czwartek, 19 sierpnia 2010

bez bólu

otworzyć oczy każdego dnia rano i nie czuć bólu. potrafi to ten kto zdrowy. o jakim bólu ja mówie ?

ocenianie czego kolwiek to jak składanie prośby o skarcenie. względność wszystkiego jest tak przeogromna iż próba ustanowienia jakiejkolwiek racji jest sama w sobie absurdalna.

kiedy idę ulicą i widzę jak kompletnie inaczej ludzie się zachowują, jak żyją, jak to wszystko co robią ma jakiś smak, pomimo braku słońca, czy to możliwe ?

szukanie czegoś każdego dnia rano w dniu który mamy , czy to jest potrzebne ? czy nie warto otworzyć oczy i iść, gdzieś przed siebie, tam gdzie nas oczy poniosą ?

czy warto budzić się z pięknym łancuhem przy nodze, łancuhem który prowadzi nasze myśli w jednym kierunku, kierunku pracy. bo ktoz za to wszystko przyniesie dukaty jak nie my. tylko co bedzie kiedy wszystko znajdzie sie pod woda, a znajdzie sie, watpic w to moze ten kto nie czytal o upadkach wszelkich cywilizacji, a w czym wyjatkowi my niby jestesmy ? kiedy ta woda przyjdzie, łancuch bedzie nadal na nodze. odejdzie ten kto piekna sie nie trzyma, a kto w nie wierzy z nim pozostanie.

dostalem dzis mail , a w nim slowa "przesyam Ci pozdrowienia ze szlaku Camino. Jeszcze tylko 60 km do Santiago de Compastela.:-)". tutaj warto dodac komenatrz iz Iwona ktora wlasnie tam zmierza, ma chore kolano, ciezko znosi wedrowki, ale w jej przypadku walka o to w co wierzy to jak oddychanie. obraz walki, kiedy tam idzie, kiedy idzie bo wierzy w cos , nie chce tego nazywac, ale w jej umysle jest pewien obraz, ktory istnieje, i nie wazne ze dla mnie nie istnieje, wazne ze ona idzie, wlasnie dzieki niemu.

to jakas zbieranina mysli, bladze, ale strasznie bladze.

zadam pytanie.

Jesli ktos w swoim zyciu poswiecil sie rozumowaniu w pewnej dziedzinie, zakladajac ze robil to z powodu swojej pasji, a nie dyktowal sie zarobkami jakie mu to przyniesie. jakie szanse sa na to ze spotka on na ziemi jeszcze inne osoby, ktore jak on serce w cos wlozyly? czy latwo bedzie mu je spotkac ?

dlaczego ludzie tak lubia rozmawiac o niczym ?

dlaczego odczuwam ból kiedy znajduja sie w miejscu gdzie mowi sie o tym co w mojej opini nie ma sensu. czy bol wynika z faktu iz tak bardzo nie wierze w idealy , ktore gdzies wciaz lataja w moim swiecie, w ktore juz nie wierze, i ktore powoduja jedynie iz twierdza moich przeciwnych przekonan jest coraz wieksza? szukanie sensu nie ma sensu.

staram sie byc dla mojego brata, sluchac go i podsuwac mu mysli niczym celnie przemycone receptury, bez sugerowania, ale po to byl mogl wybierac. mam Dziadka , ktory wzbudza we mnie emocje, tak czesto opisywane przez ludzi. mam Mame, ktorej rozumiec nie musze, ktora szanowac chce, Mame ktora chcialbym miec gdybym mogl urodzic sie jeszcze raz i byc dla niej lepszym. mam Tate , ktorego krzywdze. Mam siostre , ktorej nie umiem pomoc.

i to jedyny sens zycia. relacje z innymi ludzmi. to co po sobie zostawimy.

moja Babcia zmarla 10 lat temu, jesli sie zmienilem to wlasnie wtedy. moje szaty nikogo zostaly porzucone, odzialem sie w kartki mysli, w slowa z pamieci, w przemyslenia, poszedlem dalej, silniejszy, z madroscia ktora ktos mi przekazal:
"nie zabijaj nawet najmniejszego robaczka, wszystko chce zyc" , ludzie roznie wyrazaja milosc. zeby zrozumiec slowa mojej Babci nie wystarczy powiedziec wiem co to milosc i dar zycia. warto by zrozumiec ze czlowiek jest tym samym czym motyl. zyciem. ale kto to zrozumie, po co to rozumiec, nie ma sensu. sa wazniejsze sprawy na glowie. sa ich miliony, tylko wlacz telwizje, poczytaj informacje i dowiesz sie ze sa ich miliony. absurdalnych.


kazdy z nas zostawia tu slad. rozmiar nie ma znaczenia. wszystko jest polaczone. przed wylotem tutaj byłem u Dziadka w Zamościu. Poszedlem do Babci , kiedy tam bylem, plakalem, znowy plakalem. w moim bezdusznym zywocie nie zdaza mi sie to czesto ostatnio, wtedy poczulem ze jednak jest we mnie cos z czlowieka jeszcze, jeszcze placze. Idac przez cmenatrz w poszukiwaniu pewnego zaginionego grobu, dotarlem do czterech opuszczonych przy samym murze. Nie potrafilem odszukac wlasciwego poniewaz wszystkie byly zarosniete pokrzywami, przysypane. Ja w krotkich spodenkach, reka w woreczku postanowilem przesunac ze tak powiem troche pokrzywy siegajace mi po glowe, kiedy to zrobilem okazalo sie ze przy grobach nie ma tabliczek, nie ma nic. Na jednym z nich , zupelnie przypadkowym zapalilem lampke, i pomyslalem , ze przyszedl do tej Pani ktora dawno temu kiedy mialem 3 lata mieszkala w domu mojej Prababci. Pamietam ja , byla samotna kobieta. Chcialem pozostawic ja w mojej glowie, i pozostawilem. Zapalilem lampke, moje mysli poplynely gdzies 26 lat do tylu i bylem tam w oknie w domu mojego dziadka, stalem i patrzylem jak noca przyjezdza karetka pogotowia i zabiera ja gdzies, gdzies daleko, do domu starcow.
Wracajac przez cmentarz mijalem groby nieznanych rzolnierzy, Ci ludzie leza tam, zapomnieni badz poszukiwani przez swoje rodziny. Tak pewnego dnia wyszli z domu walczyc o to co dzis mamy, ich matki staly w drzwiach plakalay i modlily sie by wrocili, a oni z odstrzelonymi glowami, bez rak, nog i kto wie czego zostali pochowani z tabliczka "NIEZNANY...".
Idac dalej mijam grob pieknej mlodej kobiety, czytam:
25 lat, mlodo zmarla, ponizej widze napis:
"Minionej miłości -mąż
Nieznanej Matce - syn"
i w tym momencie myślę o swojej Mamie, i widzę ile dostałem pięknego od życia, i ile z tego doceniłem. Nic.

............reszta dziś już będzie milczeniem.






O kłamstwie.
Aby nie zgubić wątku. Okłamałem w życiu sporo ludzi, bardzo sporo. Kłamałem bo się bałem, rozwijać myśli nie będe bo to powinno być oczywiste. Kiedyś zdałem sobie z tego sprawe, pamiętam jak nachodziła mnie taka myśl "przecież ona kocha kogoś innego niż Ty. facet któego ona kocha nie istnieje, został wykreowany przez Ciebie". To było jak narkotyk. A teraz pytanie odnośnie kłamstwa. Oczekujesz od ludzi, że Cie nie okłamią ? A dlaczego mieli by się niczego nie bać ? Czekam na odpowiedź.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz