poniedziałek, 23 listopada 2009

Białe światełko w tunelu....

...siedział sobie mały wróbel w gnieździe i obserwował piekny świat, w koło było słychać śpiew ptaków, słuchał ich opowieści. Pewien stary jastrząb , który zawsze polował na wróble, a dziś jest ich kolegą mawia, że żyć nalezy dobrze, niewolno zabijać. Kiedy sowa pytała go dlaczego tak myśli skąd ta przemiana, powiedział, że kiedyś trafił go śrut z broni, stracił kawałek skrzydła, upadł na ziemie. I wtedy zobaczył, piękny las, w środku lasu było piękne gniazdo, a w nim siedział kruk, który powiedział mu daruje Ci zycie, ale nie zabijaj więcej wróbli, albo zamiast do mego lasu trafisz po śmierci na wysypisko śmieci, jastrząb wziąl to sobie do serca, ocknął się i od tamtej pory nie zabija.



Kiedy młody wróbel pierwszy raz wyskoczył z gniazda, nie udało mu się odpowiednio ułożyć skrzydeł i z impetem udeżył w ziemie. Kiedy się ocknął opowiedział o tym że widział ten las i kruka siedzącego w gnieździe.


Mineły lata, wróbel latał po świecie, był dobrym ptakiem, kiedy ktos go pytał skąd tyle w nim optymizmu opowiadał jak to widzial las i kruka. Obserwował, uczył się, poznawał inne ptaki. Pewnego dnia spotkał jaskółkę, która opowiadała mu jak to we śnie widziała właśnie taki las jak on, tego samego kruka, a kruk jej powiedział "pięknie spiewasz, nie marnuj swego talentu" wiec spiewala.


I wtedy wrobel pomyslal, czy to ja snilem kiedy upadlem, czy jastrzab snil kiedy umieral czy to jaskolka umierala kiedy spala ?


Pieknie jest umierac i nie wiedziec ze sie sni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz