wtorek, 29 czerwca 2010

Wszedłem do pokoju w akademiku, było smutno jak w szpitalu, nie było tam nic. Po 2 dniach pojawił się jakiś "dresik" to miał być mój kompan z pokoju, los chciał , że zamienił się z pewnym gościem na pokoje. Nie wiem co by dziś było gdyby się nie zamienili, ale wiem, że nie dostałbym tego utworu od kogoś kto nigdy mnie nie zawiódł jako przyjaciel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz