niedziela, 12 grudnia 2010

Znikające słowo "jest"

Rozmowa inspirowana pytaniami, przeprowadzona ze sobą samym.

Po co to piszesz ?
Bo znalazłem w życiu jedną myśl , której sie trzymam. Ta myśl mówi mi , żeby czytać myśłi innych , rozmawiać z nimi i zastanwiać się. Zatem ja odsłaniam swoje myśli, robie to do nagości, pisze o tym co mnie boli, czego nie rozumiem, pisze o pytaniach jakie mnie nurtują.
Po co Ci te wszystkie pytania?
Bo mam świadomość i pod doświadczaniu świata przez 29 lat dziś czuje , że najważniejszym co moge zrobić w swoim życiu to dbać o swoją świadomość, uczyć się i rozwijać swój umysł, nic więcej.
I to jest cel dla którego piszesz tego bloga?
Tak, na początku spiywałem tu swoje myśli i często do nich wracałem, patrząc jak pod wpływem nowych doświadczeń zmienia mi się pogląd na sprawy. Wiem jak można być pozamykanym na świat, ja taki byłem. Otwieram się na 100% bo chce być lepszy, chce się uczyć.
O czym piszesz na tym blogu?
O tym jakie pytania sobie stawiam, o tym jakie odpowiedzi na nie wynajduje. To wszystko w Twoim świecie może być totalnym bełkotem, niech tak będzie. Dla mnie to mój świat, coś co widze, coś co rozumiem i o czym chce myśleć.


Wielkie JEST
Moge tylko powiedzieć jak widzę swój świat, a nie jaki JEST, i tego powinieniem się trzymać. To moje spostrzeżenie z ostatnich dni, nie ma żadnego JEST. Jeśli szukasz JEST zapewne znajdziesz je w moich poprzednich myślach. Nie będe się wdawał w to jakich informacji mi dostarczono i kim byli ludzie którzy przekazali mi myśli, bo to nie ma znaczenia. Każdy wierzy w to co chce, a ja zwyczajnie nie widze sensy w tym czego mnie całe życie uczono, nie pasuje do tego życia które widze w koło, i jeśli faktycznie idę w złym kierunku to prosze aby ktoś się pochylił nad moją wyciągniętą ręką i podał mi myśl ("o tym jak staliśmy się bogami" - już kwitnie w mojej głowie) wskazał mi moje błędy w rozumowaniu.


Dawno temu kiedy nie miałem zdania
Odczuwam siebie jako istote, żyje w ogromnym wszechświecie. Ponieważ nauczono mnie mówić biegle w jednym języku, nauczono mnie myśleć i rozumować dlatego od samego początku identyfikowałem się z otoczeniem w którym żyje, informacje które do mnie docierały pochodziły od istot które znały ten sam język i żyły w tym samym społeczeństwie. Te informacje, oraz szum jaki im towarzyszył bardzo ukierunkowały mój umyśl zacząłem patrzeć z punktu widzenia mieszkańca czegoś wirtualnego czyli z punktu widzenia mieszkańca mojego kraju. Ktoś kiedyś powiedział tu poprowadzimy granice, pomiędzy istotami X a tu pomiędzy istotami Y i ja mam się z tym zgodzić bo tak .... (wstaw brakujace slowo).

Kiedy odkrylem ze moge sie uczyc i odkrywac nowe lady, rozpoczalem poznawanie innych swiatow. Okazalo sie ze znajomosc dodatkowo jeszcze jednego dosc uniwersalnego jezyka dla istot żyjących na ziemi daje ogromne możliwości komunikowania się. Uświadomiłem sobie wtedy , że rozumienie innych to kluczowy punkt w moim życiu.


Genialny mechanizm
Każdego jednego dnia, przed zaśnięciem składałem pokłony do nieba, klęczałem przed ścianą, przed drzwiami, przed dowolnym obiektem w dowolnym miejscy, zamykałem tylko oczy i wiedziałem do kogo te pokłony są kierowane. Ktoś kiedyś powiedział mi, że ktoś taki istnieje. A my istoty posiadamy taki ukryty mechanizm, który odkryłem w sobie wiele razy. Ten mechanizm pozwala nam robić rzeczy niemożliwe, otwiera przed nami wszystkie drzwi naszego życia. Nazywamy go wiarą. To od niego zależy jak postępujemy, gdzie idziemy i po co. Ten mechanizm od początku mojego życia był konfigurowany na jednego Boga, który zgodnie z wierzeniami dobroczyńców (brak tu ironi, mówie poważnie) którzy mi przekazali wiare JEST jeden. Ten mechanizm każdego dnia dawał mi siłe na rozwiązywanie problemów. Był piekny do pewnego czasu.

Kiedy już umiałem czytać, kiedy już miałem swobodę myślenia, która na początku przypominała bardziej bieganie po lesie w nieznanym kierunku , zacząłem głośno się zastanawiać nad tym wszystkim co mam w głowie. Zacząłem czytać książki, zacząłem odczuwać, że nie powinienem identyfikować się z żadnymi myślami, bo ta identyfikacja działa jak filtr nałożony na to co do nas dociera. Zacząłem analizować suche fakty. I tak się zaczęło.


De Mello, po przeczytaniu książki siedze z kolegami w parku i rozmyślamy, opowiadam o książce, kpią ze mnie, moi "przyjaciele" mówią , że nosze drogi zegarek a pieprze o Przebudzeniu. Zdejmuje zegarek, zamykam oczy i ciskam nim daleko w trawy. Co robia moji kompani ? Szukają zegarka, ja im mówie o książce , która rozbiła mój umysł , a oni szukają pieprzonego zegarka. Pamiętam , że pomyślałem wtedy, aby nie zapomnieć tej chwili, nigdy! Ja mówiłem o czymś ważnym, o czymś co mnie poruszyło do dna, a oni nawet tego nie zobaczyli, nie zrozumieli nic. Można powiedzieć, że chcieli mi pomóc, jasne ale tylko w swoim pojmowaniu szczęścia. Absolutnie tutaj nie chce ich oceniać w ich postępowaniu, opowieść miała jedynie posłużyć temu iż nie ma pieprzonego słowa "jest". Ja widziałem sens w słowach, zegarek był tylko marnym kawałkiem rzeczywistości, a ja znalazłem myśl! Oni widzieli zegarek i swojego kumpla, który po pierwsze nie potrafił im przekazać myśli, które sam zrozumiał, a po drugie ich wcale to nie muisało interesować. Jeden myślałem o swojej pracy, aby go nie wyrzucili, drugi myślał o kobiecie z którą się umówił itd... Nie ma jest, każdy z nas widzi swiat inaczej. "wrzesień 2006"

Kiedy czytałem kolejne książki o Bogach różnych społeczeństw, zobaczyłem, że oni wszyscy są święcie przekonani, że oni mają racje, każdy z nich był święcie przekonany, że to w co on wierzy JEST PRAWDĄ(kolejne słowo które widze jako wirus). Wtedy przyszła mi taka myśl, aby zamknąć po jednym wyznawcy tych bogów pokoju, dać im tyle czasu ile potrzebują i poprosić o ustalenie który z nich mówi prawdę, bo skoro prawda JEST tylko jedna tak jak głoszą, to niech to w końcu ustalą. Problem polega na tym, że nie ma jednej prawdy. Problem polega na tym, że krowy sie zjada tak samo jak świnie i kaczki. Problem polega na tym, że w jednej krainie 13 latki wychodzą za mąż, a w drugiej krainie za wykazanie zainteresowania taką osobą odbiera się wolność. Skąd zatem te różnice pomyślałem. Czy jeśli człowiek rodzi sie na innym kontynencie czy ma inaczej zbudowaną duszę, czy ma inaczej zbudowany umysł, serce, czy inaczej widzi ? Nie. Jego mechanizm o którym była mowa, został inaczej skonfigurowany. Jak ja siebie widze ? Zatem pytanie brzmi po co nam te mechanizmy, skoro zamiast żyć w zgodzie jako istoty zamieszkujące jedno miejsce i odcięte jak narazie od świata, po co nam one skoro my budujemy przeciwko sobie narzędzia do unicestwiania siebie nawzajem, po co na to ?




I tak doszedłem do wniosku, że czas przeprogramować mój mechanizm.




Zatem. Jeśli moje powyższe rozważania są dla Ciebie abusrdem, cały mój rozum i moje myśli uznaj za dobry dowcip świata i żyj dalej swoim życiem.


Wydaje mi się , że świat , to jak go postrzegamy można opisać bardzo prosto. Bardzo.
Każda twoja cecha to wielki eflektor podświetlający w świecie podobne istoty. Ze swojego własnego doświadczenie wiem, ze nie da się zobaczyć miłości jeśli się jej samemy nie posiada. Jeśli zatem w swoim życiu nie rozmyślasz o śmierci, to jej nie widzisz w koło. Jeśli czujesz siebie jako podróżnika, wszędzie szukasz okazji do podróży, a ludzie podobinie myślami są magnesami dla Twoich myśli.



Obserwuje siebie przez chwile tutaj, nie wiem jak długo tu zostane, dlatego nie pytaj mnie co będe robić w przyszłości. Ta chwila tutaj sama mnie prowadzi za ręke, gdzie dojde tego nie wiem, ale nie czuje aby to było ważne, za ważne odczuwam to co zrobie po drodze. Widze w koło siebie wiele istot z niektórymi nawiązuje bliższe kontakty, tylko dlatego, że czuje iż nasze myśli są podobne, z większośćią istot jednak nie umiem podzielić się myślami. Nie identyfikuje się z żadnym miejscem, byłem tam, teraz widze siebie tu, miejsce nie ma znaczenia.
Zanim wybije mój dzwon ( http://www.youtube.com/watch?v=lxKwFWJrkvE ) będe uparcie szukał mądrości u ludzi którzy podzielili mój los i staneli w tej krainie pozostawiając ślad swoich myśli. Za cel widze bycie przygotowanym na pożegnanie się z tym światem, kiedy przyjdzie ta chwile, chce wiedzieć , że życie przeżyłęm dobrze, że okazywałem innym istotom swoje współczucie.


Te wszystkie myśli nie są poskładane w całość, nie mają pożadku, nie potrafie mieć pożadku, lubie mieć haos. Nie jedna osoba zwrociła mi już uwagę na moje błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Czy ja do szkoły nie chodziłem ? Chodziłem, ale patrzyłem na lekcjach za okno, szukałem wtedy siebie, ale cholernie wolno. Poza tym jak ktoś kiedys powiedział "the life so short, the craft so long to learn". Nie czuje abym chcial edukować ludzi w gramatyce, nie pragne tego. Dla mnie zawod nauczyciela to najcenniejszy zawod w naszem swiecie, to dzieki nim mamy poglad na swiat, to dzieki nim mam start w zyciu, to oni nas ucza, to dzieki nim zaczynamy sie czyms interesowac lub nie. Moze kiedys jakis moj nauczyciel to przeczyta, zatem niech wie, ze bez wzgledu na to czy mialem u niego 2 czy 5 dziekuje mu za cierpliwosc i to co mi dal.



Czuje swoje bycie tutaj, w tym świecie i to daje mi wiare w to , że moje poszukiwania są tym co moge zrobić najlepszego.

sobota, 11 grudnia 2010

Śmierć żywopłotu

Wstęp
Zaczynam pisać jedną myśl, przychodzą kolejne, bardzo trudno jest mi napisać o czymś kiedy widze ten cały ogrom ideii, które kwitną w mojej głowie.

Kiedy czytam czy rozmawiam spotykam małe myśli, jak gdyby małe przebłyski w głowie. Zasiewam je , zapisuje w notesie, kiedy mam wolną chwilę, biorę konewkę i podlewam je deszczem wiedzy którą zdobywam na wszystkie możliwe sposoby.

Uwielbiam to. To mój ogród, w którym chwastami są tylko moje złe cechy, nad którymi mam kontrole i mogę je redukować do minimum. W moim ogrodzie rosną różne kwiaty, różne drzewa. Jedne są stare inne młode, są dla mnie bardzo ważne, dają mi schronienie przed palącym słońcem, przed złym wiatrem który wieje zawsze i wszędzie. Dzięki tym drzewom mogę budować mój dom, belka po belce, ściana po ścianie. Każdą wolną chwile moge spędzić w swoim ogrodzie, bez względu na to gdzie jestem czy co robie. Wystarczy, że tego chce.

Wielki dąb.
W środku mojego ogrodu rośnie wielki dąb, to dzięki niemu mogę wejść wysoko i z wysoka patrzeć na świat , który mnie otacza. Ma wiele gałęzi, siadam na nich i patrze, słucham. Czasem wieje bardzo silny wiatr , czasem jest tak silny, że ledwo się trzymam gałęziu na której wisze, nieraz uratowała mnie przed upadkiem, ta gałąż nazywa się miłość. Jest duża, odchodzi od niej wiele innych mniejszych jak wyrozumiałość, pokora, szacunek czy emaptia.

Ogromne drzewo, tak można powiedzieć patrząc na mój dąb, ale nie zawsze tak było, kiedyś był mały, i ja byłem mały, pamiętam, że nie wiedziałem wtedy skąd czerpać wodę aby go podlewać, nie miałem też narzędzi do pozbywania się chwastów, które brały się nie wiadomo skąd. Wtedy z pomocą przychodzili bliscy mi ludzie, to oni przynosili wode w konewkach i podlewali mój dąb, to właśnie wtedy wyrosła pierwsza gałąź, miłość. Pamiętam jak płakałem kiedy byłem mały wyjeżdżając od babci i dziadka, płakałem bo wiedziałem, że mój ogród znowu będzie zaniedbany, a ja tak chciałem aby moje drzewo rosło i dawało mi schronienie. Kiedy ma się ogród i spędza się w nim każdą wolną chwilę tak jak ja spędzałem, docenia się to co w nim rośnie. Będąc małym chłopcem trudno było mi się przedostać przez pokrzywy które rosły dookoła mnie. Nigdy nie wiedziałem skąd się brały, często bardzo mnie parzyły, to bolało. Pamiętam jak siadałem pod moim dębem, zalany łzami i mówiłem do niego. Kiedyś urośniesz duży i dasz mi jedną swoją gałązkę którą wytłukę wszystkie pokrzywy.


Łamanie zasad jest złe!
Bardzo źle się zachowałeś - tak pomyślałem kiedy pierwszy raz poszedłem na wagary, długo miałem to na sumieniu. Ale tego dnia wydażyło się coś niesamowitego. Zamiast do szkoły włuczyłem się jak bezdomny pies po uliczkach w mojej okolicy, zupełnie zagubiony bez celu, jak gdybym był prowadzony niewidzialną ręką. Dzień był piękny, słońce świeciło , a na niebie latały jaskółki, po dwie trzy, żadko kiedy było ich więcej. Wtedy jeszcze nie rozumiałem czemu latają parami. W pewnej chwili stanąłem na skrzyżowaniu dróg i zobaczyłem coś czego nie zapomne do dziś. Patrząc na obraz który rozgrywał się kilka kroków odemnie stałem i patrzyłem , ponieważ stałem za krzakami i nikt mnie nie widział, mogłem w pełni swobodnie obserować chwile. To co zobaczyłem uświadomiło mi, że pokrzywy w moim ogrodzie nie sieją się same, ktoś je tam sadzi. Tylko po co ? Dlaczego chce, żebym miał poparzone nogi ? Przecież to boli. Kiedy wróciłem do domu, znowu udałem się do swojego ogrodu. Za każdym razem było mi bardzo ciężko odszukać mój dąb. Brnąłem między pokrzywami , łzy się lały, a ja wiedziałem tylko, że gdzieś tam on jest, że gdzieś jest ta mała przestrzeń gdzie mogę usiąść i czuć bezpieczeństwo pod moim drzewem.






Pielegnacja ogrodu
Mój ogród rósł razem ze mną, im większy byłem tym mniej przeszkadzały mi pokrzywy. Troche skakałem nad nimi, trochę je karczowałem kopiąc, siekając gałązkami , które odłamywałem od mojego dębu. Ponieważ mój ogród był otoczony szczelnie żywopłotem, który jak myślałem jest potrzebny, bo przecież każdy się grodzi , na ulicach, na wsiach nawet w domach, tak więc i ja myślałem, że mój żywopłot jest mi potrzebny. Zazwyczaj siedziałem w swoim ogrodzie i nie wychodziłem poza niego, czułem , że jestem u siebie i że jestem bezpieczny. Kiedy nagle wyrywano mnie z mojego ogrodu do świata rzeczywistego, uczucie odgrodzenia pozostawało , pozostawało również uczucie iż wychodzenie po za mój świat lub wpuszczanie do niego innych nie jest dobrym pomysłem, to może naruszać moje bezpieczeństwo, może zagrażać mojemu ogrodowi. Tak więc starannie odgradzałem się od innych dzieci, nie dbałem o to co do nich mówiłem ani o to co one mówiły do mnie. Nie dbałem o relacje w zasadzie z nikim. Często bywało, że ktoś opowiadał o swoim ogrodzie innym ludziom, ja tylko słuchałem i wyłapywałem wszystko to czego ja ja nie miałem, też chciałem to mieć. Podkradałem sie wieczorami do ogrodow innych ludzi i wykradalem im sadzonki ich roslin, tak aby miec takie same, bardzo chcialem miec piekny ogrod , taki bez pokrzyw jak inni. Niestety to niedzialalo. Nie wiedzialem ze roz nie sadzi sie w cieniu , nie wiedzialem jak czesto nalezy podlewac fiolki, ani jak przycinac krzewy , nie wiedzialem ze bluszcz moze zarosnac okna w moim domu, bo skad mialem to wiedziec przeciez nie odwiedzalem ogrodow innych ludzi. I tak z czasem moj ogrod zarosl, że trudno bylo cokolwiek zobaczyc, trudno bylo sie w nim poruszac, co wiecej mialem ogromne problemy z tym aby zdecydowac co mam wyciac , a co zostawic. Nie wiedzialem jak to zrobic, balem sie ze jak cos wytne to juz nigdy tego nie odzyskam i moj ogrod bedzie brzydki. Balem sie, a zywoplot zarastal coraz bardziej. Im bardziej zarastal tym ja mniej wiedzialem o swiecie obok, slyszalem tylko glosy ludzi, nie wiedzialem juz kim sa, nie wiedzialem nic. Czułem , że jestem odpowiedzialny za to co się stało, wstydziłem się powiedzieć , że mój ogród zamienił się w koszmarny sad w którym nie raz tak zaplątałem się w chaszcze i gałęzie, że szarpiąc się starając wydostać prawie straciłem życie. Ci co słyszeli to z boku widzieli tylko szamotanie się mojego żywopłotu, bali się podejść, woleli omijać miejsce gdzie mieszka ktoś, o kim nic nie wiadomo i kto się dziwnie zachowuje.


Goście i robaki
Z czasem kiedy poznawałem nowych ludzi zapraszałem ich do mojego ogrodu. Uciekali bardzo szybko. Kiedy wracałem tam sam, siedziałem i płakałem. Wiedziałem jak wyglądają inne ogrody, ale wciąż nie wiedziałem jak uporządkować swój. I ciągle te pokrzywy, do tego zaczeły się pojawiać ochydne robale, które były wszędzie. To było straszne. Zrozumiałem, że nie mogę więcej zapraszać ludzi do swojego ogrodu. Wpadłem na pomysł, że musze się dowiedzieć jak inni pielęgnują swoje ogrody. Ale jak ? Nie powiem im przecież , że tego nie wiem bo mnie wyśmieją. Nie powiem im bo przecież jestem już taki duży powinienem to wiedzieć. Wpadłem więc na pomysł , że wytne mały otwór w żywopłocie i będe ich podglądał. Wtedy uczyniłem pierwszy krok w dobrym kierunku, to był początek...


Upadek
Pewnego dnia przyglądałem się mojemu dębowi i zobaczyłęm, że ma dziwne czarne plamy na liściach, pomyślałem, że może przechodzi jakiś kolejny etap w swoim życiu. Nie myliłem się, brakowało mu wody, której i tak mało dostawał. Niestety ja nie wiedziałem , że to etap który sprawi iż mój ogród zamieni się w największy koszmar. 31 sierpnia 2000 roku o 12:15 ostatni raz podlałem mój dąb, powiedział do mnie "Uważaj na siebie", trzy godziny później uschło największe źródło wody , wody miłości. Zmarła moja Babcia.






Śmierć
Przez wiele lat, w moim ogrodzie nie rosło nic poza chwastami, nawet je pielęgnowałem, zapraszałm ludzi i patrzyłem jak uciekają z płaczem. Nie przejmowałem się tym, wcale. Mój ogród nie miał już dębu, a ja nie miałem już w nim nic. Pewnego dnia przy moim żywopłocie ktoś się zatrzymał i powiedział Cześć. Nie widziałem kto to jest. Przez długi czas rozmawialiśmy, nie widząc siebie, tylko rozmawiając. W końcu wyszedłem aby zobaczyć kim jest ta osoba. Zakochałem się. Chciała wejść do środka, ale ja nie mogłem jej wpóścić, wiedziałem , że jeśli zobaczy mój ogród ucieknie jak wszyscy. Obiecałem jej , że zaprosze ją w odpowiednim momencie. Wymyśliłem plan iż sprzątne cały ten bałagan, jeszcze nie wiem jak, ale zrobie to. Każdą wolną chwile poświecałem na sprzątanie, na pielegnowanie ogrodka. W koncu zaprosilem ja do srodka, powiedziała , ze jej sie podoba. Bylem przeszczesliwy. Dbalem o moj ogrodek kazdego dnia, az za bardzo. Stracilem poczucie tego co jest wazne i zamiast dbac o nia, ciagle sprzatalem ogrodek, chcialem miec wiecej narzedzi wiec na nie pracowalem, pracowalem i pracowalem. Pierwszy raz w zyciu tak bardzo uwierzylem ze ktos chce mieszkac ze mna w moim ogrodzie gdzie zawsze bylem sam. Kiedy bylem pewien, ze wszystko mam, ze jestem przeszczesliwy, kiedy juz chcialem posadzic razem z nia drzewo Ona powiedziala ze nie jestem tym na ktorego czeka, odeszla. Pamietam jak lezalem brudny, we lzach w blocie mojego ogrodu. Pamietam jak krzyczalem "Boze dlaczego mnie oszukales, dlaczego zaprowadziles mnie tu i teraz cisnales o ziemie" nie wiedzialem co ze soba zrobic. Pokrzywy znowu zaczely rosnac, ja lezalem, lezalem tam bardzo dlugo. Zasnalem.


Narodziny
Obudziłem się w słoneczny dzień, obok mnie siedziała kobieta. Miała długie blond włosy, była piękna. Zapytała mnie czemu tak leże w tym błocie, okłamałem ją. Okłamałem ją później jeszcze wiele razy podczas jej wizyt. Wstydziłem się, bałem się powiedzieć , że to mój ogród, że nie umiem wstać i znowu wierzyć, że będzie dobrze. Iwona, bo tak miała na imie zanim poszła swoją drogą zostawiła mi pewną książke. Książka nosiła tytuł "Przebudzenie", a Iwona zadała mi jedno pytanie, które zrozumiałem długo po tym jak odeszła. Zapytała mnie czy zdaje sobie sprawe iż mój dąb pozostawił tu swoje żołędzie, i czy wiem iż moge je posadzić ?
Tak, to było pierwsze ważne pytanie w moim życiu.
Kiedy sobie na nie odpowiedziałem, zauważyłem , że w moim ogrodzie wykiełkowało już jedno drzewo, Iwona zasadziła je kiedy była u mnie.

Ogród jak kropla.
Zacząłem wycinać żywopłot, zobaczyłem ludzi. Byli mili , byli ciekawi, byli śmieszni i kochani. Wielu zaczęło mnie odwiedzać i nie uciekali !!! Oszalałem, pamiętam jak w moim ogrodzie zaczęły rosnąć coraz to nowe kwiaty, a ja nie wiedziałem skąd się wzieły ! Przynosili je ludzie, przynosili nasiona i sadzili je kiedy ja nawet o tym nie wiedzialem. Podlewałem je, pielęgnowałem, wkrótce miałem przepiękny ogród. Pewnego wieczoru siedziałem i zastanawiałem się jak wiele życia straciłem, siedząc i chowając się za swoim żywopłotem. Zrozumiałem , że ten nowy dąb to ten sam który był kiedyś, to miłość, ta sama którą dała mi Babcia. Poczułem, że nic nie umiera, że jeśli we mnie jest to co dała mi Babcia, to znaczy, że ja teraz jestem za to odpowiedzialny, że ja jestem po części nią i powinienem dzielić się tym samym z innymi. Otworzyłem swój ogród dla wszystkich. Jedni przychodzą i cieszą się jego widokiem , inni sikają na moje róże, ale to nie ma już znaczenia.


Świadomość
Mój ogród to tylko mały kawałek mojego życia. Zrozumiałem, że skoro w tak krótkim czasie z tak koszmarnego miejsca stał się tak cudownym miejscem to znaczy, że zrobiłem coś niesamowitego. Zobaczyłem tych kilka osób, bez których to wszystko by się nie stało. Gdyby nie śmierć mojej Babci, gdby nie moja próżność, gdyby nie zakłamanie mojej dziewczyny i gdyby nie Iwona, która za moje kłamstwa odpłaciła mi miłościa, nie byłoby tego wszystkiego. Wielu ludzi sprawiło iż ściąłem żywopłot, wielu sprawiło iż przestałem pouczać innych jak mają się zachowywać w moim ogrodzie, wielu sprawiło iż sam zacząłem pytać innych jak pielęgnować ogród.

Droga
Teraz stoje na drodze, mój ogród zostawiam za plecami, ide w droge. Dostałem od życia coś, czego nie mogę już stracić. Zrozumiałem, że nie mogę siedzieć już w ogrodzie, byłem tam bo on miał mnie nauczyć czegoś. Miał mnie nauczyć iż życie jest jednym wielkim ogrodem, i należy dbać o każde miejsce które spotkam na swojej drodze, o każdego człowieka którego spotkam , o każdą myśl którą przekaże innym. Teraz ide i zbieram nasiona, różnych roślin, poznaje róznych ludzi, mówie tylko to co może podlać ich nasiona, jeśli widzę , że rosną u nich pokrzywy opowiadam im jak je wyplewić. Szukam dobrej ziemi, gdzie moge zasiać nasiona.


Łukasz z Tatą

Tego dnia kiedy byłem na wagarach i stałem za krzakami, zobaczyłem kolege z klasy, który wracał z Tatą do domu, szli i się śmiali. Śmiali się jak ja pod swoim dębem, jak ja sam pod swoim dębem. Wtedy zrozumiałem kto sadzi pokrzywy w moim ogrodzie , pokrzywy których być tam nie powinno, powinna być trawa i dąb. Wiem którzy ludzie do dziś dnia sadzą pokrzywy, ale ich żywopłot jest zbyt wysoki aby mogli zobaczyć ogrody innych. Dlatego przychodze do nich, choć powinienem uciekać jak Ci wszyscy którzy uciekali odemnie, przychodze i staram się robić to co zrobiła Iwonka. Niech mnie kłamią, niech drwią, ale ja po cichu i dyskretnie sadze im nasiona, sadze bo ich kocham , a lepszej drogi na to by wycieli swój żywopłot nie znam.

Ostatnie pożegnanie
W tym miejscu powinien być tekst, postanowiłem jednak go nie publikować. Niech każdy kto po przeczytaniu tego co tu napisałem zastanowi się czy to ma sens, jeśli tak niech odszuka książke pod tytułem "Tybetńaska Księga Umarłych" i ją przeczyta. Można też pobrać wersję mp3 tutaj: http://hotfile.com/dl/68160339/a24593d/Tybetanska_Ksiega_Umarlych.mp3.html
Ja swój czas poświęcam na poszukiwaniach sensu tego wszystkiego, każda moją chwila to poszukiwanie. Ta książke jest najważniejszą jaką przeczytałem w swoim życiu, tym życiu.


Z dedykacją mojej Mamie i mojemu Tacie bez których by mnie nie było.


wtorek, 7 grudnia 2010

czym jest ta piosenka

ja: wczoraj jak bieglem tak sobie myslalem

Ralf: postatnowilem troche posluchac siebie i bede zegnal sie z praca na jakis czas
sprobuje cos zrobic na wlasna reke

ja: ze na mojej polce powinno stac kilka ksiazek do ktorych zagladam, a wsrod znajomych przede wszystkim Ci najwazniejsi, czas leci i trzeba go dobrze wykorzystac
czyli podjales decyzje
bardzo dobrze
do pracy zawsze mozesz pojsc, a na swoje nie zawsze

Ralf: rozni sa ludzie wiesz
ale bez bliskich czlowiek jest biedny
chocby byl milionerem

ja: zgadza sie
mi gdzies kontakt z Darem uciekl o Qli czy Jeleniu to juz nie wspomne

Ralf: wszyscy gonia pieniadz pewnie
przez te 4 lata - torche przbywalem z bogatymi ludzmi
tak sobie pogadalem
i powiem Ci ze oni wszysci to tzw.
slodkopierdzacy ludzie
Wysłano o 10:44 (wtorek)

ja: no co Ty :)
odkrywczy jestes :)

Ralf: :)
a spadaj to ja ci sie zwierzam a ty..
:)

ja: hahahha
ciesze sie ze to widzisz :)

Ralf: znasz to zachowanie u kobiet:)

ja: Rafal....
to nie tylko Twoi znajomi...
Wysłano o 10:49 (wtorek)

ja: ja sie zastanawialem w niedziele .... kim my kurwa wszyscy jestesmy .... ludzie umieraja z glodu, kraje bankrutuja, buduja bomby, mam 2010 rok .... a oni w tvn24 na stronie glownej pisza ze jakis Beber (malolat ktory umie spiewac, co po za tym nei wiem) mowi modlcie sie za jakiegos typa ktory dla slawy skakal nad samochodami i sie rozjebal... Co to kurwa jest za absurd ? Co to ma byc ? Ja juz zupelnie tego nie czuje. to jest jakies oglupialy swiat.
Wejdz sobie na dowolny portal i poczytaj wypowiediz ludzi...nienawisc...zazdrosc...przemoc...sex..
swiat jest coraz bardziej pozbaawiony wartosci i coraz bardziej zastraszony, bez idei w glowie, Ci ludzie mnie przerazaja, jak patrze na facebooka i czytam co publikuja ludzie i jak sie wypowiadaja, DNOOOOO

Ralf: zycie stracilo dawny smak
ja: sa z pewnoscia wciaz wartosciowi ale to jak maki w polu pokrzyw
ohujec mozna

Ralf: mozna sie tylko zastanawiac - czy oni naprawde sa tacy prosci - czy ktos ich wylaczyl
bo jezeli juz sie tacy wychowali - to mamy wiekszy problem
najgorsze jest to ze takie jednostki jak my wygina
a ci beda plodzic - kto wie moze i rosliny
bo w glowach to raczej mozgow nie beda mialy ich dzieci

ja: Rafal....ile znasz osob ktorym powiesz o ksiazce takiej i takiej czy o takim a takimmyslicielu i podyskutujesz ?
NO WLASNIE !!
BANDY DEBILI PLODZA KOLEJNE POKOLENIA !!
TO NIE JEST KURWA SREDNIOWIECZE

Ralf: Ekonomia :)

ja: dokladnie
rece mi opadaja
i jeszcze taki CI powie ze z Toba cos jest nie tak bo sam jestes i topisz smutki w ksiazkach :)
no rece mi kurwa opadaja

Ralf: spowodowala ze ludzie zachowuja sie wedlug schematu - dzieki temu ekonomia zarabia
ja: usmiechams ie tylko, bo nie wyjasnisz slepemu ze na scianie jest okrag swiatla z latarki

Ralf: :)

ja: choc jest tez nadzieja
jak popatrze na siebie z 2002 roku to mi rece opadaja

Ralf: :)
mi tez:)

ja: tylko powiedz komus ze zarabianie kasy i przyjemnosci nie maja sensu
ejjjj !! :)

Ralf: :)
tylko nie rob focha
wiesz
jak tak czlowiek musli
to coraz bardziej liczy ze w ten swiat najlepiej jakby cos pierdolnelo w koncu
bo troche nie widac drogi zwrotnej w tym dobrym kierunku

ja: dokladnie !!
to samo mowie, zaglada , bieda, smierc moze nas obudzic

Ralf: tylko i wylacznie tak jest
jest tak jak w tym filmie Gora

Ralf: ze jak zabe wrzucisz do szklanki z woda

ja: dokladnie to siedzi az sie ugotuje

Ralf: i zaczniesz podgrzewac
to zaba tam zostanie az ktos ja wyciagnie
ja: ale jak wrzucisz do wrzatku to wyskoczy

Ralf: ale jak ja wrzucisz od razu do garacej to wyskoczy

ja: trafne porownanie !!

Ralf: wiesz co mmie wkurwia

ja: ?

Ralf: ze po tym jak wyjechalem
troche porownalem sobie polakow do innych narowdow

ja: i zobaczyles jak zakompleksieni jestesmy ?

Ralf: i powiem ze to jedyny narod ktory nie potrafi sie jednoczyc juz nawet
zobacz na francje

ja: masz racje

Ralf: wystarczy ze choc troche im pensje obniza i juz drogi zablokowane
a w polsce
troche mi wstyd
no wez zobacz
polak zarabia 4 razy mniej od irlandczyka w uni
a jedzienie jest tu i tu w tej samej cenie

ja: zgadza sie

Ralf: a te komercyjne stacje - skupiaja uwage ludzi na wasniach i sporach politykow
co to kurwa jest!!
starsi ludzie jeszcze tylko to widza co sie dzieje
ale za starzy sa zeby cos zrobic

ja: dokladnie tak jak mowisz !!

Ralf: a mlodzi glupi
moj stary to mowil:
Huj by to strzelil wszystko!
teraz z wiekiem
zaczyma bardziej rozumiec to okreslenie
:)

ja: :)
zgadza sie
sluchales tego kawalka co Ci podeslalem ?

Ralf: sluchalem
dobry
kiedys kazik tak spiewal

ja: to slowa wierszu Tuwima
dokladnie

Ralf: niestety dopadlo go slodkiepierdzenie
ktore sie podoba szerokim masom
zobacz na ostatnia plyte Hylinskiej - dla przykladu

ja: no tak
dupa kreci

Ralf: :)

ja: sprawa jest prosta
szukajac sensu, myslac, nei dbajac o cialo i zycie, na koncu czeka Cie "kleska" na tym swiecie, najprawdopodobniej umrzesz samotny w glodzie gdzies na ulicy, wysmiany
po co tak robic skoro mozna wesolo zycie przezyc ?

Ralf: no wiesz
myslenie caly czas o tym burdelu- faktycznie moze tak sie zakonczyc
ale z drugiej storny chcielbysmy przyczynic sie do jego zmiany
bo mamy "nadzieje"
swiat potrzebuje silnej jednostki - jednego lidera za ktorym pojda masy w ciezkich czasach
prosmy Boga aby ten lider byl madrym czlowiekiem

ja: ja patrze troche inaczej
nas nie ma, tzn ja patrze z punktu widzenia wszechswiata i widze ze nas nie ma, wiec nie sadze aby swiat mial sens i losy ludzkosci mialy sie dobrze potoczyc
mysle ze nasza swiadomosc jako energia, przetrwa i obudzisz sie jak ze snu
....a ja osobiscie czuje ze nic dobrego nas nei czeka jesli mamy patrzec z punktu widzenia ziemi
po za tym dla mnie dobrym jest jesli rozumiesz swiat
reszta jest niewazna
ja umre, ty umrzesz, jan pawel 2 umarl, hitler umarl, byli dobrzy i zli
byli wielcy i miliony o ktorych nikt nie pamieta
nic poza swiadomoscia nie ma dla mnie sensu
kompletnie nic
wiadomo nalezy sobie pomagac, aby przetrwac bo czujemy
ale to co czujesz i jak czujesz opisuje Twoja swiadomosc
rozejrzyj sie w kolo, wszystko co jest NIE ISTNIEJE
to tylko energia
wytwor mysli
ktos wymyslij cos, zamienil energie w to a Ty to widzisz jako "cos"
jedyne co jest prawdziwe to to ze Ty to postrzegasz, ze energia ktora jest Twoj umysl jest swiadomoa, BO JEST
wszystko to atomy, a wnich wielka proznia
na samym dnie jest tylko energia, nie ma nic wiecej

Ralf: no tak
jak by patrzec z tej strony

ja: ale to prawdziwa strona
reszta to fikcja to co sobei wymyslilismy
nazywasz sie Rafal, masz pesel i kolor skory, cialo
tak naprawde wziales sie z plemnika
czyli z nikad
nakarmiles sie energia i jestes
istniejesze , znamy Cie

Ralf: wiesz
troche to dziwne
bo jezeli jestesmy tylko swiadomoscia
to troche nie mozna nas porownywac do atomu czy czystej energi
te dwa ostatnie sa przewidywalne
a swiadomosc nie

ja: czy fala na morzu istnieje ?
nie

Ralf: rzadza nimi jakies prawa fizyki - te ktore znamy i te ktorych jeszcze nie znamy

ja: to woda
czy ogien istnieje ?
nie , to proces chemiczny

Ralf: no tak
ja: czy zatem energia moze byc swiadomoscia ?
Ralf: ale oba nie beda istniec w niesprzyjajacych warunkach

ja: zauwaz ze wszystko czym jestes to swiadomosc

Ralf: a ty poradzisz sobie na alasce

ja: hahahaha
I TU JEST ODPOWIEDZ :)
czy jak wlaczysz radio to slyszysz piosenke ?
a czy ona istnieje jak nie masz radia ?
chce powiedziec, ze nasz umysl, jest radiem potrafiacym dzieki energi uruchomic swiadomosc
byc moze swiadomosc wszystkich ludzi to jedna wielka swiadomosc
a byc moze kazdy ma swoja stacje
nie wiem tylko gdzie jest nadajnik

Ralf: mysle ze cos w tym jest - a na pewno cos to powoduje
i sa dwie rzeczy we wszechsiecie jak dla mnie

ja: ale bedac radiem i grajac piosenke nie musze znac sie na elektronice

Ralf: sa atomy o ktorych mowisz
ale jest tez jakas magia ktora uruchamia w atomach swiadomosc

ja: "moje krolestwo nie jest z tego swiata"
jest cos o czym pijecia nie mamy

Ralf: i wystepuje wszedzie

ja: Jezus byl gosciem oswieconym
jak buddha
prosci ludzie modlac sie i dobrze zyjac
dobrze robia

Ralf: dla mnie kazdy czlowiek jest oswiecony
ktory probuje zrobic cos dla ludzkosci
Einstein np

ja: Rafal

Ralf: znaczy nie mowie
o frajerach

ja: postep cywilizacji nie koniecznie ma sens
nie wiem jeszcze jak to uargumentowac
ale zobacz ze Buddha czy Jezus nie mial NIC NIC NIC

Ralf: to zalezy w ktora strone ten postep pojdzie

ja: a doszli to tego do czego my nie dojdziemy zpomoca technologi
zastanowmy sie

Ralf: tu chodzi o postem swiadomosci

ja: jesli tu jestesmy na ziemi i jestesmy radioodbiornikami a ktos nadaje do nas
Ralf: jej rozwuj

ja: i coraz mnie nas odbiera jego sygnaly

Ralf: bo twoja swiadomosc - tez bazuje na pewnych prawach

ja: zamiast tego chcemy sami stac sie nadajnikami
to co postanowi zrobic ten prawidzwi ktos kto do nas nadaje ?
do swiadomosci nie potrzebujesz einsteina :)
mozesz zrozumiec wszechswiat patrzac na ziarnko piasku

Ralf: no nie
ale buduja ja twoje doswiadczenia

ja: tak
ale jest granica
zeby zyc wystarczy jesc i pic
nie trzeba miec tego calego gowna ktore mamy
...jeszcze kilka lat takich rozmow i skoncze sam gdzies w dziczy :)

Ralf: :)
no tak
dlatego zycie jest ograniczone
a swiadomosci nigdy nie nakarmisz
jest wieksza niz wszechswiat

ja: chodzi o to , ze gromadzi w nadzieji ze bedzie lepiej, kiedy jedyne co mozemy zrobic to zadbac o swiadomosc


ja: jak jej nie masz rozwinietej to zadna kasa Ci nie pomoze

Ralf: ale warto zebys nie czol sie w tym osamotniony
ja: jesli masz ja, to mozesz byc na dnie i umiec zyc

Ralf: warto miec kogos kto ci powie ze ma to wartosc

ja: nie zgodze sie z Toba
czy ktos CI musi mowic ze masz wierzyc ?

Ralf: wiec nie wiem czy zapuszczanie sie w dzicz jest dobrym pomyslem
:)

ja: ja wierze w swiadomosc, nie wierze w zadnego Boga, wierze ze jestem, ale nie wiem czy i po co, i caly swiat moze powiedziec ze sie myle, a ja trwam przy swoim

Ralf: jak sie bylo malym
to wielu ludzi
masz racje
mozna do tego podejsc tak
ze wszystko to tak naprawde marnosc w czasie wszechswiata
ale ty jestes teraz i to twoje 5 minut jak mowia
a jak je rozdysponujesz - zalezy tylko od ciebie
masz tylko wplyw na to co zrobisz podczas tych 80lat no moze 100
wiem ze to tak naprawde
w skali wszechswiata to
ja: tak , masz racje, a ja dodam jeszcze ze, to nasze zycie jest jak spadjaca kropla deszczu , kiedy umrzesz wpadniesz do ocenau, chwile potem zmieszasz sie z oceanem i urodzisz sie , parujac, przelecisz przez zycie jak chmura i znowu spadniesz jak kropla

Ralf: tak jakby twoje zycie bylo tylko
jakby komus sie odbilo po jedzieniu
ja: chyba ze.... uswiadomisz sobie ze ejstes woda, wtedy nie wiem co :)

Ralf: :)

ja: dobra czas wraca do pracy

Ralf: no wlasnie

ja: to rozmowe jesli nie masz nic przeciwko wrzuce na swojego bloga
inspirujesz mnie

Ralf: moja swiadomosc bazuje taraz na kontrakcie ktory podpisalem
wiec wracam do roboty
dzieki

ja: trzymaj sie !!

Ralf: ja w sumie nie mam z kim pogadac o takch sprawach
wiec raz na miesiac fajnie jest

ja: :)

Ralf: pobujac sie po kosmosie

ja: hahha :)

piątek, 3 grudnia 2010

mój cel

Widze ocean, jest wielki, wpływa w ląd, ma wiele barw , a jego pochodzenie jest u wielu źródeł. Statek który buduje, ma zabrać mnie tam, gdzie nie widać już lądu, nie widać początku ani końca. Bez chęci powrotu i bez nadzieji na sukces. Wypływam w podróż życia przez ocean myśli, w jednym celu - spotkania nowych lądów świadomości.

czwartek, 2 grudnia 2010

rozmowa

wiesz co


Asia
14:59:45
nie wiesz




PM
14:59:55
gigantyczne jest uczucie
15:00:00
kiedy nagle siedzisz
15:00:11
i powstaje mysl
15:02:05
ktora jak sie okazuje ma swoje podloze w myslach ktore sie zdobywalo przez czytanie/rozmawianie/sluchanie...zaczynasz widziec obraz , nie caly, widzisz zarys, jak puzle, kiedy masz ulozone 200 z 10.000
15:02:11
rozumiesz o czym mowie ?




Asia
15:03:03
tak
15:05:05
taki model budowany przez podświadomosc, kt\ory świadomie dopiero po jakims czasie zaczynasz widziec/ rozumiec




PM
15:07:23
ciekawe
15:12:21
rysuje mi sie wizja czegos takiego
15:12:56
odpalam program, ktory czyta wszystkie moje maile, ktory czyta wszystkie moje wypowiedzi na forach
15:13:04
wypelniam dokladnie profil
15:13:09
opisujac swoje zainteresowania
15:13:12
definiujac wady
15:13:28
definiujac swoje talenty, wady i zalety




Asia
15:14:03
uwazaj, tu wchodzisz w pułapkę autokreacji
15:14:09
i braku obiektywizmu
15:14:19
opiszesz siebie jakim chciałbys byc




PM
15:14:27
powoli :)




Asia
15:14:29
tzw ja realne vs ja idealne
15:14:34
ok :)
15:14:38
slucham dalej




PM
15:14:44
moze zaczne od innej strony
15:14:49
wiesz jak dziala ewolucja




Asia
15:14:50
ok




PM
15:15:19
gdyby ktos dal nam narzedzia i wiedze to bysmy tworzyli dowolne gatunki
15:15:34
podobnie widze umysl, dziala na zasadzie ewolucji
15:15:49
jesli zbiore dane o sobie
15:15:53
uzyskam pewien model
15:16:02
jesli zbiore dane o Tobie uzyskam pewien model
15:16:17
kazdy moze zdefiniowac na swoj sposob co go cieszy
15:16:24
co daje mu radosc
15:16:41
jesli system zdobedzie odpowiednia ilosc modeli
15:17:02
to ty znajdziesz ludzi o podobnej drodze do siebie




Asia
15:17:30
ok, to od lepszej strony zacząłes




PM
15:17:34
okaze sie ze ja jestem mizerna wersja nietoperza sprzed 20.000 lat
15:17:43
i dziela mnie 3 kroki od bycia nowym nietoporzem
15:17:48
ale ja nie wiem ktore to kroki
15:17:54
a sa ich miliony kombinacji




Asia
15:18:11
czyl;i nie szukamy prawdy obiektywnej jacy jestesmy, tylko szukamy osób podobnych do siebie (whatever the definition is)




PM
15:18:14
system budowania swiadomosci
15:18:41
gdyby ewolucja wiedziala gdzie ma isc to nie potrzebowalaby tylu pokolen
15:19:08
gdybym ja znal ksiazki ktore przeczytalem najwazniejsze zaoszdzilbym DUZO czasu
15:19:48
zycie to labirynt
15:19:54
a kazdy ma tyle samo czasu
15:20:05
jesli zamiast na sciany popatrzysz na slady
15:20:11
masz sznase dojsc dalej
15:20:15
ja tak to widze




Asia
15:20:54
taki akcelerator?




