak wyrozumiałość, pokora, szacunek czy emaptia.

Ogromne drzewo, tak można powiedzieć patrząc na mój dąb, ale nie zawsze tak było, kiedyś był mały, i ja byłem mały, pamiętam, że nie wiedziałem wtedy skąd czerpać wodę aby go podlewać, nie miałem też narzędzi do pozbywania się chwastów, które brały się nie wiadomo skąd. Wtedy z pomocą przychodzili bliscy mi ludzie, to oni przynosili wode w konewkach i podlewali mój dąb, to właśnie wtedy wyrosła pierwsza gałąź, miłość. Pamiętam jak płakałem kiedy byłem mały wyjeżdżając od babci i dziadka, płakałem bo wiedziałem, że mój ogród znowu będzie zaniedbany, a ja tak chciałem aby moje drzewo rosło i dawało mi schronienie. Kiedy ma się ogród i spędza się w nim każdą wolną chwilę tak jak ja spędzałem, docenia się to co w nim rośnie. Będąc małym chłopcem trudno było mi się przedostać przez pokrzywy które rosły dookoła mnie. Nigdy nie wiedziałem skąd się brały, często bardzo mnie parzyły, to bolało. Pamiętam jak siadałem pod moim dębem, zalany łzami i mówiłem do niego. Kiedyś urośniesz duży i dasz mi jedną swoją gałązkę którą wytłukę wszystkie pokrzywy.


Łamanie zasad jest złe!
Bardzo źle się zachowałeś - tak pomyślałem kiedy pierwszy raz poszedłem na wagary, długo miałem to na sumieniu. Ale tego dnia wydażyło się coś niesamowitego. Zamiast do szkoły włuczyłem się jak bezdomny pies po uliczkach w mojej okolicy, zupełnie zagubiony bez celu, jak gdybym był prowadzony niewidzialną ręką. Dzień był piękny, słońce świeciło , a na niebie latały jaskółki, po dwie trzy, żadko kiedy było ich więcej. Wtedy jeszcze nie rozumiałem czemu latają parami. W pewnej chwili stanąłem na skrzyżowaniu dróg i zobaczyłem coś czego nie zapomne do dziś. Patrząc na obraz który rozgrywał się kilka kroków odemnie stałem i patrzyłem , ponieważ stałem za krzakami i nikt mnie nie widział, mogłem w pełni swobodnie obserować chwile. To co zobaczyłem uświadomiło mi, że pokrzywy w moim ogrodzie nie sieją się same, ktoś je tam sadzi. Tylko po co ? Dlaczego chce, żebym miał poparzone nogi ? Przecież to boli. Kiedy wróciłem do domu, znowu udałem się do swojego ogrodu. Za każdym razem było mi bardzo ciężko odszukać mój dąb. Brnąłem między pokrzywami , łzy się lały, a ja wiedziałem tylko, że gdzieś tam on jest, że gdzieś jest ta mała przestrzeń gdzie mogę usiąść i czuć bezpieczeństwo pod moim drzewem.






Pielegnacja ogrodu
Mój ogród rósł razem ze mną, im większy byłem tym mniej przeszkadzały mi pokrzywy. Troche skakałem nad nimi, trochę je karczowałem kopiąc, siekając gałązkami , które odłamywałem od mojego dębu. Ponieważ mój ogród był otoczony szczelnie żywopłotem, który jak myślałem jest potrzebny, bo przecież każdy się grodzi , na ulicach, na wsiach nawet w domach, tak więc i ja myślałem, że mój żywopłot jest mi potrzebny. Zazwyczaj siedziałem w swoim ogrodzie i nie wychodziłem poza niego, czułem , że jestem u siebie i że jestem bezpieczny. Kiedy nagle wyrywano mnie z mojego ogrodu do świata rzeczywistego, uczucie odgrodzenia pozostawało , pozostawało również uczucie iż wychodzenie po za mój świat lub wpuszczanie do niego innych nie jest dobrym pomysłem, to może naruszać moje bezpieczeństwo, może zagrażać mojemu ogrodowi. Tak więc starannie odgradzałem się od innych dzieci, nie dbałem o to co do nich mówiłem ani o to co one mówiły do mnie. Nie dbałem o relacje w zasadzie z nikim. Często bywało, że ktoś opowiadał o swoim ogrodzie innym ludziom, ja tylko słuchałem i wyłapywałem wszystko to czego ja ja nie miałem, też chciałem to mieć. Podkradałem sie wieczorami do ogrodow innych ludzi i wykradalem im sadzonki ich roslin, tak aby miec takie same, bardzo chcialem miec piekny ogrod , taki bez pokrzyw jak inni. Niestety to niedzialalo. Nie wiedzialem ze roz nie sadzi sie w cieniu , nie wiedzialem jak czesto nalezy podlewac fiolki, ani jak przycinac krzewy , nie wiedzialem ze bluszcz moze zarosnac okna w moim domu, bo skad mialem to wiedziec przeciez nie odwiedzalem ogrodow innych ludzi. I tak z czasem moj ogrod zarosl, że trudno bylo cokolwiek zobaczyc, trudno bylo sie w nim poruszac, co wiecej mialem ogromne problemy z tym aby zdecydowac co mam wyciac , a co zostawic. Nie wiedzialem jak to zrobic, balem sie ze jak cos wytne to juz nigdy tego nie odzyskam i moj ogrod bedzie brzydki. Balem sie, a zywoplot zarastal coraz bardziej. Im bardziej zarastal tym ja mniej wiedzialem o swiecie obok, slyszalem tylko glosy ludzi, nie wiedzialem juz kim sa, nie wiedzialem nic. Czułem , że jestem odpowiedzialny za to co się stało, wstydziłem się powiedzieć , że mój ogród zamienił się w koszmarny sad w którym nie raz tak zaplątałem się w chaszcze i gałęzie, że szarpiąc się starając wydostać prawie straciłem życie. Ci co słyszeli to z boku widzieli tylko szamotanie się mojego żywopłotu, bali się podejść, woleli omijać miejsce gdzie mieszka ktoś, o kim nic nie wiadomo i kto się dziwnie zachowuje.


Goście i robaki
Z czasem kiedy poznawałem nowych ludzi zapraszałem ich do mojego ogrodu. Uciekali bardzo szybko. Kiedy wracałem tam sam, siedziałem i płakałem. Wiedziałem jak wyglądają inne ogrody, ale wciąż nie wiedziałem jak uporządkować swój. I ciągle te pokrzywy, do tego zaczeły się pojawiać ochydne robale, które były wszędzie. To było straszne. Zrozumiałem, że nie mogę więcej zapraszać ludzi do swojego ogrodu. Wpadłem na pomysł, że musze się dowiedzieć jak inni pielęgnują swoje ogrody. Ale jak ? Nie powiem im przecież , że tego nie wiem bo mnie wyśmieją. Nie powiem im bo przecież jestem już taki duży powinienem to wiedzieć. Wpadłem więc na pomysł , że wytne mały otwór w żywopłocie i będe ich podglądał. Wtedy uczyniłem pierwszy krok w dobrym kierunku, to był początek...


Upadek
Pewnego dnia przyglądałem się mojemu dębowi i zobaczyłęm, że ma dziwne czarne plamy na liściach, pomyślałem, że może przechodzi jakiś kolejny etap w swoim życiu. Nie myliłem się, brakowało mu wody, której i tak mało dostawał. Niestety ja nie wiedziałem , że to etap który sprawi iż mój ogród zamieni się w największy koszmar. 31 sierpnia 2000 roku o 12:15 ostatni raz podlałem mój dąb, powiedział do mnie "Uważaj na siebie", trzy godziny później uschło największe źródło wody , wody miłości. Zmarła moja Babcia.






Śmierć
Przez wiele lat, w moim ogrodzie nie rosło nic poza chwastami, nawet je pielęgnowałem, zapraszałm ludzi i patrzyłem jak uciekają z płaczem. Nie przejmowałem się tym, wcale. Mój ogród nie miał już dębu, a ja nie miałem już w nim nic. Pewnego dnia przy moim żywopłocie ktoś się zatrzymał i powiedział Cześć. Nie widziałem kto to jest. Przez długi czas rozmawialiśmy, nie widząc siebie, tylko rozmawiając. W końcu wyszedłem aby zobaczyć kim jest ta osoba. Zakochałem się. Chciała wejść do środka, ale ja nie mogłem jej wpóścić, wiedziałem , że jeśli zobaczy mój ogród ucieknie jak wszyscy. Obiecałem jej , że zaprosze ją w odpowiednim momencie. Wymyśliłem plan iż sprzątne cały ten bałagan, jeszcze nie wiem jak, ale zrobie to. Każdą wolną chwile poświecałem na sprzątanie, na pielegnowanie ogrodka. W koncu zaprosilem ja do srodka, powiedziała , ze jej sie podoba. Bylem przeszczesliwy. Dbalem o moj ogrodek kazdego dnia, az za bardzo. Stracilem poczucie tego co jest wazne i zamiast dbac o nia, ciagle sprzatalem ogrodek, chcialem miec wiecej narzedzi wiec na nie pracowalem, pracowalem i pracowalem. Pierwszy raz w zyciu tak bardzo uwierzylem ze ktos chce mieszkac ze mna w moim ogrodzie gdzie zawsze bylem sam. Kiedy bylem pewien, ze wszystko mam, ze jestem przeszczesliwy, kiedy juz chcialem posadzic razem z nia drzewo Ona powiedziala ze nie jestem tym na ktorego czeka, odeszla. Pamietam jak lezalem brudny, we lzach w blocie mojego ogrodu. Pamietam jak krzyczalem "Boze dlaczego mnie oszukales, dlaczego zaprowadziles mnie tu i teraz cisnales o ziemie" nie wiedzialem co ze soba zrobic. Pokrzywy znowu zaczely rosnac, ja lezalem, lezalem tam bardzo dlugo. Zasnalem.


Narodziny
Obudziłem się w słoneczny dzień, obok mnie siedziała kobieta. Miała długie blond włosy, była piękna. Zapytała mnie czemu tak leże w tym błocie, okłamałem ją. Okłamałem ją później jeszcze wiele razy podczas jej wizyt. Wstydziłem się, bałem się powiedzieć , że to mój ogród, że nie umiem wstać i znowu wierzyć, że będzie dobrze. Iwona, bo tak miała na imie zanim poszła swoją drogą zostawiła mi pewną książke. Książka nosiła tytuł "Przebudzenie", a Iwona zadała mi jedno pytanie, które zrozumiałem długo po tym jak odeszła. Zapytała mnie czy zdaje sobie sprawe iż mój dąb pozostawił tu swoje żołędzie, i czy wiem iż moge je posadzić ?
Tak, to było pierwsze ważne pytanie w moim życiu.
Kiedy sobie na nie odpowiedziałem, zauważyłem , że w moim ogrodzie wykiełkowało już jedno drzewo, Iwona zasadziła je kiedy była u mnie.

Ogród jak kropla.
Zacząłem wycinać żywopłot, zobaczyłem ludzi. Byli mili , byli ciekawi, byli śmieszni i kochani. Wielu zaczęło mnie odwiedzać i nie uciekali !!! Oszalałem, pamiętam jak w moim ogrodzie zaczęły rosnąć coraz to nowe kwiaty, a ja nie wiedziałem skąd się wzieły ! Przynosili je ludzie, przynosili nasiona i sadzili je kiedy ja nawet o tym nie wiedzialem. Podlewałem je, pielęgnowałem, wkrótce miałem przepiękny ogród. Pewnego wieczoru siedziałem i zastanawiałem się jak wiele życia straciłem, siedząc i chowając się za swoim żywopłotem. Zrozumiałem , że ten nowy dąb to ten sam który był kiedyś, to miłość, ta sama którą dała mi Babcia. Poczułem, że nic nie umiera, że jeśli we mnie jest to co dała mi Babcia, to znaczy, że ja teraz jestem za to odpowiedzialny, że ja jestem po części nią i powinienem dzielić się tym samym z innymi. Otworzyłem swój ogród dla wszystkich. Jedni przychodzą i cieszą się jego widokiem , inni sikają na moje róże, ale to nie ma już znaczenia.


Świadomość
Mój ogród to tylko mały kawałek mojego życia. Zrozumiałem, że skoro w tak krótkim czasie z tak koszmarnego miejsca stał się tak cudownym miejscem to znaczy, że zrobiłem coś niesamowitego. Zobaczyłem tych kilka osób, bez których to wszystko by się nie stało. Gdyby nie śmierć mojej Babci, gdby nie moja próżność, gdyby nie zakłamanie mojej dziewczyny i gdyby nie Iwona, która za moje kłamstwa odpłaciła mi miłościa, nie byłoby tego wszystkiego. Wielu ludzi sprawiło iż ściąłem żywopłot, wielu sprawiło iż przestałem pouczać innych jak mają się zachowywać w moim ogrodzie, wielu sprawiło iż sam zacząłem pytać innych jak pielęgnować ogród.

Droga
Teraz stoje na drodze, mój ogród zostawiam za plecami, ide w droge. Dostałem od życia coś, czego nie mogę już stracić. Zrozumiałem, że nie mogę siedzieć już w ogrodzie, byłem tam bo on miał mnie nauczyć czegoś. Miał mnie nauczyć iż życie jest jednym wielkim ogrodem, i należy dbać o każde miejsce które spotkam na swojej drodze, o każdego człowieka którego spotkam , o każdą myśl którą przekaże innym. Teraz ide i zbieram nasiona, różnych roślin, poznaje róznych ludzi, mówie tylko to co może podlać ich nasiona, jeśli widzę , że rosną u nich pokrzywy opowiadam im jak je wyplewić. Szukam dobrej ziemi, gdzie moge zasiać nasiona.


Łukasz z Tatą

Tego dnia kiedy byłem na wagarach i stałem za krzakami, zobaczyłem kolege z klasy, który wracał z Tatą do domu, szli i się śmiali. Śmiali się jak ja pod swoim dębem, jak ja sam pod swoim dębem. Wtedy zrozumiałem kto sadzi pokrzywy w moim ogrodzie , pokrzywy których być tam nie powinno, powinna być trawa i dąb. Wiem którzy ludzie do dziś dnia sadzą pokrzywy, ale ich żywopłot jest zbyt wysoki aby mogli zobaczyć ogrody innych. Dlatego przychodze do nich, choć powinienem uciekać jak Ci wszyscy którzy uciekali odemnie, przychodze i staram się robić to co zrobiła Iwonka. Niech mnie kłamią, niech drwią, ale ja po cichu i dyskretnie sadze im nasiona, sadze bo ich kocham , a lepszej drogi na to by wycieli swój żywopłot nie znam.

Ostatnie pożegnanie
W tym miejscu powinien być tekst, postanowiłem jednak go nie publikować. Niech każdy kto po przeczytaniu tego co tu napisałem zastanowi się czy to ma sens, jeśli tak niech odszuka książke pod tytułem "Tybetńaska Księga Umarłych" i ją przeczyta. Można też pobrać wersję mp3 tutaj: http://hotfile.com/dl/68160339/a24593d/Tybetanska_Ksiega_Umarlych.mp3.html
Ja swój czas poświęcam na poszukiwaniach sensu tego wszystkiego, każda moją chwila to poszukiwanie. Ta książke jest najważniejszą jaką przeczytałem w swoim życiu, tym życiu.


Z dedykacją mojej Mamie i mojemu Tacie bez których by mnie nie było.


wtorek, 7 grudnia 2010

czym jest ta piosenka

ja: wczoraj jak bieglem tak sobie myslalem

Ralf: postatnowilem troche posluchac siebie i bede zegnal sie z praca na jakis czas
sprobuje cos zrobic na wlasna reke

ja: ze na mojej polce powinno stac kilka ksiazek do ktorych zagladam, a wsrod znajomych przede wszystkim Ci najwazniejsi, czas leci i trzeba go dobrze wykorzystac
czyli podjales decyzje
bardzo dobrze
do pracy zawsze mozesz pojsc, a na swoje nie zawsze

Ralf: rozni sa ludzie wiesz
ale bez bliskich czlowiek jest biedny
chocby byl milionerem

ja: zgadza sie
mi gdzies kontakt z Darem uciekl o Qli czy Jeleniu to juz nie wspomne

Ralf: wszyscy gonia pieniadz pewnie
przez te 4 lata - torche przbywalem z bogatymi ludzmi
tak sobie pogadalem
i powiem Ci ze oni wszysci to tzw.
slodkopierdzacy ludzie
Wysłano o 10:44 (wtorek)

ja: no co Ty :)
odkrywczy jestes :)

Ralf: :)
a spadaj to ja ci sie zwierzam a ty..
:)

ja: hahahha
ciesze sie ze to widzisz :)

Ralf: znasz to zachowanie u kobiet:)

ja: Rafal....
to nie tylko Twoi znajomi...
Wysłano o 10:49 (wtorek)

ja: ja sie zastanawialem w niedziele .... kim my kurwa wszyscy jestesmy .... ludzie umieraja z glodu, kraje bankrutuja, buduja bomby, mam 2010 rok .... a oni w tvn24 na stronie glownej pisza ze jakis Beber (malolat ktory umie spiewac, co po za tym nei wiem) mowi modlcie sie za jakiegos typa ktory dla slawy skakal nad samochodami i sie rozjebal... Co to kurwa jest za absurd ? Co to ma byc ? Ja juz zupelnie tego nie czuje. to jest jakies oglupialy swiat.
Wejdz sobie na dowolny portal i poczytaj wypowiediz ludzi...nienawisc...zazdrosc...przemoc...sex..
swiat jest coraz bardziej pozbaawiony wartosci i coraz bardziej zastraszony, bez idei w glowie, Ci ludzie mnie przerazaja, jak patrze na facebooka i czytam co publikuja ludzie i jak sie wypowiadaja, DNOOOOO

Ralf: zycie stracilo dawny smak
ja: sa z pewnoscia wciaz wartosciowi ale to jak maki w polu pokrzyw
ohujec mozna

Ralf: mozna sie tylko zastanawiac - czy oni naprawde sa tacy prosci - czy ktos ich wylaczyl
bo jezeli juz sie tacy wychowali - to mamy wiekszy problem
najgorsze jest to ze takie jednostki jak my wygina
a ci beda plodzic - kto wie moze i rosliny
bo w glowach to raczej mozgow nie beda mialy ich dzieci

ja: Rafal....ile znasz osob ktorym powiesz o ksiazce takiej i takiej czy o takim a takimmyslicielu i podyskutujesz ?
NO WLASNIE !!
BANDY DEBILI PLODZA KOLEJNE POKOLENIA !!
TO NIE JEST KURWA SREDNIOWIECZE

Ralf: Ekonomia :)

ja: dokladnie
rece mi opadaja
i jeszcze taki CI powie ze z Toba cos jest nie tak bo sam jestes i topisz smutki w ksiazkach :)
no rece mi kurwa opadaja

Ralf: spowodowala ze ludzie zachowuja sie wedlug schematu - dzieki temu ekonomia zarabia
ja: usmiechams ie tylko, bo nie wyjasnisz slepemu ze na scianie jest okrag swiatla z latarki

Ralf: :)

ja: choc jest tez nadzieja
jak popatrze na siebie z 2002 roku to mi rece opadaja

Ralf: :)
mi tez:)

ja: tylko powiedz komus ze zarabianie kasy i przyjemnosci nie maja sensu
ejjjj !! :)

Ralf: :)
tylko nie rob focha
wiesz
jak tak czlowiek musli
to coraz bardziej liczy ze w ten swiat najlepiej jakby cos pierdolnelo w koncu
bo troche nie widac drogi zwrotnej w tym dobrym kierunku

ja: dokladnie !!
to samo mowie, zaglada , bieda, smierc moze nas obudzic

Ralf: tylko i wylacznie tak jest
jest tak jak w tym filmie Gora

Ralf: ze jak zabe wrzucisz do szklanki z woda

ja: dokladnie to siedzi az sie ugotuje

Ralf: i zaczniesz podgrzewac
to zaba tam zostanie az ktos ja wyciagnie
ja: ale jak wrzucisz do wrzatku to wyskoczy

Ralf: ale jak ja wrzucisz od razu do garacej to wyskoczy

ja: trafne porownanie !!

Ralf: wiesz co mmie wkurwia

ja: ?

Ralf: ze po tym jak wyjechalem
troche porownalem sobie polakow do innych narowdow

ja: i zobaczyles jak zakompleksieni jestesmy ?

Ralf: i powiem ze to jedyny narod ktory nie potrafi sie jednoczyc juz nawet
zobacz na francje

ja: masz racje

Ralf: wystarczy ze choc troche im pensje obniza i juz drogi zablokowane
a w polsce
troche mi wstyd
no wez zobacz
polak zarabia 4 razy mniej od irlandczyka w uni
a jedzienie jest tu i tu w tej samej cenie

ja: zgadza sie

Ralf: a te komercyjne stacje - skupiaja uwage ludzi na wasniach i sporach politykow
co to kurwa jest!!
starsi ludzie jeszcze tylko to widza co sie dzieje
ale za starzy sa zeby cos zrobic

ja: dokladnie tak jak mowisz !!

Ralf: a mlodzi glupi
moj stary to mowil:
Huj by to strzelil wszystko!
teraz z wiekiem
zaczyma bardziej rozumiec to okreslenie
:)

ja: :)
zgadza sie
sluchales tego kawalka co Ci podeslalem ?

Ralf: sluchalem
dobry
kiedys kazik tak spiewal

ja: to slowa wierszu Tuwima
dokladnie

Ralf: niestety dopadlo go slodkiepierdzenie
ktore sie podoba szerokim masom
zobacz na ostatnia plyte Hylinskiej - dla przykladu

ja: no tak
dupa kreci

Ralf: :)

ja: sprawa jest prosta
szukajac sensu, myslac, nei dbajac o cialo i zycie, na koncu czeka Cie "kleska" na tym swiecie, najprawdopodobniej umrzesz samotny w glodzie gdzies na ulicy, wysmiany
po co tak robic skoro mozna wesolo zycie przezyc ?

Ralf: no wiesz
myslenie caly czas o tym burdelu- faktycznie moze tak sie zakonczyc
ale z drugiej storny chcielbysmy przyczynic sie do jego zmiany
bo mamy "nadzieje"
swiat potrzebuje silnej jednostki - jednego lidera za ktorym pojda masy w ciezkich czasach
prosmy Boga aby ten lider byl madrym czlowiekiem

ja: ja patrze troche inaczej
nas nie ma, tzn ja patrze z punktu widzenia wszechswiata i widze ze nas nie ma, wiec nie sadze aby swiat mial sens i losy ludzkosci mialy sie dobrze potoczyc
mysle ze nasza swiadomosc jako energia, przetrwa i obudzisz sie jak ze snu
....a ja osobiscie czuje ze nic dobrego nas nei czeka jesli mamy patrzec z punktu widzenia ziemi
po za tym dla mnie dobrym jest jesli rozumiesz swiat
reszta jest niewazna
ja umre, ty umrzesz, jan pawel 2 umarl, hitler umarl, byli dobrzy i zli
byli wielcy i miliony o ktorych nikt nie pamieta
nic poza swiadomoscia nie ma dla mnie sensu
kompletnie nic
wiadomo nalezy sobie pomagac, aby przetrwac bo czujemy
ale to co czujesz i jak czujesz opisuje Twoja swiadomosc
rozejrzyj sie w kolo, wszystko co jest NIE ISTNIEJE
to tylko energia
wytwor mysli
ktos wymyslij cos, zamienil energie w to a Ty to widzisz jako "cos"
jedyne co jest prawdziwe to to ze Ty to postrzegasz, ze energia ktora jest Twoj umysl jest swiadomoa, BO JEST
wszystko to atomy, a wnich wielka proznia
na samym dnie jest tylko energia, nie ma nic wiecej

Ralf: no tak
jak by patrzec z tej strony

ja: ale to prawdziwa strona
reszta to fikcja to co sobei wymyslilismy
nazywasz sie Rafal, masz pesel i kolor skory, cialo
tak naprawde wziales sie z plemnika
czyli z nikad
nakarmiles sie energia i jestes
istniejesze , znamy Cie

Ralf: wiesz
troche to dziwne
bo jezeli jestesmy tylko swiadomoscia
to troche nie mozna nas porownywac do atomu czy czystej energi
te dwa ostatnie sa przewidywalne
a swiadomosc nie

ja: czy fala na morzu istnieje ?
nie

Ralf: rzadza nimi jakies prawa fizyki - te ktore znamy i te ktorych jeszcze nie znamy

ja: to woda
czy ogien istnieje ?
nie , to proces chemiczny

Ralf: no tak
ja: czy zatem energia moze byc swiadomoscia ?
Ralf: ale oba nie beda istniec w niesprzyjajacych warunkach

ja: zauwaz ze wszystko czym jestes to swiadomosc

Ralf: a ty poradzisz sobie na alasce

ja: hahahaha
I TU JEST ODPOWIEDZ :)
czy jak wlaczysz radio to slyszysz piosenke ?
a czy ona istnieje jak nie masz radia ?
chce powiedziec, ze nasz umysl, jest radiem potrafiacym dzieki energi uruchomic swiadomosc
byc moze swiadomosc wszystkich ludzi to jedna wielka swiadomosc
a byc moze kazdy ma swoja stacje
nie wiem tylko gdzie jest nadajnik

Ralf: mysle ze cos w tym jest - a na pewno cos to powoduje
i sa dwie rzeczy we wszechsiecie jak dla mnie

ja: ale bedac radiem i grajac piosenke nie musze znac sie na elektronice

Ralf: sa atomy o ktorych mowisz
ale jest tez jakas magia ktora uruchamia w atomach swiadomosc

ja: "moje krolestwo nie jest z tego swiata"
jest cos o czym pijecia nie mamy

Ralf: i wystepuje wszedzie

ja: Jezus byl gosciem oswieconym
jak buddha
prosci ludzie modlac sie i dobrze zyjac
dobrze robia

Ralf: dla mnie kazdy czlowiek jest oswiecony
ktory probuje zrobic cos dla ludzkosci
Einstein np

ja: Rafal

Ralf: znaczy nie mowie
o frajerach

ja: postep cywilizacji nie koniecznie ma sens
nie wiem jeszcze jak to uargumentowac
ale zobacz ze Buddha czy Jezus nie mial NIC NIC NIC

Ralf: to zalezy w ktora strone ten postep pojdzie

ja: a doszli to tego do czego my nie dojdziemy zpomoca technologi
zastanowmy sie

Ralf: tu chodzi o postem swiadomosci

ja: jesli tu jestesmy na ziemi i jestesmy radioodbiornikami a ktos nadaje do nas
Ralf: jej rozwuj

ja: i coraz mnie nas odbiera jego sygnaly

Ralf: bo twoja swiadomosc - tez bazuje na pewnych prawach

ja: zamiast tego chcemy sami stac sie nadajnikami
to co postanowi zrobic ten prawidzwi ktos kto do nas nadaje ?
do swiadomosci nie potrzebujesz einsteina :)
mozesz zrozumiec wszechswiat patrzac na ziarnko piasku

Ralf: no nie
ale buduja ja twoje doswiadczenia

ja: tak
ale jest granica
zeby zyc wystarczy jesc i pic
nie trzeba miec tego calego gowna ktore mamy
...jeszcze kilka lat takich rozmow i skoncze sam gdzies w dziczy :)

Ralf: :)
no tak
dlatego zycie jest ograniczone
a swiadomosci nigdy nie nakarmisz
jest wieksza niz wszechswiat

ja: chodzi o to , ze gromadzi w nadzieji ze bedzie lepiej, kiedy jedyne co mozemy zrobic to zadbac o swiadomosc


ja: jak jej nie masz rozwinietej to zadna kasa Ci nie pomoze

Ralf: ale warto zebys nie czol sie w tym osamotniony
ja: jesli masz ja, to mozesz byc na dnie i umiec zyc

Ralf: warto miec kogos kto ci powie ze ma to wartosc

ja: nie zgodze sie z Toba
czy ktos CI musi mowic ze masz wierzyc ?

Ralf: wiec nie wiem czy zapuszczanie sie w dzicz jest dobrym pomyslem
:)

ja: ja wierze w swiadomosc, nie wierze w zadnego Boga, wierze ze jestem, ale nie wiem czy i po co, i caly swiat moze powiedziec ze sie myle, a ja trwam przy swoim

Ralf: jak sie bylo malym
to wielu ludzi
masz racje
mozna do tego podejsc tak
ze wszystko to tak naprawde marnosc w czasie wszechswiata
ale ty jestes teraz i to twoje 5 minut jak mowia
a jak je rozdysponujesz - zalezy tylko od ciebie
masz tylko wplyw na to co zrobisz podczas tych 80lat no moze 100
wiem ze to tak naprawde
w skali wszechswiata to
ja: tak , masz racje, a ja dodam jeszcze ze, to nasze zycie jest jak spadjaca kropla deszczu , kiedy umrzesz wpadniesz do ocenau, chwile potem zmieszasz sie z oceanem i urodzisz sie , parujac, przelecisz przez zycie jak chmura i znowu spadniesz jak kropla

Ralf: tak jakby twoje zycie bylo tylko
jakby komus sie odbilo po jedzieniu
ja: chyba ze.... uswiadomisz sobie ze ejstes woda, wtedy nie wiem co :)

Ralf: :)

ja: dobra czas wraca do pracy

Ralf: no wlasnie

ja: to rozmowe jesli nie masz nic przeciwko wrzuce na swojego bloga
inspirujesz mnie

Ralf: moja swiadomosc bazuje taraz na kontrakcie ktory podpisalem
wiec wracam do roboty
dzieki

ja: trzymaj sie !!

Ralf: ja w sumie nie mam z kim pogadac o takch sprawach
wiec raz na miesiac fajnie jest

ja: :)

Ralf: pobujac sie po kosmosie

ja: hahha :)

piątek, 3 grudnia 2010

mój cel

Widze ocean, jest wielki, wpływa w ląd, ma wiele barw , a jego pochodzenie jest u wielu źródeł. Statek który buduje, ma zabrać mnie tam, gdzie nie widać już lądu, nie widać początku ani końca. Bez chęci powrotu i bez nadzieji na sukces. Wypływam w podróż życia przez ocean myśli, w jednym celu - spotkania nowych lądów świadomości.

czwartek, 2 grudnia 2010

rozmowa

wiesz co


Asia
14:59:45
nie wiesz




PM
14:59:55
gigantyczne jest uczucie
15:00:00
kiedy nagle siedzisz
15:00:11
i powstaje mysl
15:02:05
ktora jak sie okazuje ma swoje podloze w myslach ktore sie zdobywalo przez czytanie/rozmawianie/sluchanie...zaczynasz widziec obraz , nie caly, widzisz zarys, jak puzle, kiedy masz ulozone 200 z 10.000
15:02:11
rozumiesz o czym mowie ?




Asia
15:03:03
tak
15:05:05
taki model budowany przez podświadomosc, kt\ory świadomie dopiero po jakims czasie zaczynasz widziec/ rozumiec




PM
15:07:23
ciekawe
15:12:21
rysuje mi sie wizja czegos takiego
15:12:56
odpalam program, ktory czyta wszystkie moje maile, ktory czyta wszystkie moje wypowiedzi na forach
15:13:04
wypelniam dokladnie profil
15:13:09
opisujac swoje zainteresowania
15:13:12
definiujac wady
15:13:28
definiujac swoje talenty, wady i zalety




Asia
15:14:03
uwazaj, tu wchodzisz w pułapkę autokreacji
15:14:09
i braku obiektywizmu
15:14:19
opiszesz siebie jakim chciałbys byc




PM
15:14:27
powoli :)




Asia
15:14:29
tzw ja realne vs ja idealne
15:14:34
ok :)
15:14:38
slucham dalej




PM
15:14:44
moze zaczne od innej strony
15:14:49
wiesz jak dziala ewolucja




Asia
15:14:50
ok




PM
15:15:19
gdyby ktos dal nam narzedzia i wiedze to bysmy tworzyli dowolne gatunki
15:15:34
podobnie widze umysl, dziala na zasadzie ewolucji
15:15:49
jesli zbiore dane o sobie
15:15:53
uzyskam pewien model
15:16:02
jesli zbiore dane o Tobie uzyskam pewien model
15:16:17
kazdy moze zdefiniowac na swoj sposob co go cieszy
15:16:24
co daje mu radosc
15:16:41
jesli system zdobedzie odpowiednia ilosc modeli
15:17:02
to ty znajdziesz ludzi o podobnej drodze do siebie




Asia
15:17:30
ok, to od lepszej strony zacząłes




PM
15:17:34
okaze sie ze ja jestem mizerna wersja nietoperza sprzed 20.000 lat
15:17:43
i dziela mnie 3 kroki od bycia nowym nietoporzem
15:17:48
ale ja nie wiem ktore to kroki
15:17:54
a sa ich miliony kombinacji




Asia
15:18:11
czyl;i nie szukamy prawdy obiektywnej jacy jestesmy, tylko szukamy osób podobnych do siebie (whatever the definition is)




PM
15:18:14
system budowania swiadomosci
15:18:41
gdyby ewolucja wiedziala gdzie ma isc to nie potrzebowalaby tylu pokolen
15:19:08
gdybym ja znal ksiazki ktore przeczytalem najwazniejsze zaoszdzilbym DUZO czasu
15:19:48
zycie to labirynt
15:19:54
a kazdy ma tyle samo czasu
15:20:05
jesli zamiast na sciany popatrzysz na slady
15:20:11
masz sznase dojsc dalej
15:20:15
ja tak to widze




Asia
15:20:54
taki akcelerator?




PM
15:21:01
skoro wiem ze umiem malowac, umiem progrmaowac, mam zmysly taki a nie inne
15:21:12
CHCE ZNAC PRZODKOW I BYC ICH LEPSZA WERSJA
15:21:19
dokladnie, akcelerator !!
15:22:59
to moze brzmi glupio
15:23:11
ale wszystkie mysli mnie ku tej wizji kieruja juz od dawna
15:23:54
wiem ze wszystko mam pod reka, ale jest zbyt duzo tego a zbyt malo czasu, zeby chocby zdefiniowac cel
15:24:40
a moze ja do psychiatryka sie nadaje, nie wiem
15:25:52
to jak uczelnia, ktora uczyc CIe 5 lat , czego Cie uczy ?
15:26:13
jak odkrywac ameryke na nowo ?
15:26:46
ludzkosci potrzeba duzych krokow, a nie miliona takich samych
15:27:07
umieramy tacy podobni umyslami do siebie...
15:27:13
to idzie za wolno