środa, 25 sierpnia 2010

do ucha wleciało

chce jednego fiołka

dlatego śmierdzi mi to wszystko co jest w koło.

śmierdzi bo to nie jest żywe lecz martwe.

tak wiele nic nie wartych plastikowych kwiatów w koło, zamiast jednego małęgo fiołka, który pachnie już z daleka

po co mi te oczy, kiedy okazuja się tak zgubne, po co mi te uszy skoro okazują się tak mało dostarczać do serca człowieka czyli głowy ?

po co mi to wszystko skoro ja chce tylko jednego małego fiołka który będzie mi pięknie pachniał, po co mi to wszystko ?

chce 3 kolegów , nie 200 znajomych

chce 1 kobiete nie 300 koleżanek

chce jeden telefon który rozbije moje serce a nie ich 30

chce nie wiele

o wartościach

O miłości.
Zapytałem Cie czy wiesz jaka jest wartość tego co mówisz. Odpowiedź nie wzburzyła ciszy, nie padło nawet jedno słowo. Pomyślałem wtedy, że odpowiedzią jest fakt tego kim jestesmy. Jeśli Cie przytulam, przytualm tylko Ciebie. Jeśli Cie całuje, całuje tylko Ciebie. Nie wyjaśnie Ci jak wielkie ma to znaczenie, bo wyjaśnić może Ci to tylko chwila w której zrobisz wprost przeciwnie. Kiedyś nie ważyłem słów, ani gestów, obchodziłem się z ludźmi jak z przedmiotami, dlatego dziś wiem jak to ważne by tak nie robić. Ale Tobie tego nie wytłumacze, nie da się wytłumaczyć doświadczenia. Możesz to tylko przeżyć.

W przekonaniu o słuszności moich myśli podtrzymuje mnie fakt tego co dzieje się w kartach pamięci. Otóż na tych kartach pamięci można zapisać chwile. Chwile spędzone z ludźmi. Tylko jak ma się słowo kocham Cie jeśli zdjęcie na karcie obrazuje ten widok z innymi odbiorcami w niedługim odstępie czasu ? Nie może być mowy o uczuciu, lecz o zwykłym wyborze, dokonanym na podstawie własnych potrzeb w danej chwili, momencie.

Jak kochasz ?
Jeśli Cie kocham, pozwalam Ci odejść, moja miłość to uczucie o którym mowa nie zawłaszcza. Ono pozstaje, pozostaje siniejsze.
A może jeśli Cie kocham a Ty mnie nie, to i ja już Ciebie nie kocham i zmieniam obiekt swojej miłośći ?

Obawiam się że działa punkt numer 2.


O przyjaźni.
W życiu miałem kilka psów. Każdego z nich nazwe swoim przyjacielem. W życiu spotykałem kolegów, niektórzy z nich w trudnych sytuacjach pozostawali przy mnie, to byli przyjaciele.
Przyjaciel to człowiek z któym przeżyliśmy coś wartościowego, coś co pozostanie w nas. Z każdym jednak drogi się rozchodzą. Pozostajemy w przyjaźni, ale każde z nas myśli inaczej, dokonuje innych decyzji. Przez te decyzji zminiamy się i mam tu n amyśli tylko i wyłącznie naszą świadomość. Ona się rozwija lub nie, nie może się cofać, chyba że przez urazy , choroby itd. Kiedy spotykam przyjaciela po latach i rozmaiwamy okazuje się szybko, że trudno będzie nam rozmawiać, zmienił się pułap lotu naszych skrzydeł. Ten kto leci wyżej zawsze może zejśc niżej, ale już nie poleci na pełnej wysokości z przyjacielem sprzed lat, bo ten nie jest w stanie ogarnać tego co tam jest. Bez względu na to przyjaźn pozostaje.





-------------------------------

absurd

den brysomme mannen

Sam lepiej niemógłbym pokazać świata w którym żyję. Ten film pokazuje dokładnie absurd, to do czego zmierza społeczeństwo. i nie mówie tu żadnym konkretnym narodzie, o konkretnych ludziach.

myślę, że jałowe życie któe powstaje na skutek dobrobytu prwadzi właśnie do tego co pokauzje ten obraz.

Obraz jaki teraz maluje się na mojej twarzy, to obraz światła, roztaczającego się nad każdą chwilą spędzoną nad książkami, nad myślami innych, nad rozmyślaniem samemu i w końcu nad najistotniejszym, nad rozmowami z ludźmi. Bez ludxi nic by nie było.

Gdyby nie osoby, które pokazały mi że nie warto wierzyć w ludzi, gdyby nie cała masa innyc ludzi, którzy doskonale odegrali by role w tym filmie dziś bym nie myślał jak myślę.

Dziś się zatrzymałem. W środku tego miasta, stanąłem, była 14 może 15, ze wsząd dobiegały sygnały, że jest źle, że pomimo walki, pomimo wszelkich wysyiłków jakie wkładamy w to by zrealizować plan, nie jesteśmy w stanie nawet stanąć na nogi. Pomimo tego wszystkiego pomyślałem, że nie żałuje nawet jedenj decyzji, poczułęm , że jestem we właściwym miejscu, że robie to co powinienem, że próbuję i się nie boję. Poczułem, że bez względu na to co się dzieje, bez względu na wszystko warto być i robić to co się czuje, czas pokaże czy to było dobre dla nas czy nie. I co więcej myślę, że wszystko co robimy z sercem jest dla nas dobre, nawet jeśli stracimy przy tym wszystko, tylko wtedy sami sobie powiemy - tą drogę wybrałem ja, a nie mój lęk.

Za oknem pada, na stole książki, ide spać.

po raz kolejny czuje, że nie tylko ja tak myślę, a może nawet nie tylko czuję, może nawet widzę to małe światło gdzieś na horyzoncie pustkowia.

"Kłopotliwy człowiek" bo taki tytuł nosi ten film. Można go nawet zobaczyć przez jutuba http://www.youtube.com/watch?v=lsT5WdaT8Gk&feature=related

A poniżej trailer.

czwartek, 19 sierpnia 2010

bez bólu

otworzyć oczy każdego dnia rano i nie czuć bólu. potrafi to ten kto zdrowy. o jakim bólu ja mówie ?

ocenianie czego kolwiek to jak składanie prośby o skarcenie. względność wszystkiego jest tak przeogromna iż próba ustanowienia jakiejkolwiek racji jest sama w sobie absurdalna.

kiedy idę ulicą i widzę jak kompletnie inaczej ludzie się zachowują, jak żyją, jak to wszystko co robią ma jakiś smak, pomimo braku słońca, czy to możliwe ?

szukanie czegoś każdego dnia rano w dniu który mamy , czy to jest potrzebne ? czy nie warto otworzyć oczy i iść, gdzieś przed siebie, tam gdzie nas oczy poniosą ?

czy warto budzić się z pięknym łancuhem przy nodze, łancuhem który prowadzi nasze myśli w jednym kierunku, kierunku pracy. bo ktoz za to wszystko przyniesie dukaty jak nie my. tylko co bedzie kiedy wszystko znajdzie sie pod woda, a znajdzie sie, watpic w to moze ten kto nie czytal o upadkach wszelkich cywilizacji, a w czym wyjatkowi my niby jestesmy ? kiedy ta woda przyjdzie, łancuch bedzie nadal na nodze. odejdzie ten kto piekna sie nie trzyma, a kto w nie wierzy z nim pozostanie.

dostalem dzis mail , a w nim slowa "przesyam Ci pozdrowienia ze szlaku Camino. Jeszcze tylko 60 km do Santiago de Compastela.:-)". tutaj warto dodac komenatrz iz Iwona ktora wlasnie tam zmierza, ma chore kolano, ciezko znosi wedrowki, ale w jej przypadku walka o to w co wierzy to jak oddychanie. obraz walki, kiedy tam idzie, kiedy idzie bo wierzy w cos , nie chce tego nazywac, ale w jej umysle jest pewien obraz, ktory istnieje, i nie wazne ze dla mnie nie istnieje, wazne ze ona idzie, wlasnie dzieki niemu.

to jakas zbieranina mysli, bladze, ale strasznie bladze.

zadam pytanie.

Jesli ktos w swoim zyciu poswiecil sie rozumowaniu w pewnej dziedzinie, zakladajac ze robil to z powodu swojej pasji, a nie dyktowal sie zarobkami jakie mu to przyniesie. jakie szanse sa na to ze spotka on na ziemi jeszcze inne osoby, ktore jak on serce w cos wlozyly? czy latwo bedzie mu je spotkac ?

dlaczego ludzie tak lubia rozmawiac o niczym ?

dlaczego odczuwam ból kiedy znajduja sie w miejscu gdzie mowi sie o tym co w mojej opini nie ma sensu. czy bol wynika z faktu iz tak bardzo nie wierze w idealy , ktore gdzies wciaz lataja w moim swiecie, w ktore juz nie wierze, i ktore powoduja jedynie iz twierdza moich przeciwnych przekonan jest coraz wieksza? szukanie sensu nie ma sensu.

staram sie byc dla mojego brata, sluchac go i podsuwac mu mysli niczym celnie przemycone receptury, bez sugerowania, ale po to byl mogl wybierac. mam Dziadka , ktory wzbudza we mnie emocje, tak czesto opisywane przez ludzi. mam Mame, ktorej rozumiec nie musze, ktora szanowac chce, Mame ktora chcialbym miec gdybym mogl urodzic sie jeszcze raz i byc dla niej lepszym. mam Tate , ktorego krzywdze. Mam siostre , ktorej nie umiem pomoc.

i to jedyny sens zycia. relacje z innymi ludzmi. to co po sobie zostawimy.

moja Babcia zmarla 10 lat temu, jesli sie zmienilem to wlasnie wtedy. moje szaty nikogo zostaly porzucone, odzialem sie w kartki mysli, w slowa z pamieci, w przemyslenia, poszedlem dalej, silniejszy, z madroscia ktora ktos mi przekazal:
"nie zabijaj nawet najmniejszego robaczka, wszystko chce zyc" , ludzie roznie wyrazaja milosc. zeby zrozumiec slowa mojej Babci nie wystarczy powiedziec wiem co to milosc i dar zycia. warto by zrozumiec ze czlowiek jest tym samym czym motyl. zyciem. ale kto to zrozumie, po co to rozumiec, nie ma sensu. sa wazniejsze sprawy na glowie. sa ich miliony, tylko wlacz telwizje, poczytaj informacje i dowiesz sie ze sa ich miliony. absurdalnych.


kazdy z nas zostawia tu slad. rozmiar nie ma znaczenia. wszystko jest polaczone. przed wylotem tutaj byłem u Dziadka w Zamościu. Poszedlem do Babci , kiedy tam bylem, plakalem, znowy plakalem. w moim bezdusznym zywocie nie zdaza mi sie to czesto ostatnio, wtedy poczulem ze jednak jest we mnie cos z czlowieka jeszcze, jeszcze placze. Idac przez cmenatrz w poszukiwaniu pewnego zaginionego grobu, dotarlem do czterech opuszczonych przy samym murze. Nie potrafilem odszukac wlasciwego poniewaz wszystkie byly zarosniete pokrzywami, przysypane. Ja w krotkich spodenkach, reka w woreczku postanowilem przesunac ze tak powiem troche pokrzywy siegajace mi po glowe, kiedy to zrobilem okazalo sie ze przy grobach nie ma tabliczek, nie ma nic. Na jednym z nich , zupelnie przypadkowym zapalilem lampke, i pomyslalem , ze przyszedl do tej Pani ktora dawno temu kiedy mialem 3 lata mieszkala w domu mojej Prababci. Pamietam ja , byla samotna kobieta. Chcialem pozostawic ja w mojej glowie, i pozostawilem. Zapalilem lampke, moje mysli poplynely gdzies 26 lat do tylu i bylem tam w oknie w domu mojego dziadka, stalem i patrzylem jak noca przyjezdza karetka pogotowia i zabiera ja gdzies, gdzies daleko, do domu starcow.
Wracajac przez cmentarz mijalem groby nieznanych rzolnierzy, Ci ludzie leza tam, zapomnieni badz poszukiwani przez swoje rodziny. Tak pewnego dnia wyszli z domu walczyc o to co dzis mamy, ich matki staly w drzwiach plakalay i modlily sie by wrocili, a oni z odstrzelonymi glowami, bez rak, nog i kto wie czego zostali pochowani z tabliczka "NIEZNANY...".
Idac dalej mijam grob pieknej mlodej kobiety, czytam:
25 lat, mlodo zmarla, ponizej widze napis:
"Minionej miłości -mąż
Nieznanej Matce - syn"
i w tym momencie myślę o swojej Mamie, i widzę ile dostałem pięknego od życia, i ile z tego doceniłem. Nic.

............reszta dziś już będzie milczeniem.






O kłamstwie.
Aby nie zgubić wątku. Okłamałem w życiu sporo ludzi, bardzo sporo. Kłamałem bo się bałem, rozwijać myśli nie będe bo to powinno być oczywiste. Kiedyś zdałem sobie z tego sprawe, pamiętam jak nachodziła mnie taka myśl "przecież ona kocha kogoś innego niż Ty. facet któego ona kocha nie istnieje, został wykreowany przez Ciebie". To było jak narkotyk. A teraz pytanie odnośnie kłamstwa. Oczekujesz od ludzi, że Cie nie okłamią ? A dlaczego mieli by się niczego nie bać ? Czekam na odpowiedź.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Łosoś

Myśli zebrać trzeba, jak zawsze.

Kto prasuje koszule ? Kto się o to martwi ? Żelazko dla mnie zostało wygrzebane z głebin szafy, tutaj nikt go nie używa.

Ja: "Jak widzisz ludzi żyjących tutaj?"
Asia: "To są ludzie, którzy , ze spokojem podchodzą do wszystkiego, jak dziś nie zdążysz czegoś zrobić zrobisz to jutro. Trudno aby mieli powód do zdenerwowania lub paniki"

Tone: "Wy w Europie podobno odczuliście kryzys?"
Ja: "Tak, a Wy wcale ?"
Tone: "My mamy rope"


Dostrzegam jak tu wszędzie jest czytso, jak tu wszystko jest pomyślane, jak zrobione jest by miało służyć ludziom.

Tone: "Paweł nie musisz gasić tak tego światła ciągle, my zostawiamy zapalone na korytarzach i w łazience"
Ja: "Ale ja zawsze gasze, prąd nie bierze się z nikąd."
Tone: "U nas jest prawie za darmo, nie przejmuj się"


Dlaczego kupuje wode w sklepie ?
To pytanie zadałem sobie mieszkając tutaj. Tutaj pije się wode z kranu, bez gotowania. Normalnie ide do kuchni, leje wode do butelki i ją pije. I nie płace za nią 2zł, nie mam problemu z plastikowymi butelkami. Dla mnie to ma sens.

Ile wydaje na zakupy ?
Już dawno nie byłem w takiej sytuacji, abym liczył każdy grosz robiąc zakupy. Teraz uświadomiłem sobie jak czują się ludzie, którzy mówią, że ledwo mają na chleb. Zanim zrobiłem pierwsze zakupy, 3 razy obszedłem sklep do okoła. Znalazłem produkty , które chciałem kupić, następni odnalazłem ich najtańsze wersje. I tak oto mieszkając w tej pięknej krainie kupiłem jedzenia na 4 dni za 25zł. Myślę, że w polsce wydawałem dziennie około 30zł, jeśli nie więcej. Kwestai świadomości dokonywanych wyborów. Na pytanie "No tak ale co Ty jesz" odpowiedzieć mogę jasno, jem żywność i biegam po 15km.
Ta sytuacja, w której się znalazłem, podoba mi się, mam okazje zobaczyć to czego nie widziałem. Popatrzeć z punktu widzenia "nikogo", czyli kogoś kto jest gdzieś gdzie tak naprawde nie jstnieje. Idziesz ulicą i czujesz, że nie spotkasz tu nikogo kogo znasz, nie pójdziesz do kolegi pogadać, nie zadzwonisz, żeby się spotkać. Czarodziejsko.

Moje poczucie, że każdy jest odpowiedzialny za swój los pogłebia się. Kiedy widzę jak myślą bliskie mi osoby, jak grube maski przybrała ich egzystencja i jak łatwo przebić się przez mur arogancji, który tak naprawde przykrywa ich lęk i wątpienie czy świat ich zaakcpetuje, uświadamiam sobie, że warto łamać wszystkie stereotypy. Że warto szukać siebie pośród tłumu emocji i myśli które nie są nasze. Warto choć przez chwile czuć się szczęsliwym, kiedy inni nie dowierzają iż właśnie tak się czujesz. Warto mieć tą świadomość, że kiedy ludzie Ci nie dowierzają w to że można to wszystko łamać i być samym ze sobą szczęśliwym , to wszystko tylko wzmaga poczucie, że idziesz w dobrą stronę.

Dziwne ( uwielbiam to słowo, kiedy je słyszę, wiem że ono tak naprawde znaczy "nie rozumiem" ) bo od wczoraj bardzo sedzi mnie klatka piersiowa (myje się jak zawsze). Dziwne.



Z innej beczki.
Jestem bezlitosny. Obserwuje i słucham. Wybieram z kim rozmawiam.

To co ziemia dała to zabierze.

piątek, 13 sierpnia 2010

Z serii - rozmowy z Maćkiem

[19:43:56] vcwojtek: ile jeszcze tego okresu probnego masz?
[19:45:17] Maciej: 20 dni
[19:45:39] vcwojtek: czujesz niepewnosc?
[19:45:47] Maciej: nie wiem
[19:46:04] vcwojtek: no jak to nie wiesz, a wiesz czy ci sie chce srac czy nie?
[19:48:48] Maciej: nie wiem
[19:48:58] Maciej: a czuje niepewnosc