wtorek, 29 września 2009

Microsoft SQL Server Setup

Podczas instalacji serwera otrzymywałem następujący kod błędu:

None of the selected features can be installed or upgraded. Setup cannot proceed since no effective change is being made to the machine. To continue, click Back and then select features to install. To exit SQL Server Setup, click Cancel.


Rozwiązaniem jest uruchomienie instalacji z wiersza poleceń komendą:

start /wait setup.exe SKUUPGRADE=1

Czyszczenie struktury tabel i procedur w bazie danych MS SQL

Problem:
Posiadam na bazie testowej zainstalowany pakiet tabel i procedur, jest ich ponad 30, między nimi występują relacje. Chciałbym je skasować, jednak między tabelami występują relacje, co uniemożliwia szybkie wykonanie tej operacji.

Cel:
Przygotowanie procedury kasujące wszystkie tabele i procedury rozpoczynające się od konkretnego przedrostka.

Rozwiązanie:
Przygotowana poniżej procedura czyście wszystkie tabele i procedury rozpoczynające się od danego prefixu.

CREATE TABLE #TEMP (id INT IDENTITY(1,1), sql NVARCHAR(200) )
DECLARE @NAME NVARCHAR(50)
DECLARE @PREFIX VARCHAR(20)

SET @PREFIX = 'Nop_'

INSERT INTO #TEMP(SQL)
select 'DROP TABLE ' + NAME from sysobjects WHERE xtype = 'U' AND LEFT(name,LEN(@PREFIX)) = @PREFIX ORDER BY NAME

INSERT INTO #TEMP(SQL)
select 'DROP PROCEDURE ' + NAME from sysobjects WHERE xtype = 'P' AND LEFT(name,LEN(@PREFIX)) = @PREFIX ORDER BY NAME

DECLARE @INDEX INT
DECLARE @SQL NVARCHAR(100)
SET @INDEX = 1

WHILE @INDEX <= (SELECT COUNT(*) FROM #TEMP )
BEGIN
SET @SQL = (SELECT SQL FROM #TEMP WHERE ID = @INDEX)
EXECUTE(@SQL)
SET @INDEX = @INDEX + 1

IF ( @INDEX = (SELECT COUNT(*) FROM #TEMP ) )
BEGIN
INSERT INTO #TEMP(SQL)
select 'DROP TABLE ' + NAME from sysobjects WHERE xtype = 'U' AND LEFT(name,LEN(@PREFIX)) = @PREFIX ORDER BY NAME

INSERT INTO #TEMP(SQL)
select 'DROP PROCEDURE ' + NAME from sysobjects WHERE xtype = 'P' AND LEFT(name,LEN(@PREFIX)) = @PREFIX ORDER BY NAME
END

END

DROP TABLE #TEMP

poniedziałek, 28 września 2009

Nie umiem czuć zimna w mroźną noc

Gdybym Cie już nigdy nie spotkał to nie ważne. Jesteś tam gdzie się spotkaliśmy w mojej głowie. Bez znaczenia jest czas, on tylko daje możliwości, nie niscząc tego co było. Gdzieś tam na jednym z perownów stoje ja i stoisz Ty. Bez znaczenia jest co się stało potem. Nie umiem czuć zimna w mroźną noc, jestem wtedy na tej łace i czuje zapach kaczeńców. Wszystko co się stało, było wszystkim co miało się stać. Niczym więcej. Nie pozostały żadne możliwości. Nikt. Nigdzie. Gdyby zerknąć na to z góry, wyglądało to jak toczenie się kropek, które pędziły do siebie z dalekich końców. Jedną z nich byłem ja.

czwartek, 24 września 2009

Kolejna wizja Micha


Mich Albom - "Jeszcze jeden dzień"

Miewasz czasem chwile kiedy mówisz "Chciałbym cofnąć czas..." ja miałem taką chwile jak do tej pory tylko raz, kiedy umarła mi Babcia, a ja nie powiedziałem jej jak bardzo ją kochałem.

To co można przeczytać na drzewach pod postacia kartek to historia kolesia ktory aby dostrzec siebei w lustrze, musi najpierw zginac. Tak zginac, by spotkac kogos komu nie powiedzial jak bardzo go kocha, komu nie poswiecil wystarczjaco duzo czasu, a kiedy sie ocknal bylo juz za pozno. Stal jak ja na cmenatrzu w piekny sloneczny dzien i czul slony smak lez, ktory splywaly odbijajac niebo na ktorym widniala twarz kogos kto odszedl.

Jesli chcesz zobaczyc co mozesz przezyc, co mozesz stracic, to zdecydowanie poswiec dwa wieczory i pomysl nad tym ze wciaz jestes, ze wciaz jestes Ty i ludzie bez ktorych nie bylbys tym samym odbiciem w lustrze.

Zbliżony obraz tego co będzie

Mich Albom - "Pięć osób, które spotykamy w niebie"

To był 2005 rok, tak mi się wydaje. Byłem na dworcu centralnym i czekałem na pociąg do Krakowa, moją uwagę przykuła ta okładka




Jak zawsze siadłem w Warsie, wziąłem piwko, mówie jak zawsze bo w tamtym czasie byłem nieszczęśliwie zakochany w kobiecie która mieszkała w Krakowie i tak sobie jeździłem do niej po pracy i wracałem o 4 rano. Pomylona sytuacja , ale czego to człowiek nie zrobi jak go się dobrze zmanipuluje, nieważne.

Rozsiadłem się wygodnie i zabrałem się do lektury, książka zaczęła się ciekawie, Pan Dziadek umiera w swoje urodziny już na samym początku, a jak by nie było ma być głównym bohaterem :)

Strona za stroną, nabieram poczucia, że tak być może naprawde, że kiedy umre, spotkam tych ludzim których minąłem gdzieś tam w życiu nie zdając sobie sprawy, że np zachodząc przypadkiem komuś droge na ulicy, uratowałem jego życie. To coś jak Efekt Motyla, tylko z dużo mniejszym rozmachem.

Gdybym miał opisać komuś jak ma wyglądać czas po tym jak umre i jak mnie pogrzebią to właśnie tak bym go opisał jak Mich na tych kilku stronach. Zastanawiające jest to, że ta prosta bajeczka może skłonić do bacznego obserowania wszystkiego na swojej drodze, myślę, że to była jedna z pierwszych książek, które poprowadziły moje życie na inne , lepsze tory, już nie do Krakowa czy innego miasta na K, lecz do miasta o którym wtedy nawet nie słyszałem.

Generating user instances in SQL Server is disabled. Use sp_configure 'user instances enabled' to generate user instances.

Podczas odpalania projektu w VS 2008 otrzymywałem błąd

"Generating user instances in SQL Server is disabled. Use sp_configure 'user instances enabled' to generate user instances."

Rozwiązaniem okazała sie zmiana konfiguracji MS SQL serwera.

1. Otwórz SQL Server 2005 Management Studio Express.
2. Połącz się z lokalną instancją serwera (PC-Name\SQLEXPRESS)
3. Otwórz New Query Window, upewniej się że jesteś podłączony do master database
4. Wpisz w query: exec sp_configure 'user instances enabled', 1
5. Wpisz: RECONFIGURE
6. Zrestartuj SQL Server


I ma działać

wtorek, 22 września 2009

Przypadki

Szperałem po wynikach losowania toto lotka.



Wygląda na to, że na blisko pięć tysięcy losowań jakie już były, wylosowane numery nie powtórzyły się w liczbie większej niż cztery.

Tzn, że jeśli idziemy do kolektury i komputer wylosuje nam numery , które już były to marne nasze szanse na to, że trafimy.

Warto by sprawdzić, czy przypadkiem nasze numery już kiedyś nie były wylosowane.

Zdobyłem baze danych wszystkich wylosowanych numerów , poniżej znajduje się link przez który można sprawdzić, czy nasze numery były już kiedyś wylosowane.

Sprawdź czy Twoje numery były już wylosowane

wtorek, 15 września 2009

Czym jest to co widzisz

Jakie piękne zwierzęta sa w tym zoo - powiedział Edmund, to nie pierwszy raz odwiedzał miejsce gdzie można podziwiać zwierzęta. Większość z nich się tu urodziła i nie wie nawet jak żyje się gdzies w dziczy, czują tylko instynkt, który im podpowiada, żeby coś zmienić,żeby uciec, ale lęk i miska z jedzeniem nie pozwalają im uciec, bo gdzie, bo jak ?

Edmund stał i podziwiał zwierzęta, rzucił im troche jedzenia, te które podchodziły bliżej i nie były zagrożeniem głaskał, zwierzęta ucieszone machały ogonem, czasem tylko zerkały mu w oczy, z lekkim strachem , przed kimś kto może tak wiele.

Edmund skończył swój spacer, wychodząc tylko pomyślał - One nawet nie są egzotyczne, wszystkie widziałem na wolności, te różnią się tym, że nie wiedzą nawet czym jest wolność, są inne, są bez życia, a pomimo to zachowują się jakby nie widziały tych krat, krat które dzielą je od życia. Od życia które im się należy.

Westchnąl Edmund nad losem zwierząt i wrócił do swojego auta.

Następnego dnia rano ogolił się, założył koszule, którą uprasowała mu nieznana Pani z pralni chemicznej, zjadł śniadnaie, wsiadł do windy, i zjechal do podziemnego garażu. W pracy zrobił sobie kawe i rozpoczął pracę, dziś wizyta szefa szefów, przyjeżdża główny dyrektor kierujący fabrykami w europie. Muszę dobrze wypaść pomyślał Edmund, czas na moją premię, w końcu polce na upragnione wakacje do Chin i zobacze Mór Chiński, zobacze jak zyja biedni Chinczycy , ktorzy zyja w tak strasznym swiecie.

Kiedy przyleciał szef szefów, zaprosił kilka osób na obiad, miedzy innymi Edmunda, rozmawiali głównie o pracy, szef zapytał o ich wakacje, a oni jego. Rozmowa minęła bardzo przyjemnie, obiad był smaczny. Na koniec szef pogratulował Edmundowi dobrych wyników i obiecał wypłacić premie, podał mu ręke, ten uścisk był dla Edmunda niczym oklaski na sali pełnej publiczności, w końcu to szef szefów. Edmund aż bal się spojrzeć szefowi w oczy, człowiekowi, który lata własnym odrzutowcem, bywa gdzie tylko chce, i ma więcej pieniędzy niż on zarobiłby przez kolejne 8 tysiący lat.

Pożegnali sie, Edmund wrócił na swoje stanowisko pracy, poprawił krawat i pomyślał, jak dobrze byc najlepszym, moge wszystko.



I tylko w jednej z klatek, gdzie zamkniętych było kilka ptaków, które zanim się tu znalazły, ćwierkały gdzieś w tropikach , było inaczej, tylko te ptaki widziały, że przed nimi są kraty, a nie domy podarowane przez dobre istoty,które pozwalają im żyć w tym pięknym zamkniętym świecie.

Czym jest to co widzisz

Jakie piękne zwierzęta sa w tym zoo - powiedział Edmund, to nie pierwszy raz odwiedzał miejsce gdzie można podziwiać zwierzęta. Większość z nich się tu urodziła i nie wie nawet jak żyje się gdzies w dziczy, czują tylko instynkt, który im podpowiada, żeby coś zmienić,żeby uciec, ale lęk i miska z jedzeniem nie pozwalają im uciec, bo gdzie, bo jak ?

Edmund stał i podziwiał zwierzęta, rzucił im troche jedzenia, te które podchodziły bliżej i nie były zagrożeniem głaskał, zwierzęta ucieszone machały ogonem, czasem tylko zerkały mu w oczy, z lekkim strachem , przed kimś kto może tak wiele.

Edmund skończył swój spacer, wychodząc tylko pomyślał - One nawet nie są egzotyczne, wszystkie widziałem na wolności, te różnią się tym, że nie wiedzą nawet czym jest wolność, są inne, są bez życia, a pomimo to zachowują się jakby nie widziały tych krat, krat które dzielą je od życia. Od życia które im się należy.

Westchnąl Edmund nad losem zwierząt i wrócił do swojego auta.

Następnego dnia rano ogolił się, założył koszule, którą uprasowała mu nieznana Pani z pralni chemicznej, zjadł śniadnaie, wsiadł do windy, i zjechal do podziemnego garażu. W pracy zrobił sobie kawe i rozpoczął pracę, dziś wizyta szefa szefów, przyjeżdża główny dyrektor kierujący fabrykami w europie. Muszę dobrze wypaść pomyślał Edmund, czas na moją premię, w końcu polce na upragnione wakacje do Chin i zobacze Mór Chiński, zobacze jak zyja biedni Chinczycy , ktorzy zyja w tak strasznym swiecie.

Kiedy przyleciał szef szefów, zaprosił kilka osób na obiad, miedzy innymi Edmunda, rozmawiali głównie o pracy, szef zapytał o ich wakacje, a oni jego. Rozmowa minęła bardzo przyjemnie, obiad był smaczny. Na koniec szef pogratulował Edmundowi dobrych wyników i obiecał wypłacić premie, podał mu ręke, ten uścisk był dla Edmunda niczym oklaski na sali pełnej publiczności, w końcu to szef szefów. Edmund aż bal się spojrzeć szefowi w oczy, człowiekowi, który lata własnym odrzutowcem, bywa gdzie tylko chce, i ma więcej pieniędzy niż on zarobiłby przez kolejne 8 tysiący lat.

Pożegnali sie, Edmund wrócił na swoje stanowisko pracy, poprawił krawat i pomyślał, jak dobrze byc najlepszym, moge wszystko.



I tylko w jednej z klatek, gdzie zamkniętych było kilka ptaków, które zanim się tu znalazły, ćwierkały gdzieś w tropikach , było inaczej, tylko te ptaki widziały, że przed nimi są kraty, a nie domy podarowane przez dobre istoty,które pozwalają im żyć w tym pięknym zamkniętym świecie.

piątek, 11 września 2009

Inspiracje. Bolesław Uryn - Mongolia, wyprawy w tajgę i step

Smak słodyczy dobrze znany jest mały dzieciom, które wkładając palec do słoika z masłem orzechowym już chwilę przed mają w oczach radość i jeśli robia to po kryjomu obłęd w oczach, żeby Mama nie zobaczyła że podjadam, przynajmniej tak było ze mną, może nie miałem masła orzechowego, ale doskonale wiedziałem gdzie rodzice chowają czekolady.

Trochę urosłem, wiem odrobinę więcej niż wiedziałem, i teraz zamiast zjadać po kryjomu czekolady, wzbudzam obłęd w swoim umyśle książkami takimi jak ta.

Bolesław Uryn w swojej książce wykonuje niezłą projekcje obrazów w moim umyśle, opowiadając o tym jak to rozbił namiot na przełęczy i widził ogromną falę nachodzącej burzy, łamiącej drzewa, zmiatajacej namiot jego kompanow, wzbudza we mnie uczucia , które towarzyszą tylko podczas podróży. Jego przygody, które przeżył w świecie tak bliskim, jak dalekim bo przecież to tylko 10.000 km, czyli kilka godzin lotu, a jednak tak dalekim bo swiecie w którym nie ma nawet prysznica , opowiada w tak przyjemny i malowniczy sposób, że mi trudno było oderwać się od książki. Czytałem ją dojezdzajac ostatniej zimy do pracy, srodkami komunikacji, i kiedy bylo mi zimno i czytalem jak siarczysty mroz wita go kiedy rano wychodziz namiotu, to czulem ze nie ma co sie tak marszczyc przy tych -7 stopniach.

Jesli masz zamiar dowiedziec sie czegos wiecej o tym jak zyja na codzien Mongolowie, o tym jak wyglada ich swiat, to goraco polecam Ci ta ksiazke.





p.s. zdjec z Mongolii nie mam. jeszcze.

Z pola bitwy. Czyli DevExpress i XPO

Nie ma to jak zacząć dzień z rozkminianiem dlaczego to nie działa.

Podczas budowania rozwiązania, korzystałem z XPObject , problem pojawił się podczas uruchamiania kodu.

Na początku powstała prosta klasa w ktorej zdefiniowałem kilka zmiennych tego samego typu:

public ROM_Structure Structure;
public Employee Employee;
public ROM_Structure Firms;
public ROM_Structure Department;
public ROM_Group Group;
public ROM_XPOStructure XPOStructure;
public ROM_Permission Permission;
public ROM_Structure FirmDelagete;
public ROM_Structure DepartmentDelegate;

W trakcie tworzenia obiektu leciał błąd:

Unable to create 'ForeignKey' 'FK_ROM_StructurePermission_Firms'.

Parent: 'ROM_StructurePermission'.

Error: Executing Sql 'alter table "ROM_StructurePermission" add constraint "FK_ROM_StructurePermission_Firms" foreign key ("Firms") references "ROM_Structure"("Oid")' with parameters '' exception 'Npgsql.NpgsqlException:
constraint "FK_ROM_StructurePermission_Firms" for relation "ROM_StructurePermission" already exists
Severity: ERROR
Code: 42710
w Npgsql.NpgsqlConnector.CheckErrors()
w Npgsql.NpgsqlConnector.CheckErrorsAndNotifications()
w Npgsql.NpgsqlCommand.ExecuteCommand()
w Npgsql.NpgsqlCommand.ExecuteNonQuery()
w DevExpress.Xpo.DB.ConnectionProviderSql.ExecSql(Query query)'


No i bądź mądry, kiedy ten framwerok zarządza całą bazą, a Ty jedyne do czego możesz się dotknąć to kod w C#.

Szperając po forum DevExpress znalazłem tem post:
http://community.devexpress.com/forums/t/2124.aspx

To mnie zaniepokoiło jeszcze bardziej, ponieważ ja korzystam z bazy PostgreSQL.

Pytanie brzmi, dlaczego ten framwerok nie chce stworzyć nowego klucza obcego skoro, każdy z obiektów nazywa się inaczej, przecież w bazie nie może istnieć klucz o takiej samej nazwie. W rezultacie okazuje się, że framework stworzył sobie już taki klucz wcześniej, jak ? Podczas wcześnijszych kompilacji zmienna Firms była innego typu, klucz został dodany, ale po mojej zmianie w kodzie framework już nie uwzględnił nowego typu Firms, a co za tym idzie, nie skasował starego klucza zastępując go nowym tylko zwrócił błąd.

Pomimo, że jestem przeciwnikiem tego typu rozwiązań, to jednak trzeba sobie z nimi radzić jeśli zachodzi potrzeba. Pewnie zasadzek będzie więcej...

czwartek, 10 września 2009

Ruch powietrzny na świecie.

Ten krótki filmik prezentuje ruch samolotów nad naszym globem, nie znam źródła, więc trudno uznać czy jest prawdziwy, w każdym razie warto zobaczyć.

środa, 9 września 2009

Pomiar czasu wykonywanej metody w C# .NET

Po 0,3k godzinach pisania kodu, przyszedł czas na testy wydajności, jak zwykle można do tego użyć gotowych narzędzi, albo obrać marchewke i samemu zjeść najlepszy kawałek.

Bardzo prostym rozwiązaniem okazuje się zamieszczony poniżej kawałek kodu. To co robi to nic więcej jak wydruk czasu na konsoli komunikatów dla każdej wywoływanej metody.

Chciałem to zrobic w oparciu o atrybuty i wykonać coś w rodzaju wywołania triggera na każdej z nich, jednak rozwiązanie przerosło mój time limit.

Użycie poniższego kodu jest dziecinnie proste, na początku metody robimy incjalizacje:

/*SUPERTIMER*/
SuperTimer _st = new SuperTimer();

A na końcu metody wykonujemy pomiar:

/*SUPERTIMER*/
_st.End();






finito mi to tito

poniedziałek, 7 września 2009

Jak wpisywać hasło na obcym komputerze ?

Kiedyś dumałem nad tym jak tu wpisać hasło aby oprogramowanie szpiegowskie go nie przechwyciło, a przynajmniej zmniejszyć szanse na jego złamanie.

Może zaczne od mojej metody generowania haseł dla siebie, otóż:

1.Moje haslo to 3 kolejne slowa piosenki, jakiej tego juz nie zdradze, dla przykladu ktos kto lubi kawalek I STILL HAVEN'T FOUND WHAT I'M LOOKING FOR wybiera na haslo kolejne slowa: have run through

2.Teraz jak jes wpisac ?
Na dobry poczatke klikamy myszka w okno gdzie mamy wpisac haslo i wpisujemy drugie slow czyli: run nastepnie klikamy na poczatek pola i wpisujemy have nastepnie na koniec pola i wpisujemy through

W wyniku tego zainstalowany trojan moze wykryc haslo: runhavethrough

Zycze dobrej rozkminki, moze przyjda inne pomysly

czwartek, 3 września 2009

Nakierować na drogę choć jedną parę oczu




Czasem kiedy wstaje rano, zastanwiam się czy to dziś. Często przychodzi mi ta myśl do głowy, i wyobrażam ją sobie, koloryzując obraz, stwarzając sytuacje, które stworzy świat, okoliczności w jakich się wtedy znajdę. I tak potem wsiadam do windy, albo auta i jadę do pracy, myśląc o tym dalej, bez większego strachu.

W moim życiu, było już wiele sytuacji w których stałem gdzieś blisko niej, czy to jako świadek czy to jako obraz w jej oczach.

Kiedy w 2005, w listopadzie, kierowałem się na przejście dla pieszych , późną porą ledwo dostrzegłem dużą kałużę zagradzającą mi wejście na przejście dla pieszych, pamiętam , że słuchałem wtedy tego utworu.





Ponieważ te słowa odsłaniają mi pas startowy z rzeczywistości gdzieś w inny świat , skupiłem wzrok tylko na zielonym świetle dla pieszych i ruszyłem. Była mgła, gesta mgła, przejście na skrzyżowaniu ul Puławskiej i Pileckiego w kierunku KFC, do przejścia zostaje mi około metra, i w tym momencie przejeżdża przed moją twarzą tir. Nie wiem ile brakowało i jak szybko jechał skoro chciał zdąrzyć na zielone i się nie udało.

Łzy płyneły mi ciurkiem, stałem w miejscu, nic nie słyszałem nie było mnie. Jeśli cokolwiek mnie w życiu zaskoczyło i sprawiło bym się zastanowił, to było to małą łzą przy ogromnej ulewie uczuć jak mnie wtedy ogarnęła. Wszystko przestało być ważne, nie było mnie, nie było żadnych zmartwień, pomyślałem, że może już mmnie nie ma, że może wpadłem pod tego tira. Jednak nadal stałem , udało mi się uniknąć śmierci. Pomyślałem wtedy, że nie ma większego szczęścia niż życie, że nic nie jest w stanie być istotne choć w malym stopniu jak fakt że żyjemy.

Przed tym wydarzeniem i po nim, jeszcze wielokrotnie stałem tuż obok niej, i za każdym razem, doznawałem poczucia, że wciąż powinienem dziękować za to, że jestem.





Ja wciąż zastanawiam się jak będzie wyglądał ten mój dzień, kiedy ja zapisze się obrazem w oczach innych, i mam nadzieje, że dam im do myślenie równie dużo ile Ci których jak spotkałem dali mi.


Zapraszam do galerii zdjęć z miejsca, gdzie ludzie wiedzieli, że za chwilę znikną. Udało im się czasem pozostawić mały ślad po sobie.

Rotunda Zamojska

wtorek, 1 września 2009

Biorę 40zł za metr :)




Ponad 16 metrów kwadratowych , gumowy młotek, piła do drewna, skrzynka narzędzi, pomocna Kinga , Dziadek gotujący obiad i dostarczający posiłki na pole bitwy.

Tak oto 47 letnia podłoga z drewna, wbijana na gwoździe przez Dziadka , została przykryta nowymi chińskimi panelami.