PM
15:21:01
skoro wiem ze umiem malowac, umiem progrmaowac, mam zmysly taki a nie inne
15:21:12
CHCE ZNAC PRZODKOW I BYC ICH LEPSZA WERSJA
15:21:19
dokladnie, akcelerator !!
15:22:59
to moze brzmi glupio
15:23:11
ale wszystkie mysli mnie ku tej wizji kieruja juz od dawna
15:23:54
wiem ze wszystko mam pod reka, ale jest zbyt duzo tego a zbyt malo czasu, zeby chocby zdefiniowac cel
15:24:40
a moze ja do psychiatryka sie nadaje, nie wiem
15:25:52
to jak uczelnia, ktora uczyc CIe 5 lat , czego Cie uczy ?
15:26:13
jak odkrywac ameryke na nowo ?
15:26:46
ludzkosci potrzeba duzych krokow, a nie miliona takich samych
15:27:07
umieramy tacy podobni umyslami do siebie...
15:27:13
to idzie za wolno

poniedziałek, 29 listopada 2010

wycieki

tak sobie myślę, że kiedy człowiek dostrzeżę, wzorzec, który mu odpowiada, kiedy zobaczy jak robia inni , kiedy zobaczy , że to co robia inni działa, że ma pozytywny i wartościowy odbiór, wtedy sam zaczyna tak postępować.

Oby http://wikileaks.org zobaczył człowiek , który w Polsce zrobi to samo.

czwartek, 18 listopada 2010

Kamera robiąca zdjęcia z za rogu.

"MIT Femtosecond Laser Camera"

Czy da się zrobić zdjęcie z za rogu ? Tak, właśnie to odkryto.




Naukowcy z MIT (Massachusetts Institute of Technology) odkryli nową technologie, która pozwala na robienie zdjęć obiektów, które są ukryte np za rogiem.

Więcej info tutaj

środa, 10 listopada 2010

Harpagan 40 , Kościerzyna

Sam wyjazd był totalnym oderwaniem od rzeczywistości. Znajomy z którym jechałem zaprosił kolege i tak w trójke wyruszyliśmy z warszawy. Po drodze kupa śmiechu, dosłownie. W bazie rozgrzewka, konkretna kolacja i na start.

A teraz o tym jak dałem ciała.
Pierwsze 10km przebiegłem w tepie ok 11km/h , po tym dystansie okazało się, że jestem za grubo ubrany i moje ubrania są już mokre. Ogrzewacze termiczne - dał mi je Krzysiek okazują się zbawieniem, przez ok 6h suszą mi ubrania i dają ciepło. Musze wspomnieć o skarpetkach , które kupiłem na rajd i z których nie zdjąłem plastkiowej blokady przed złodziejami, o czym dowiedziałem się przed startem. Biegłem z czymś w czym trudno biegać. Starte stopy. Po 50km kończe bieg, biore prysznic i wracam z płaczem do domu.

Trasa.
Była bardzo przyjemna, sam fakt iż nie padało to już coś ! Na mete przybyłem po 8h:30min czyli poprawiłem wynik o 2h.

Bije się z myślami czy znowu wystartuje.





poniedziałek, 8 listopada 2010

Stereotypy

Pisać jest łatwo, najłatwiej o innych, najtrudniej o sobie. A ponieważ tylko to co trudne ma sens, tak więc czas odsłonić kilka myśli.

Zasadniczym powodem dla którego pisze ten tekst jest świadomość iż na codzień spotykam się z tym iż inni ludzie mają podobne problemy myślowe jak ja, co za tym idzie ja mam podobne problemy jak inni. Jeśli to ma sens.

Zauważyłem iż człowiek posiada mnóstwo świadomości, czy to swiadomość węchu do rozpoznawania zapachów, czy to świadomość słuchu, wzroku czy dotyku. Każda z naszych świadomości zanim przekaże bodźce ze świata który nazywamy otaczającą nas rzeczywistością filtruje te informacje, to dzięki niej na głośnej ulicy możemy zrozumieć co mówi nasz rozmówca i to dzięki niej możemy odnaleźć się w gęstym lesie.

Niestety, te świadomości nie tylko odbierają, ale także w jakiś sposób modyfikują obraz świata który do nas dociera. I tak np. kiedy jesteśmy na imprezie i spodziewamy się przyjścia pewnej osoby o której dużo już słyszeliśmy, to podczas pierwszej rozmowy zamiast poczuć w pełni kim jest ta osoba, nakładamy już na nią swoje filtry, które zostały nam podane przez świat zewnętrzny i ktore znieksztalcaja obraz jaki do nas dochodzi. Innymi słowy, zanim zobaczymy peły obraz, już mamy na jego temat jakieś zdanie, które totalnie może wpłynąć na nasz odbiór.

Nie raz spotkałem się ze zdaniem ludzi "Wiesz, zupełnie inaczej Cie odbierałem wcześniej" albo "Kto by pomyślał, że jest taką ciekawą osobą" . Skąd to się bierze? Odpowiedź jest prosta. Każdy z nas buduje filtry na podstawie doznać. Niepotrzebnie je buduje.

Ile razy w życiu miałeś okazje wąchać róże ? Jeśli się nie myle to RAZ, każdy następny raz nie był już niczym innym jak spodziewanym efektem, spodziewałeś się iż poczujesz ten zapach. Nic bardziej błędnego. Będe parafrazował, ale czy życie nie ma byc codziennym zdziwieniem ? Jesli wezme róże do ręki, i postaram się nie oczekiwać jej zapachu, kiedy uświadomie sobie iż jest to jedyna róża w swoim rodzaju, to czy jej zapach nie będzie zupełnie inny niż każdy poprzedni ? Czy nie tak powinnismy witac każdy nowy dzień zamiast podpisywać go etykietą "czwartek" lub "sobota" ?

Innym rodzajem pułapki naszych myśli jest fakt iż pozostawiamy ślady w pamięci innych ludzi. Jak to działa ? Bardzo prosto, sam w życiu zawiodłem kilka osób , i często kiedy medytuje wracają do mnie w moich myślach, uśwadamiam sobie , że tak jak ja się zmieniłem i dziś postąpiłbym inaczej tak samo inni ludzi się zmieniają. Co za tym idzie, jeśli ktoś wyrządził mi krzywde wczoraj, dziś już tego nie pamiętam, człowiek jest jak ta rzeka do której wejść dwa razy się nie da, i tak samo nasza świadomośc jest zmienna, uczymy się i zmieniamy, nigdy nie jesteśmy tacy sami. Dlatego właśnie czuje wielką satysfakcje z rozmawiania z ludźmi i nie krytykowania ich czy osądzania, bo rzeki są różne, są małe strumyki które dają życiodajną energie, a są takie, w które kiedy wpadniemy będzie po nas. Ale świadomość człowieka zmienia się jak ta rzeka, nigdy nie jest taka sama. Dlatego warto pamiętać o tym by nie trzymać uraz i uprzedzeń, które wiadomo skąd posiadamy.


Do czego zmierzam. Świat dziś wydaje się być bardzo odkrytym. Wszystko jest znane, wszyscy są znani. Trudno szukać czegoś nowego, czegoś fascynującego, trudno jeśli dopuszcza się z każdej strony setki myśli, nie naszych myśli. Jeśli powyłączamy ograniczenia , któee wchodzą do naszych głów, okazać się może , że w koło są cudowni i wartościowi ludzie, którzy mogą nas wiele nauczyć i być może sami nauczą się czegoś od nas.

wtorek, 2 listopada 2010

...rozmawiając z Justyną

Podczas jednej z rozmów z Justyną przyszła myśl.

Ja
"sztuka zycia w naszym swiecie, w cywilizacji zachodu ma sie ni jak do tego co mowil Budda
i w tym jest najwiekszy problem
zeby to poczuc, trzeba zbuzyc caly swoj swiat, a to wywyoluje lek, a lek nas powstrzymuje wiec nie godzimy sie na mysli Buddy"

Justyna
"hmm ciezko sie dziwic, jesli przez 30 lat uczysz sie swiata, pojmowania go i nagle stwierdzasz, ze to nie do konca tak jest jak cie uczono....probujesz walczyc...czesto walac glowa w mur....a lek ...coz pozbycie sie tegoc leku wymaga juz nie wiem czy tylko odwagi "

Myśl:
Na twoim stole stoji wazon z pieknym kwiatkiem. W tym samym czasie na łace słońcem cieszy się zwykły mlecz. Dwa dni później piękny kwiat poznaje smak śmierci. Na łące słońce wciąż świeci na zwykłe kwiaty. Zastanów się czy chcesz być przez chwile niezwykłym kwiatem cieszącym ślepe zmysły czy też żyć w słońcu.

Chwast.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Co będzie kiedy miniesz swoją mete ?

Obserwując mój talerz z jedzeniem mogę zrozumieć jak żyć.
Dziś znowu biegałem, ale nie widziałem już w tym sensu, biegłem jak by ktoś mi kazał, w połowie drogi przestałem i zawróciłem do domu. To już nie było to samo co wcześniej. Dlaczego na moim taleruz nie ma tylko ryżu każdego dnia, lub na śniadanie samej wody, a na wieczór tylko piwa ?

Czy to możliwe by całe życie jeść banany ?
Więc jak to możliwe, że ktoś ciągle biega, każdego dnia, rano i wieczorem, jak to możlwie ? Czy dlatego, że w koło rosną tylko banany, czy może smak bananów jest tak fascynujący iż nic innego nie da się przełknąć ? Jak to możliwe ?

Z czego składa się nasz posiłek ?
Po co czytam książki, i dlaczego na talerzu mam czasem sos, a czasem tłuszcz ? Dlaczego kiedy przebiegłem maraton bieganie przestało mnie tak fascynować jak wcześniej ? Czy można całe życie robić to samo ? Czy to co robimy nie jest tym co najpierw sobie wymyślimy ? W końcy meta maratonu była w mojej głowie od dawna, jako nieświadomy cel, biegłem do niej każdego dnia kiedy wchodziłem biegać. Co teraz, meta za mną.


Dlaczego warto jeść częściej a w mniejszych ilośćiach ?
Czy gdybym nigdy nie myślał o mecie, i biegałem żadziej, czy wtedy bym się dziś cieszył z biegania ? Czy spełnienie zabija marzenie ? Czy kiedy posmakuje czegoś co już znam, czy wtedy będe chciał coś nowego ? Przecież zawsze wybieram to co sprawdzone, dlaczego dziś nie pobiegłem dalej ?

piątek, 24 września 2010

Tak proszę zabij siebie i mnie

Wsiadamy do auta, odruchowo zapinam pasy. Robię to bo wiem jak się kończy wypadek bez pasów. Mój brat prowadzi auto, zapala silnik i rusza, jego pasy są niezapięte.

Dlaczego nie zapinasz pasów ?

Odpowiada, że w mieście nie ma sensu, po za tym jest mu niewygodnie.

Uśmiecham się. Wiem , że przełamanie tego myślenia nie będzie łatwe.

Mówię mu , że przy 50km/h czyli tyle ile jeździ , uderzenie w samochod przejezdzajacy prostopadle do nas na czerwonym swietle przez skrzyzowanie skonczy sie tym, ze rozbije swoja glowe o kierownice. Nie wierzy mi.

Pytam go, czy chciałby mieć rozbitą twarz o kierownice ? Chwile jeszcze opowiadam.

W końcu zapina pas, dziękuje mu za to , że wykazał się empatią i zrozumiał , że martwie się o niego.

Myślę, że zrobił to dla świętego spokoju.

Ale to nie koniec. Jeśli mamy w głowie zaprogramowane błędne myślenie, należy poszukać idei , która zniszczy fałszywy pogląd, w tym przypadku to że w mieście nie trzeba.

Trzeba dobrze pomyśleć, jak pokazać komuś , że źle myśli.

Sam tak myślałem, nie wiem co mnie zmieniło, ale warto dbać o to co myślą też inni.





piątek, 17 września 2010

Szczęśliwej podróży

Pewna konstruktywna rozmowa sprawiła te słowa

im mocniej ciśniesz nim o ziemię
im bardziej zmarznie na mrozie
im bardziej słońce je spali
im bardziej je zniszczysz dłońmi swoimi

jabłko

świadomość dziecka
w którym pestki życia schowano
tym większe szanse na piekną jabłoń
schronienie dla niejednego człowieka



z dedykacją tym którzy nas kochają.


środa, 15 września 2010

Could not load type 'System.ServiceModel.FaultImportOptions'

Podczas generowania poroxy dla projektu zbudowanego w VS 2010 dostawałem poniższy błąd:

"Could not load type 'System.ServiceModel.FaultImportOptions' from assembly 'System.ServiceModel,Version=3.0.0.0, Culture=neutral, PublicKeyToken=..."

Spędziłęm dobra godzinę szukając rozwiązania, dlatego postanowiłem je tu opisać:
Jak się okazało, należy zainstalować SP1 .net 3.5 i po sprawie :)

Młodzi Żydzi - jak myślą

wtorek, 14 września 2010

Tumaczenie zwrotów w obcym języku

Postanowiłem kupić pierwszą książke w języku norweskim. Zanim to zrobił długo dumałem nad wyborem. Padło na Alchemika, książka z prostymi słowami, łatwa w odbiorze.

Zaczynam czytać i widzę zwrot: rast sammen

I tu pojawia się zasadzka, jak to przetłumaczyć. Dostępne w sieci słowniki norweskiego nie dają rady, to co z nich wychodzi ma się nijak do kontekstu zdania.

Masakra.

I w tym oto momencie przychodzi mi myśl :)

Otwieram google, wpisuje rast sammen wybieram opcje wyszukiwania obrazków i taram :)

Widzę po pierwszych dziesięciu zdjęciach , że to znaczy "zawalił się" np dach :)

List do Iwony

Od zawsze czułem , że trudno mi rozmawiać z ludźmi, których nie rozumiałem. Moje niezrozumienie zazwyczaj wynikało z braku wiedzy na temat na który była podejmowana dyskusja. Niestety moja osobowość nie potrafiła tego zrozumieć i za wszelką cenę starałem się pokazać, że to ja mam rację, zwłaszcza wtedy kiedy nie rozumiałem, czyli nieświadomie wiedziałem, że nie mam wiedzy lub argumentów. Myślę, sobie teraz , że byłem strasznym człowiekiem w odbioerze.

A teraz z drugiej strony obrazu.

Kiedy teraz spedzam rozmowe z drugim człowiekiem, stram sie uwaznie sluchac co mowi i podejmować dyskusję tylko wtedy kiedy mam ciekawe pytania bądź wystarczającą wiedzę na ten temat. I co ja zazwyczaj teraz widzę ? Widzę bardzo często w ludziach siebie. Widzę jak trudno jest rozmawiać z kimś kto jak gdyby z wielkiej wierzy mówi, tylko ja mam rację, tylko to co ja mówię ma sens. To jest paskudne. Paskudne bo widać na pierwszy rzut oka jak daleko jest ta osoba od konstruktywnej rozmowy, która zresztą tylko wtedy ma sens kiedy strony siebie słuchają, kiedy argumenty są kamieniami do zbudowania wspólnej drogi, o nie określonym kierunku, drogi prowadzącej do miejsca w którym każda ze stron odnajdzie kawałek miejsca dla swoich myśli.

Pisze o tym , bo trudno jest mi sie przyznac samym przed soba, ze tak postepowalem, ze nie umialem powiedziec "myliłem się, masz racje".

Dzis uwielbiam kiedy mogę spędzić rozmowe w gronie ludzi, którzy potrafią tak powiedzieć, potrafią potykać się z taczką kamieni, podnosić się i iść dalej, budować za każdym razem jakiś kawałek nowej drogi.

I dlatego świat jest piękny, kiedy człowiek się otwiera na drugiego , może zobaczyć siebie, i może siebie zmienić.

A ta cała myśl wpadła mi do głowy dziś kiedy pisałem list do Iwony, kogoś kto głeboko wierzy w Boga i wytrwale go szuka. Czyli idzie w zupełnie innym kierunku niż ja. Poniżej myśl z listu.

"Każdy po coś idzie tą swoją drogą. Jeden idzie by spotkać Boga, a drugi idzie by zrozumieć że go nie ma. Na końcu każdej z dróg spotkają siebie, a każde z nich z Bogiem czy bez niego może zrobić tylko jedną wyjątkową rzecz, kochać."


czwartek, 2 września 2010

Religie na świecie

Wyprodukowane bardzo fajną aplikacje pokazującą jak religie w dziejach czasów przemieszczały się przez świat.

http://www.bbc.co.uk/religion/tools/civilisations/index.shtml

środa, 25 sierpnia 2010

do ucha wleciało

chce jednego fiołka

dlatego śmierdzi mi to wszystko co jest w koło.

śmierdzi bo to nie jest żywe lecz martwe.

tak wiele nic nie wartych plastikowych kwiatów w koło, zamiast jednego małęgo fiołka, który pachnie już z daleka

po co mi te oczy, kiedy okazuja się tak zgubne, po co mi te uszy skoro okazują się tak mało dostarczać do serca człowieka czyli głowy ?

po co mi to wszystko skoro ja chce tylko jednego małego fiołka który będzie mi pięknie pachniał, po co mi to wszystko ?

chce 3 kolegów , nie 200 znajomych

chce 1 kobiete nie 300 koleżanek

chce jeden telefon który rozbije moje serce a nie ich 30

chce nie wiele

o wartościach

O miłości.
Zapytałem Cie czy wiesz jaka jest wartość tego co mówisz. Odpowiedź nie wzburzyła ciszy, nie padło nawet jedno słowo. Pomyślałem wtedy, że odpowiedzią jest fakt tego kim jestesmy. Jeśli Cie przytulam, przytualm tylko Ciebie. Jeśli Cie całuje, całuje tylko Ciebie. Nie wyjaśnie Ci jak wielkie ma to znaczenie, bo wyjaśnić może Ci to tylko chwila w której zrobisz wprost przeciwnie. Kiedyś nie ważyłem słów, ani gestów, obchodziłem się z ludźmi jak z przedmiotami, dlatego dziś wiem jak to ważne by tak nie robić. Ale Tobie tego nie wytłumacze, nie da się wytłumaczyć doświadczenia. Możesz to tylko przeżyć.

W przekonaniu o słuszności moich myśli podtrzymuje mnie fakt tego co dzieje się w kartach pamięci. Otóż na tych kartach pamięci można zapisać chwile. Chwile spędzone z ludźmi. Tylko jak ma się słowo kocham Cie jeśli zdjęcie na karcie obrazuje ten widok z innymi odbiorcami w niedługim odstępie czasu ? Nie może być mowy o uczuciu, lecz o zwykłym wyborze, dokonanym na podstawie własnych potrzeb w danej chwili, momencie.

Jak kochasz ?
Jeśli Cie kocham, pozwalam Ci odejść, moja miłość to uczucie o którym mowa nie zawłaszcza. Ono pozstaje, pozostaje siniejsze.
A może jeśli Cie kocham a Ty mnie nie, to i ja już Ciebie nie kocham i zmieniam obiekt swojej miłośći ?

Obawiam się że działa punkt numer 2.


O przyjaźni.
W życiu miałem kilka psów. Każdego z nich nazwe swoim przyjacielem. W życiu spotykałem kolegów, niektórzy z nich w trudnych sytuacjach pozostawali przy mnie, to byli przyjaciele.
Przyjaciel to człowiek z któym przeżyliśmy coś wartościowego, coś co pozostanie w nas. Z każdym jednak drogi się rozchodzą. Pozostajemy w przyjaźni, ale każde z nas myśli inaczej, dokonuje innych decyzji. Przez te decyzji zminiamy się i mam tu n amyśli tylko i wyłącznie naszą świadomość. Ona się rozwija lub nie, nie może się cofać, chyba że przez urazy , choroby itd. Kiedy spotykam przyjaciela po latach i rozmaiwamy okazuje się szybko, że trudno będzie nam rozmawiać, zmienił się pułap lotu naszych skrzydeł. Ten kto leci wyżej zawsze może zejśc niżej, ale już nie poleci na pełnej wysokości z przyjacielem sprzed lat, bo ten nie jest w stanie ogarnać tego co tam jest. Bez względu na to przyjaźn pozostaje.





-------------------------------

absurd

den brysomme mannen

Sam lepiej niemógłbym pokazać świata w którym żyję. Ten film pokazuje dokładnie absurd, to do czego zmierza społeczeństwo. i nie mówie tu żadnym konkretnym narodzie, o konkretnych ludziach.

myślę, że jałowe życie któe powstaje na skutek dobrobytu prwadzi właśnie do tego co pokauzje ten obraz.

Obraz jaki teraz maluje się na mojej twarzy, to obraz światła, roztaczającego się nad każdą chwilą spędzoną nad książkami, nad myślami innych, nad rozmyślaniem samemu i w końcu nad najistotniejszym, nad rozmowami z ludźmi. Bez ludxi nic by nie było.

Gdyby nie osoby, które pokazały mi że nie warto wierzyć w ludzi, gdyby nie cała masa innyc ludzi, którzy doskonale odegrali by role w tym filmie dziś bym nie myślał jak myślę.

Dziś się zatrzymałem. W środku tego miasta, stanąłem, była 14 może 15, ze wsząd dobiegały sygnały, że jest źle, że pomimo walki, pomimo wszelkich wysyiłków jakie wkładamy w to by zrealizować plan, nie jesteśmy w stanie nawet stanąć na nogi. Pomimo tego wszystkiego pomyślałem, że nie żałuje nawet jedenj decyzji, poczułęm , że jestem we właściwym miejscu, że robie to co powinienem, że próbuję i się nie boję. Poczułem, że bez względu na to co się dzieje, bez względu na wszystko warto być i robić to co się czuje, czas pokaże czy to było dobre dla nas czy nie. I co więcej myślę, że wszystko co robimy z sercem jest dla nas dobre, nawet jeśli stracimy przy tym wszystko, tylko wtedy sami sobie powiemy - tą drogę wybrałem ja, a nie mój lęk.

Za oknem pada, na stole książki, ide spać.

po raz kolejny czuje, że nie tylko ja tak myślę, a może nawet nie tylko czuję, może nawet widzę to małe światło gdzieś na horyzoncie pustkowia.

"Kłopotliwy człowiek" bo taki tytuł nosi ten film. Można go nawet zobaczyć przez jutuba http://www.youtube.com/watch?v=lsT5WdaT8Gk&feature=related

A poniżej trailer.

czwartek, 19 sierpnia 2010

bez bólu

otworzyć oczy każdego dnia rano i nie czuć bólu. potrafi to ten kto zdrowy. o jakim bólu ja mówie ?

ocenianie czego kolwiek to jak składanie prośby o skarcenie. względność wszystkiego jest tak przeogromna iż próba ustanowienia jakiejkolwiek racji jest sama w sobie absurdalna.

kiedy idę ulicą i widzę jak kompletnie inaczej ludzie się zachowują, jak żyją, jak to wszystko co robią ma jakiś smak, pomimo braku słońca, czy to możliwe ?

szukanie czegoś każdego dnia rano w dniu który mamy , czy to jest potrzebne ? czy nie warto otworzyć oczy i iść, gdzieś przed siebie, tam gdzie nas oczy poniosą ?

czy warto budzić się z pięknym łancuhem przy nodze, łancuhem który prowadzi nasze myśli w jednym kierunku, kierunku pracy. bo ktoz za to wszystko przyniesie dukaty jak nie my. tylko co bedzie kiedy wszystko znajdzie sie pod woda, a znajdzie sie, watpic w to moze ten kto nie czytal o upadkach wszelkich cywilizacji, a w czym wyjatkowi my niby jestesmy ? kiedy ta woda przyjdzie, łancuch bedzie nadal na nodze. odejdzie ten kto piekna sie nie trzyma, a kto w nie wierzy z nim pozostanie.

dostalem dzis mail , a w nim slowa "przesyam Ci pozdrowienia ze szlaku Camino. Jeszcze tylko 60 km do Santiago de Compastela.:-)". tutaj warto dodac komenatrz iz Iwona ktora wlasnie tam zmierza, ma chore kolano, ciezko znosi wedrowki, ale w jej przypadku walka o to w co wierzy to jak oddychanie. obraz walki, kiedy tam idzie, kiedy idzie bo wierzy w cos , nie chce tego nazywac, ale w jej umysle jest pewien obraz, ktory istnieje, i nie wazne ze dla mnie nie istnieje, wazne ze ona idzie, wlasnie dzieki niemu.

to jakas zbieranina mysli, bladze, ale strasznie bladze.

zadam pytanie.

Jesli ktos w swoim zyciu poswiecil sie rozumowaniu w pewnej dziedzinie, zakladajac ze robil to z powodu swojej pasji, a nie dyktowal sie zarobkami jakie mu to przyniesie. jakie szanse sa na to ze spotka on na ziemi jeszcze inne osoby, ktore jak on serce w cos wlozyly? czy latwo bedzie mu je spotkac ?

dlaczego ludzie tak lubia rozmawiac o niczym ?

dlaczego odczuwam ból kiedy znajduja sie w miejscu gdzie mowi sie o tym co w mojej opini nie ma sensu. czy bol wynika z faktu iz tak bardzo nie wierze w idealy , ktore gdzies wciaz lataja w moim swiecie, w ktore juz nie wierze, i ktore powoduja jedynie iz twierdza moich przeciwnych przekonan jest coraz wieksza? szukanie sensu nie ma sensu.

staram sie byc dla mojego brata, sluchac go i podsuwac mu mysli niczym celnie przemycone receptury, bez sugerowania, ale po to byl mogl wybierac. mam Dziadka , ktory wzbudza we mnie emocje, tak czesto opisywane przez ludzi. mam Mame, ktorej rozumiec nie musze, ktora szanowac chce, Mame ktora chcialbym miec gdybym mogl urodzic sie jeszcze raz i byc dla niej lepszym. mam Tate , ktorego krzywdze. Mam siostre , ktorej nie umiem pomoc.

i to jedyny sens zycia. relacje z innymi ludzmi. to co po sobie zostawimy.

moja Babcia zmarla 10 lat temu, jesli sie zmienilem to wlasnie wtedy. moje szaty nikogo zostaly porzucone, odzialem sie w kartki mysli, w slowa z pamieci, w przemyslenia, poszedlem dalej, silniejszy, z madroscia ktora ktos mi przekazal:
"nie zabijaj nawet najmniejszego robaczka, wszystko chce zyc" , ludzie roznie wyrazaja milosc. zeby zrozumiec slowa mojej Babci nie wystarczy powiedziec wiem co to milosc i dar zycia. warto by zrozumiec ze czlowiek jest tym samym czym motyl. zyciem. ale kto to zrozumie, po co to rozumiec, nie ma sensu. sa wazniejsze sprawy na glowie. sa ich miliony, tylko wlacz telwizje, poczytaj informacje i dowiesz sie ze sa ich miliony. absurdalnych.


kazdy z nas zostawia tu slad. rozmiar nie ma znaczenia. wszystko jest polaczone. przed wylotem tutaj byłem u Dziadka w Zamościu. Poszedlem do Babci , kiedy tam bylem, plakalem, znowy plakalem. w moim bezdusznym zywocie nie zdaza mi sie to czesto ostatnio, wtedy poczulem ze jednak jest we mnie cos z czlowieka jeszcze, jeszcze placze. Idac przez cmenatrz w poszukiwaniu pewnego zaginionego grobu, dotarlem do czterech opuszczonych przy samym murze. Nie potrafilem odszukac wlasciwego poniewaz wszystkie byly zarosniete pokrzywami, przysypane. Ja w krotkich spodenkach, reka w woreczku postanowilem przesunac ze tak powiem troche pokrzywy siegajace mi po glowe, kiedy to zrobilem okazalo sie ze przy grobach nie ma tabliczek, nie ma nic. Na jednym z nich , zupelnie przypadkowym zapalilem lampke, i pomyslalem , ze przyszedl do tej Pani ktora dawno temu kiedy mialem 3 lata mieszkala w domu mojej Prababci. Pamietam ja , byla samotna kobieta. Chcialem pozostawic ja w mojej glowie, i pozostawilem. Zapalilem lampke, moje mysli poplynely gdzies 26 lat do tylu i bylem tam w oknie w domu mojego dziadka, stalem i patrzylem jak noca przyjezdza karetka pogotowia i zabiera ja gdzies, gdzies daleko, do domu starcow.
Wracajac przez cmentarz mijalem groby nieznanych rzolnierzy, Ci ludzie leza tam, zapomnieni badz poszukiwani przez swoje rodziny. Tak pewnego dnia wyszli z domu walczyc o to co dzis mamy, ich matki staly w drzwiach plakalay i modlily sie by wrocili, a oni z odstrzelonymi glowami, bez rak, nog i kto wie czego zostali pochowani z tabliczka "NIEZNANY...".
Idac dalej mijam grob pieknej mlodej kobiety, czytam:
25 lat, mlodo zmarla, ponizej widze napis:
"Minionej miłości -mąż
Nieznanej Matce - syn"
i w tym momencie myślę o swojej Mamie, i widzę ile dostałem pięknego od życia, i ile z tego doceniłem. Nic.

............reszta dziś już będzie milczeniem.






O kłamstwie.
Aby nie zgubić wątku. Okłamałem w życiu sporo ludzi, bardzo sporo. Kłamałem bo się bałem, rozwijać myśli nie będe bo to powinno być oczywiste. Kiedyś zdałem sobie z tego sprawe, pamiętam jak nachodziła mnie taka myśl "przecież ona kocha kogoś innego niż Ty. facet któego ona kocha nie istnieje, został wykreowany przez Ciebie". To było jak narkotyk. A teraz pytanie odnośnie kłamstwa. Oczekujesz od ludzi, że Cie nie okłamią ? A dlaczego mieli by się niczego nie bać ? Czekam na odpowiedź.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Łosoś

Myśli zebrać trzeba, jak zawsze.

Kto prasuje koszule ? Kto się o to martwi ? Żelazko dla mnie zostało wygrzebane z głebin szafy, tutaj nikt go nie używa.

Ja: "Jak widzisz ludzi żyjących tutaj?"
Asia: "To są ludzie, którzy , ze spokojem podchodzą do wszystkiego, jak dziś nie zdążysz czegoś zrobić zrobisz to jutro. Trudno aby mieli powód do zdenerwowania lub paniki"

Tone: "Wy w Europie podobno odczuliście kryzys?"
Ja: "Tak, a Wy wcale ?"
Tone: "My mamy rope"


Dostrzegam jak tu wszędzie jest czytso, jak tu wszystko jest pomyślane, jak zrobione jest by miało służyć ludziom.

Tone: "Paweł nie musisz gasić tak tego światła ciągle, my zostawiamy zapalone na korytarzach i w łazience"
Ja: "Ale ja zawsze gasze, prąd nie bierze się z nikąd."
Tone: "U nas jest prawie za darmo, nie przejmuj się"


Dlaczego kupuje wode w sklepie ?
To pytanie zadałem sobie mieszkając tutaj. Tutaj pije się wode z kranu, bez gotowania. Normalnie ide do kuchni, leje wode do butelki i ją pije. I nie płace za nią 2zł, nie mam problemu z plastikowymi butelkami. Dla mnie to ma sens.

Ile wydaje na zakupy ?
Już dawno nie byłem w takiej sytuacji, abym liczył każdy grosz robiąc zakupy. Teraz uświadomiłem sobie jak czują się ludzie, którzy mówią, że ledwo mają na chleb. Zanim zrobiłem pierwsze zakupy, 3 razy obszedłem sklep do okoła. Znalazłem produkty , które chciałem kupić, następni odnalazłem ich najtańsze wersje. I tak oto mieszkając w tej pięknej krainie kupiłem jedzenia na 4 dni za 25zł. Myślę, że w polsce wydawałem dziennie około 30zł, jeśli nie więcej. Kwestai świadomości dokonywanych wyborów. Na pytanie "No tak ale co Ty jesz" odpowiedzieć mogę jasno, jem żywność i biegam po 15km.
Ta sytuacja, w której się znalazłem, podoba mi się, mam okazje zobaczyć to czego nie widziałem. Popatrzeć z punktu widzenia "nikogo", czyli kogoś kto jest gdzieś gdzie tak naprawde nie jstnieje. Idziesz ulicą i czujesz, że nie spotkasz tu nikogo kogo znasz, nie pójdziesz do kolegi pogadać, nie zadzwonisz, żeby się spotkać. Czarodziejsko.

Moje poczucie, że każdy jest odpowiedzialny za swój los pogłebia się. Kiedy widzę jak myślą bliskie mi osoby, jak grube maski przybrała ich egzystencja i jak łatwo przebić się przez mur arogancji, który tak naprawde przykrywa ich lęk i wątpienie czy świat ich zaakcpetuje, uświadamiam sobie, że warto łamać wszystkie stereotypy. Że warto szukać siebie pośród tłumu emocji i myśli które nie są nasze. Warto choć przez chwile czuć się szczęsliwym, kiedy inni nie dowierzają iż właśnie tak się czujesz. Warto mieć tą świadomość, że kiedy ludzie Ci nie dowierzają w to że można to wszystko łamać i być samym ze sobą szczęśliwym , to wszystko tylko wzmaga poczucie, że idziesz w dobrą stronę.

Dziwne ( uwielbiam to słowo, kiedy je słyszę, wiem że ono tak naprawde znaczy "nie rozumiem" ) bo od wczoraj bardzo sedzi mnie klatka piersiowa (myje się jak zawsze). Dziwne.



Z innej beczki.
Jestem bezlitosny. Obserwuje i słucham. Wybieram z kim rozmawiam.

To co ziemia dała to zabierze.

piątek, 13 sierpnia 2010

Z serii - rozmowy z Maćkiem

[19:43:56] vcwojtek: ile jeszcze tego okresu probnego masz?
[19:45:17] Maciej: 20 dni
[19:45:39] vcwojtek: czujesz niepewnosc?
[19:45:47] Maciej: nie wiem
[19:46:04] vcwojtek: no jak to nie wiesz, a wiesz czy ci sie chce srac czy nie?
[19:48:48] Maciej: nie wiem
[19:48:58] Maciej: a czuje niepewnosc

poniedziałek, 19 lipca 2010

Świadomość kropli wody

Odkrywasz świat jak miliardy istnień na ziemi
Każde z nich chce, marzy by być wyjątkowym
Ziemniaki, bociany i ludzie, są życiem z ziemi
Jak ta woda raz na niebie, raz w ocenia, a raz w studni
To wszystko my, jedno wielkie koło życia i śmierci
A dusza i świadomość ? Co z nią , gdzie one ?
Dusza, odwieczne pragnienie przeżycia, i trwania w świecie
Dzięki świadomości, słowo dusza ma znaczenie
Czy kwiat na mym oknie nie ma tej samej duszy i świadomości?
On rośnie w górę, czy nie po to pije wode by żyć ?
Kiedy ja patrzę na niego, skąd wiem czy on nie patrzy na mnie ?
Czy pies powiedział komuś, że jest jego przyjacielem ?

Erich Fromm - „ O sztuce istnienia „




Rzadko trafiam na książki, które po przeczytaniu mam ochotę przeczytać jeszcze raz. Jeszcze rzadziej wynajduje książki, które podczas czytania sprawiają, że nie raz muszę czytać kilka razy tekst aby dobrze go zrozumieć. Kilka razy nazwisko Fromm obiło mi się o uszy,dopiero niedawno jedna znajoma powiedziała mi abym przeczytał książkę "O sztuce istnienia". I jak się okazało był to strzał w dziesiątkę. Książka sprawia, że oczy otwierają się szczerzej. O autorze pisać nie będę, bo informacji o nim są terabajty w sieci. To co mnie uderzyło w tej książce, to fakt, że autor pisze dokładnie o tym o czym ja ciągle myślę i mówię, pisze o tym, że jesteśmy zniewoleni, że życie może być piękne jeśli pozbędziemy się kajdan , które sami sobie zakładamy. Bo czy człowiek rodzi się niewolnikiem ? Nie. Człowiek oczekuje wiele od życia, a jak oczekuje to musi za to zapłacić i w ten sposób staje się uzależniony od systemu, od innych ludzi od całego tego świata. I zamiast mieć 1 nóż, którym może zabić zwierze, ogolić się, pociąć sznurki, czy naostrzyć patyk czyli innymi słów mieć jedną rzecz do robienia 100 czynności, my dziś bardzo często potrzebujemy 100 rzeczy do wykonania jednej czynności.

środa, 14 lipca 2010

Gadka szmatka

[11:52:24] Ja napisał(a): co z ta impreza?
[11:52:37] Maciej napisał(a): no taka mala
[11:52:45] Maciej napisał(a): sami znajomi

[11:52:47] Ja a napisał(a): ale kiedy bedzie ?
[11:53:00] Maciej napisał(a): no jakos moze w przyszlym tygodniu
[11:53:05] Maciej napisał(a): albo jakos w weekend ten

[11:53:10] Ja a napisał(a): dzwoniles w sobote i zapraszales mnie na jutro
[11:53:26] Ja  napisał(a): to jak jest w koncu ?
[11:53:37] Ja a napisał(a): Tomka zapraszales i Wojtka ?
[11:55:00] Maciej napisał(a): laski chcialem zaprosic
[11:55:22] Ja  napisał(a): czyli jutro nie ma zadnej imprezy ?
[11:55:48] Ja  napisał(a): pytam czy Tomka i Wojtak zapraszales
[11:57:40] Ja  napisał(a): poznałem fajne laski , moze pojdziesz dzis z nami na piwko ?
[11:58:10] Maciej napisał(a): no ale gdzies w centum
[11:58:13] Maciej napisał(a): to spoko
[11:58:18] Maciej napisał(a): bo jak ma jechac do Ciebie
[11:58:24] Maciej napisał(a): to wiesz jaki to kawal drogi

[11:58:36] Ja  napisał(a): żartowałem, chciałem sprawdzić czy unikasz odpowiedzi na moje pytania, nie mylilem sie :)
[11:59:17] Maciej napisał(a): :P
[11:59:27] Maciej napisał(a): no chcialem impre zrobic

wtorek, 13 lipca 2010

piątek, 9 lipca 2010

Akustyczne podnoszenie poziomu adrenaliny

Jeden dzień oddechu i powódź myśli

Na dworze śpiewały ptaki, przez okno było słychać szczekanie psów , okolicznych strażników prawa, dokładnie tych, które w wielkich miastach zastąpione są alaramami, taka właśnie myśli mi przyszła do głowy kiedy ich słuchałem i pomyślałem sobie, dlaczego dla mnie to taki rzadki dźwięk, szczekające psy.

Zawitałem do domu Dziadka, który mieszka od urodzenia w Zamościu. Poprosiłem go o zdjęcia, chciałem popatrzeć w przeszłość. Zobaczyć coś co namacalnie znałem, historie ludzi których mniej lub więcej znałem. Popatrzeć na to co było, na to czego już nie ma. Na to co miało być, i na to o czym myślano, że nie będzie. Spojrzeć jak ktoś kto by żył sto, tysiąc lat, jak by patrzył na zdjęcia postaci które znał, których już nie ma, które żyją obok niego, które być może niebawem umrą.

W moje ręce trafił wielki plik zdjęć, przekładałem kolejne z nich, kolorowe, czarno białe z dawien dawna. Zdjęcie Babci i Dziadka, rodziców mojej Mamy, siedzących na ławce i patrzących na siebie, jak w jakimś love story. Z tyłu wiersz, piękne słowa, wiersz dla syna mojej Babci, wiersz, którego nigdy nie zobaczył, bo nigdy go nie wysłała do niego...

Zdjęcia pokazujące młode lata mojej Cioci, mojej Mamy, na których widać to czego dziś nie zobaczysz. Już nie spotkasz tej samej twarzy, spotkasz twarz, która zmieniła się pod wpływem czasu, pod wpływem osób, mężów których spotkały.

Na kilku zdjęciach rozpoznaje siebie, małego beztroskiego chłopca, siedzącego na słupie, jedzącego palcami tort, siedzącego jak kasztan u brata Mamy na rękach. Ten wujek już nie żyje, drugi szlifuje opale w stanach, wszystko się jakoś tak rozbiegło. Oglądam zdjęcia siedząc w pokoju w którym to wszystko się działo, a obok w kuchni samotny Dziadek robi dla mnie kolacje.

Czego brakuje na tych zdjęciach? Czy nie brakuje jakichś kolorów które reprezentowały uczucia między tymi ludźmi ? Bo dlaczego wtedy było tak pięknie, a dziś bliscy sobie ludzie są tak daleko? Czy po to noce nieprzespane, czy po to tyle pracy , tyle potu i łez, by dziś człowiek zamiast tworzyć obraz razem z rodziną, ogląda sztuczne kwiaty emocji w telewizji? Szukam tego światła emocji w zdjęciach, bo kiedy patrze na zdjęcia siebie i widzę swój sztuczny uśmiech na pewnych zdjęciach, wiem doskonale co wtedy czułem, i wiem dlaczego musiałem się uśmiechać.

Po kilku ostatnich lekturach i chwilach refleksji nad nimi, coraz bardziej oddalony od codziennej tradycji, kiedy patrze na te zdjęcia ludzi, których już nie ma, widzę na nich siebie. Widzę jak za chwil kilka ktoś weźmie jedno z nich do ręki i pomyśli o mnie to co ja pomyślałem o pradziadku. Pomyśli, kim był ? Jak żył ? Mieli pieknę szaty, ale z nich już nic nie pozostało. Mieli piękne buzie ale z nich już nic nie pozostało. Mieli wzniosłe idee, które... Ich samych tez już nie ma, i mnie tez nie będzie od dnia w którym zginę. A ten cały bełkot , który piszę pozostanie jak te zapiski na tyłach zdjęć. Po co to wszystko ?

Odpowiedź przychodzi mi jedna. Osoba którą jestem jest niczym innym jak częścią wspólna cech ludzi których spotkałem na swojej drodze życia. Innymi słowy jestem obrazem, który został namalowany przez tysiące pędzli, jedne mniejsze, drugie większe, nie odgadniesz co jest na obrazie, bo nie możesz. Obraz malował każdy po trochu, jeden dodał barwę radości życia, kto inny dodał rysy materialisty, kto inny wylał puszkę farby do namalowania miłości, ktoś inny dodał czerwień pożądania. Całe życie ten obraz się zmienia, ale jedno tylko jest ważne, tak myślę. Aby w porę ocknąć się i zrozumieć, że z tej palety barw możemy sami nadać jakieś rysy tego co obraz będzie przedstawiał. Jeśli to zrobimy, jeśli czarne kolory smutku, zamienimy w podkład do współczucia innym, jeśli czerwień pożądania zamienimy na wyjątkowe chwila dla wyjątkowej osoby, wtedy nasz obraz stanie się dziełem, dziełem życia jakie dostaliśmy. Ale tylko jeśli się ockniemy , jeśli zobaczymy, ze to my układamy kompozycje, a farby dostarczają nam spotkani ludzie.

...i tak pewnego dnia , ja przyczynie się do narodzin nowego życia. I mogę dać temu życiu kilka najcenniejszych barw z mojego obrazu, jednocześnie pokazując i opisując czym jest mój obraz i po co został namalowany.

Kiedy umrę, zostanie po mnie kilka zdjęć, pamięć w głowach ludzi którzy mnie wspomną do czasu aż sami umrą i nic więcej. Bo nic więcej nie ma, bo po co miało by być ? Czyż mało dostaliśmy ? Czy życie to za mało ?

Jak dla mnie życie to wielki czas, czas w którym mogę się przyczynić by ktoś kto żyje obok, zrozumiał ze jedyne po co żyjemy to to by dać świadectwo miłości do świata, nic więcej. Reszta jest wykreowana przez nasz umysł. Tak jak zdjęcie szczęśliwego Pawełka na zdjęciu, który tak naprawdę był dzieckiem ze skaleczonym umysłem.

Być może to prowadzi do jakiegoś absurdu którego ja nie widzę. Ale proste pytanie zadam. Kim wyjątkowym jesteśmy w tym świecie by mówić ze mamy dusze i coś z nami później będzie ? Nie widzę w sobie nic wyjątkowego kiedy patrze na kwiaty, na psa mojego Dziadka, na gołębie które karmię co dzień czy na drzewa o tysiącach liści.