czwartek, 25 lutego 2010

Tołstoj - Sonata Kreutzerowska

Mam nieodpartą chęć powiedzieć, że czytając Tołstoja, w niejednej myśli widziałem to samo co pisał De Mello.

Dziwną więź poczułem z bohaterem tej książki, może dlatego, że sam mam podobne odczucia wobec tego świata. Doświadczenie jakie zdobywamy w życiu dają nam kolejne szczebelki do naszej drabiny, którą wspinamy się w górę by pojąć sens życia. I jak to napisała niedawno pewna ważna osoba "Głupota zbyt dużo kosztuje i dobrze, bo czegoś uczy." i tak ja ( nie będe pisał my) w życiu byłem wiele razy głupi, i dopiero teraz kiedy odkrywam CZAS jaki mi dano, otwieram zeszyt z moimi lekcjami z życia i zaczynam rozumieć co nauczyciel chciał mi przekazać. Nie żadko nauczycielem była bliska osoba, która zamiast słów podziękowania poczuła się źle z mojego powodu. Być może będzie mi dana szansa być kiedyś w miejscu i czasie , dzięki któremu będe mógł to w nieznany mi sposób naprawić. Oby tak się stało.
Nawiązuje tym do książki Tołstoja, ponieważ mówi ona dokładnie o tym jak szablonowo patrzymy na świat, jak dużo mamy w głowie etykiet przypiętych do żcyia, o którym bardzo często nie miamy bladego pojęcia. I choć dziś świat zupełnie inaczej wygląda niż ten , w którym żył pisarz, a mówie tu o dostępności do wiedzy i o możliwości zdobycia jej, to ludzie nadal popadają w te pułapki jakimi są narzucane z góry stereotypy.
Jak często da się spotkać ludzi, mówiących o szczęściu, którzy bladego pojęcia nie mają o nim, bo być może sami w swoim świecie są szczęśliwi, ale jak często kosztem innych.
"Już wiem jak żyć" jak straszne kłamstwo, jak można to wiedzieć, nawet teraz kiedy to pisze, ten swego rodzaju pamiętnik , wiem doskonale , że za lat kilka kiedy będe to czytał, powiem "jak mało wiedziałem". Być może jak bohater, dopiero kiedy wypije kielich swojego szczęścia dopiero wtedy zrozumiem co piłem. To jak pić szklanke pysznego soku za jednym łykiem nie zastanawiając się nad jego smakiem, i poczuć go dopiero kiedy osttanim tchem złapiemy powietrze, tak też życie można przeżyć, zamiast się każdym małym łykiem delektować i cieszyć się z niego.



Książka , którą przeczytałem to "Sonata Kreutzerowska" z 1934 roku.

Wspaniałe przemyślenia na temat związków, relacji jakie budujemy, to niesamowite co pisze ten człowiek, niesamowite jak daleko potrafił sięgać wyobraźnią. Tołstoj ukazuje w jaki sposób młodzi ludzie (w tamtych czasach) żyli, podejmowali decyzje o zawieraniu związków. Pokazuje jak schematycznie działamy, w jaki sposób przenoszą się na nas wzorce naszych rodziców, i jak później z tego powodu cierpimy.

"Niezwykle dziwną jest rzeczą, jak prawdziwe wydaje się złudzenie, że piękno jest dobrem. Słucha się, jak piękna kobieta mówi głupstwa, a nie słyszy się głupstw, tylko mądrości; choćby mówiła i robiła brzydkie rzeczy , widzi się w tym coś miłego. Kiedy zaś nie mówi ani głupstw, ani brzydkich rzeczy, a jest ładna, to zaraz ma się pewność, że jest niezwykle mądra i uczciwa"

W powyższym tekście można pewnie zamienić płeć i będzie też prawdą. Choroba znana.


"W mieście człowiek może przeżyć sto lat i nie spostrzec się, że już dawno umarł i zgnił. Nie ma czasu analizować siebie, cały czas jest zajęty. Interesy, stosunki towarzyskie, zdrowie, sztuka...To trzbea przyjmować tych to owych..."



Koniec książki jest podkreślony muzyką, dokłądnie tym utworem:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz