poniedziałek, 1 listopada 2010

Co będzie kiedy miniesz swoją mete ?

Obserwując mój talerz z jedzeniem mogę zrozumieć jak żyć.
Dziś znowu biegałem, ale nie widziałem już w tym sensu, biegłem jak by ktoś mi kazał, w połowie drogi przestałem i zawróciłem do domu. To już nie było to samo co wcześniej. Dlaczego na moim taleruz nie ma tylko ryżu każdego dnia, lub na śniadanie samej wody, a na wieczór tylko piwa ?

Czy to możliwe by całe życie jeść banany ?
Więc jak to możliwe, że ktoś ciągle biega, każdego dnia, rano i wieczorem, jak to możlwie ? Czy dlatego, że w koło rosną tylko banany, czy może smak bananów jest tak fascynujący iż nic innego nie da się przełknąć ? Jak to możliwe ?

Z czego składa się nasz posiłek ?
Po co czytam książki, i dlaczego na talerzu mam czasem sos, a czasem tłuszcz ? Dlaczego kiedy przebiegłem maraton bieganie przestało mnie tak fascynować jak wcześniej ? Czy można całe życie robić to samo ? Czy to co robimy nie jest tym co najpierw sobie wymyślimy ? W końcy meta maratonu była w mojej głowie od dawna, jako nieświadomy cel, biegłem do niej każdego dnia kiedy wchodziłem biegać. Co teraz, meta za mną.


Dlaczego warto jeść częściej a w mniejszych ilośćiach ?
Czy gdybym nigdy nie myślał o mecie, i biegałem żadziej, czy wtedy bym się dziś cieszył z biegania ? Czy spełnienie zabija marzenie ? Czy kiedy posmakuje czegoś co już znam, czy wtedy będe chciał coś nowego ? Przecież zawsze wybieram to co sprawdzone, dlaczego dziś nie pobiegłem dalej ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz