czwartek, 15 stycznia 2009

Spadające samoloty

Mój post opiera się na moich spostrzeżeniach z rzeczywistości, odrobinie wiedzy i pakiecie fantazji. Czyste spekulacje mają za zadanie postawić pytania, które może nie zostały postawione.

Wsiadanie to samolotu z kazdym dniem staje się coraz bardziej popularne. Nawet moja Mama , która ma 50 lat niebawem wybierze się w pierwszą podniebną podróż na drugi koniec świata, i większe obawy ma co do tego czy się nie zgubi na lotnisku niż co do tego czy samolot cały doleci. No bo jak się bać spadania samolotów, z mojego punktu widzenia mało mamy powodów.

Kiedy latałem dwa razy w tygodniu do pracy w Harpenden, miałem okazje przyglądać się bardzo często zachowaniu ludzi w samolotach. Jedni śpią, inni rozmawiają, jeszcze inni czytają książki, wszystko jak w normalnym autobusie relacji Kraków-Lublin. Wszystko fajnie z jedną małą różnicą. Autobus prowadzi kierowca, a samolot w większości komputer. Kiedy psuje się autobus, kierowca się zatrzymuje , podnosi osłone silnika i ma szanse coś naprawić. Dlaczego ? Bo możemy założyć, że ma pojęcie o mechanice. I tu pojawia się pytanie czy piloci są ekspertami od sieci komputerowych i bezpieczeństwa ? Skąd moje pytanie ?

W zasadzie zastanawiam się czy to dobre pytanie i warto zaznaczyć , że o sieciach komputerowych wiem nie wiele. Ale tak sobie używam czasem swojej wyobraźni i wyobrażam sobie , że obok mnie siedzi koleś, z laptopem w ręku, który ma lekko zmieniony "kod neuronowy" i ma ochotę sprowadzić samolot na ziemie, tylko dlatego, że na jego pokładzie znajdują się ludzie, których ktoś w imie ideologi nazwał złymi. Taki zamachowiec.
Ten sympatyczny mlody człowiek, siedzi ze swoim laptopem, patrzy w ciemny ekran i "coś sobie klika". Tak to może wyglądać z perspektywy prostego zjadacza chleba. Niestety mily Pan łączy się z siecią bezprzewodową udostępnioną na pokładzie samolotu i używając swojej wiedzy uzyskuje dostęp do urządzeń pokładowych. Moja fantazja za filary bierze historie, która licznie przytacza przykłady na pozyskiwanie dostępu do podobno bezpiecznych sieci. To co może wydazyć się później to już czysta fantazja.Sympatyczny człowiek, może zainfekować system na pokładzie samolotu kodem, który przy kolejnym locie sprowadzi samolot na ziemie bez podwozia zaraz po starcie.

Jak to wszystko mozliwe ? Juz dzis linie lotnicze oferuja korzystanie z dostepu do internetu podczas podrozy samolotem, a to oznacza dostep do pewnych zasobow. Ludzie zwiazani z informatyka wiedza, ze 100% bezpiecznych systemow nie ma. Blad w zabezpieczeniach moze pojawic sie wszedzie , a kazdy specjalista od sieci ma duze pole do popisu.

Tutaj rodza sie pytania czy dostep do sieci nie powinien byc zabroniony ? Jesli tak, to jak ograniczyc wszystkich od korzystania z urzadzen mobilnych. Juz niebawem beda pojawiac sie w masowej sprzedazy male urzadzenia o mocach desktopow. Czy moze warto aby systemy w samolotach byly weryfikowane przez wieksze kregi specjalistow ? Nie mam duzej wiedzy o sieci ani dostepu do architektury systemow  w takich samolotach, ale wyobrazni nalezy uzywac aby wykluczac rozne niechciane wypadki.

A tutaj można poczytać o tym więcej:
http://www.schneier.com/blog/archives/2008/01/hacking_the_boe.html

http://www.airliners.net/aviation-forums/general_aviation/print.main?id=1882240

http://www.foxnews.com/story/0,2933,331088,00.html