czwartek, 23 lipca 2009

Nadzieja w Kostce.

...już zawracałem autem do głównej drogi, a jechałem po ubitej lesnej drodze, padał gruby deszcz, trudno było cos dostrzec za szyba, nagle auto zaczelo stawac, zdziwilem sie bo przeciez malem paliwo, silnik pracowal....otworzylem drzwi auta, w tym momencie juz stalemw miejscu. Krople deszcze ktore przez otwarte drzwi wpadaly na moja twarz ochlodzily nagly przyplyw krwi do mozgu, gdyby ktos stal wtedy nawprost moich oczu moglby dostrzec zolty kolor, kolor pieknego plazoweggo piasku w ktory wjechalem, nie dostrzegajac iz zjezdzam z glownej drogi w piaszczysta nie ubita przekleta alejke.

To co wydarzylo sie pozniej, bylo ciekawa lekcja, czego to mozna sobie odpowiedziec samemu.

Zakopalem przednie kola w piachu bez szansy na wyjechanie, otworzylem bagaznik, znalazlem w nim zapasowe kolo, lewarek i klucz do kola. Brak linki holowniczej , a nawet gdyby byla to nie trenuje razem z Pudzianem wiec na nic by sie nie zdala.

Cala nadzieja w Kostce.

Agnieszka, ktory jechala drugi autem, byla za mna i na cale szczescie nie wjechala w piasek, pelna wiary, wspierajaca mnie dobrym slowem, chyba miala rownie duzo nadzieji co i ja. Jednak po 1h godzinie uporczywego podnoszenia auta na lewarku i podkladania cegiel ktore notabene nie wiadomo skad wziely sie w srodku lasu stwierdzilem ze jestem w sytuacji ktora ciezko jest nazwac nawet beznadziejna.
Zaczal padac deszcz, po ok 2h , 12 podniesieniach auta na lewarku przesunalem auto na jakies 1,5m do tylu. Moje rece dziwnie zaczely mnie bolec, czyzby to nie bylo takie lekkie jak sie wydaje ? Zaczalem odczuwac dziwne ukaszenia na swoim ciele, jaksie okazalo rozkopalem mrowiskomrowek, a te postanowily ze mnie beda dopingowac, bo czy swiadomosc ze lezy sie w piasku pelnym mrowek nie wzmaga pragnienia ucieczki ?

Na zegarze 14, 3h minela, Agnieszka pojechala po linke na stacje, w miedzy czasie ja poszedlem do drogi lapac na stopa jakis samochod terenowy, nikt sie nie chcial zatrzymac, dziwne, dlaczego ?

Nalezy zauwazyc ze Agnieszka byla umowiona z Rodzicami w Pulawach, bardzo sie tam spieszyla kiedy rano wyjezdzalismy z Warszawy,jednak przez caly czas ta jakze niecierpliwa dziewczyna nie wspomniala ani razu o tym ze musi jechac. Nawet kiedy ja juz wyganialemmowiac ze sam sobie dam rade powiedziala, zostane. Dziewczyna o ktorej zawsze myslalem, ze nie mozna na nia liczyc.

Kiedy wrocila z linka, okazalo sie ze jej nowy ford focus nie jest w stanie wyciagnac mojego szfaba z piachu, co za jazda.

Lewarkuje dalej, znosze kolejne cegly, auto jest tak gleboko zakopane ze podnoszac auto , tyl samochodu sie podnosi a nie przod, walcze , pot sie leje,mrowki gryza po jajcach, ale ja walcze, warcze i walcze.

Podnoszac auto kolejny raz, slysze strzal jak z pistoletu, okazuje sie ze lozysko w moim lewarku exploduje i male metalowe kulki wylatujac z ogromna predkoscia udezaja w metalowe podwozie auta, a nie we mnie ? czizes.....

Agnieszka jedzie szukac lewarka, nie ma go w zadnej stacji, po 30 minuach wraca, jakis starszy Pan na stacji jej pozyczyl.

Mija 4 godzina, ja trace nadzieje, pada deszcz, mam piasek wszedzie, wszedzie na mnie , wszedzie w aucie, opadam juz z sil.

Nagle nie wiadomo skad pojawia sie bialy szwab w wersji II, czyli Golf 2, wysiada z niego mlodzieniec , z wdziecznymi malunkami na rekach i mowi ze pomoze. Chce mnie wyciagnac, mnie szfaba czwartego w wersji kombi swoim tonowym baczkiem :) dobre

Juz przy probie ruszenia z miejsca w ktorym sie zatrzymal, zakopuje sie, wypycham go , walczymy jakies 10 minut, jego auto uratowane. Nazwijmy go warrior, bo zasluguje na takie miano. Warrior sie nie poddaje, pomimo jego marudzacej zony w szfabie i padajacego deszcze. Warrior wsiada do focusa, ja do szfaba, Agnieszka pcha, walczymy, dym z opon, cegly lataja, wyjezdzam.......


Co o tym mysle ? Czasem to gdzie jestes sprawia ze w 5h jestes w stanie przejechac 4metry. Uwazaj gdzie kierujesz sie w swoim zyciu. Tylko jesli masz dobrych przyjaciol w zyciu i spotykasz warriorow ktorzy Ci pomoga bedziesz w stanie isc dalej. A kiedy juz wyjdziesz z opresji usiadz i pomysl, ze to nie peh, ale dobra lekcja.

Podziekowania dla nieznanego Warriora i niestrudzonej Agnieszki.


















piątek, 17 lipca 2009

Wywołanie OnClick button'a asp.net z pozoimu JS

function CallMe() {
document.getElementById('<%=btnDodajOsZatw.ClientID%>').click();
}

XML RPC na platformie.NET

XML-RPC – protokół XML pierwszej generacji opierający się na protokole RPC (Remote Procedure Call).

XML-RPC definiuje zasady wymiany danych i ich reprezentację w formacie XML. Wymiana danych podczas zdalnego wywołania procedury (RPC), tzn. przesyłanie parametrów zdalnego wywołania i wyników, odbywa się z wykorzystaniem protokołu HTTP. Przesyłane parametry i wyniki (czyli dane) są zapisane w formacie XML.

Innym protokołem XML pierwszej generacji jest WDDX.

Protokoły pierwszej generacji charakteryzują się małą rozszerzalnością, np. wprowadzenie obsługi nowych formatów danych wymaga zmiany specyfikacji protokołów. Z uwagi na to opracowano protokoły XML drugiej generacji, której przedstawicielem jest protokół SOAP.



Na dobry początek potrzebujemy zdobyć biblioteke do obsługi RPC w .NET
można ją pobrać tutaj.



Po ściągnięciu i stworzeniu referencji w projekcie, można stworzyć wymagane interfejsy do wywoływania metod na serwerze. Poniżej przykład:


[XmlRpcMethod("ADMIN.Autoryzacja")] - jako wartosc podajemy nazwe uslugi na serwerze z ktorym sie laczymy




Następnie tworzymy klasę w której budujemy wywołanie RPC:



Następnie piszemy metody do obsługi wywołań RPC:




Cały projekt wygląda mniej więcej tak:







Przydatne linki:

XML-RPC:
XML-RPC-HOWTO


XML-RPC .NET:
xml-rpc.net/
tech.groups.yahoo.com
FAQ


Biblioteka wykorzystywana do komunikacji na platformie .NET