poniedziałek, 11 grudnia 2006

czarna papryka

Dziewczynie o której nigdy moje serce, uszy, usta , oczy i dłonie nie zapomną.

Kasi z Konina


...kiedy się budze, chwile są jak sny
już nie pamiętam co było, czy było ?
czasem we śnie, pamiętam...
pamiętam Twoje usta, Twoje oczy i dłonie

dzieliłem z Toba myśli, słowa, sny
byłem dla Ciebie, wszystkim czym mogłem być
Żegnaj moja miłości, żegnaj mój śnie
widziałem koniec, koniec nas

jestem głuchy, głuchy na miłość
dotknełaś moją duszy i serce
poczułem serce w gardle, biło życiem
złamałaś moją dusze, jak młode drzewo

patrzyłem jak śpisz, jak się śmiejesz
chciałem być ojcem, chciałem być Twój jedyny
żegnaj, zostało mi , żegnaj jedyna
jedyna na zawsze tylko dla mnie

trzymam Cie wciąż za ręke w moim śnie...
i wiedz Boze, ze dziekuje za to co bylo

czwartek, 23 listopada 2006

po pierwszym spojrzeniu

kiedy Cie spotkam, kazda jedna
widzac slowa w Twych oczach
obudze sie zmieniajac los
odwroce sie i znikne w tlumie

za kazdym razem, kazda szansa
kimkolwiek bedziesz, znikne
nim poznam Twe imie, ratujac sie
bez rozmyslan, bez pamieci

poniedziałek, 30 października 2006

ksiezniczka z Konina

kiedy to przeczytasz, nic nie zrozumiesz
tak jak ja gdy obudzilem sie rano
wkladala i wyjmowala, w oko i ucho moje
noz slow i chwil, noz zycia, wszystkiego

ja tylko chcialem zyc, zyc dobrze
osadzila mnie, wiem ze nie slusznie
zrobila ruch, zabierajacy oddech zycia
pomyslala jestes niewidzialny, jestes nikim

nie napisze slowa, co przezylem przy niej
bo by nikt nie zrozumial, to tylko nasze
po to bajki czytalem bedac malym, po to
po to co miala ze mna, po to kim bylem

nie znalem ksiazki takiej zlej jak ta moja
i Ty kto czytasz, nie wierz, nie wierz mi
bo ja nie chce wierzyc, ze tak byc moze
nie odnajde juz siebie, bo mnie juz nie ma

zostalo mi juz kilka krokow, moze trzy
wtedy stane na gorze, popatrze w niebo
i nie powiem wybacz, bo skazany jestem
tylko, dziekuje Ci moj Boze, kocham ja
slonce jest zawsze, tylko jego odbicie znika gdy pojmiesz czym jest

wtorek, 24 października 2006

jeden taki dzien

tak bardzo chcialbym zatanczyc
palcami na piasku, namalowac imie
i czekac jak woda je skryje, i znowu
i tak w kolo, az woda da sobie spokoj

chcialbym w niebo krzyczec, co czuje
tak glosno, wnet kazda burza sie skryje
ten krzyk w spiew sie zamieni, na zawsze
i burza juz zadna nie wejdzie w me niebo

tych dni z blotem pelno w kolo, mimo slonca
jak wyjsc, jak sie nie dac przewrocic?
i nagle jest ktos, kto zmienia Moj wzrok
i widze, ze to tylko cienie, nie bloto

ide prosto, twardo stapam, bo wiem
bo Moja wiara silna byla, i oto jest
jest wszystko co bylo marzeniem !
i pamietam, o co prosilem, teraz dziekuje
wierze, ze kiedys poznam to imie

sobota, 21 października 2006

ostatni poranek

pamietam, choc jak przez mgle
jeszcze spie, lecz czuje to cieplo
dlon na jej brzuchu
jej wlosy w moich ustach

zamkniete oczy, tylko serce widzi
tylko ta chwila, nic wiecej
niech spi, ja sacze ta chwile
narysowalem ja wtedy we mnie, teraz widze
wschod byl zachodem

piątek, 20 października 2006

pierwszy sen

z pewnoscia to jest sen
swiatlo pada inaczej
powietrze juz nie pachnie
i ten bol w srodku

z pewnoscia okno zamkniete
gdy sie obudze, otworze je
i Boga zaprosze do pokoju
pragne sie obudzic
mojemu zyciu, tesknie za Toba

poniedziałek, 18 września 2006

Kabacka ławka pod lasem

Kasi z Konina
Ta noc jak inne minie wraz z wschodem słońca
Ten dzień jak każdy inny zniknie w pamięci bez śladu
Ten, kto po ziemi nie idzie śladów nie czyni
Nawet pamiec go zapomina

sa chwile, gdy człowiek jak wielka gwiazda wybucha
Resztkami sil, wszystko z niego ucieka
Tak ja dziś wieczór, sam na ławce pod lasem
Kolejny dzień zycia trace

Dziś wiem, ze to, co miałem nie każdy mieć może
I to, co miałem gdyby dzień jeden trwało, warto było
Samotność, pokazuje nam drogę, jak iść
Lecz jak iść, winniśmy wtedy, za późno dziś

To cud, ze życie toczy się dalej, pomyśl tylko
Ptak z gniazda raz wyskoczyć może, będąc małym
Raz jeden, a my? A nam życie drogę nowa daje
Droga jednak dla tych, co szukają, ja już znalazłem

Święcę Boga mojego, odkąd uwierzyłem, tylko raz
Wierze i wiem ze czeka i patrzy na mnie
Wcześniej błądziłem,długo, długo trwałem w ciemności
Wiem ze się nie zlęknę, wierze w to, i czuje to, sobą całym

Tak i Ty moja Panią się stałaś, wtedy, gdy uwierzyłem
Wtedy, gdy mi pokazałaś, ze Bóg skarb mi ofiarował
Wierze i czekam, ze przyjdzie ten czas, gdzie i kiedy?
Choćby to była jedna mała chwila, będę czekał

W modlitwie głębi, w chwilach słabości, zawierzę w Bogu
W Nim ma jedyna nadzieja, cóż więcej mi trzeba teraz?
Módl się tylko, módl i dziękuj za szczęście swoje
Jak ja dziękowałem, jak ja się modliłem do snu i rankiem
Bo uwierz mi, nigdy bym domu i życia nie zostawił
Nigdy bym nie pragnął sam się zgubić w świecie
Gdyby nie sens, który straciłem, w którym życie moje było
życie jest tutaj, nie tam na końcu świata, życie jest tutaj

Już nawet nocą, nie proszę, nie skomlę jak pies zostawiony
Po prostu modle się i dziękuję, i tonę w swym deszczu łez
To tak cudowne było, tak nie z tego świata dla mnie
To było moje życie, ja już umarłem, mnie już tu nie ma

Zostanę tu jeszcze chwil kilka, popatrzę w cisze
Nasycę się chwila, gdy rękę Twoja trzymałem, gdy byłem tam
Gdy jechałem do Ciebie, w zimnie, w samotności, zamieniam się w pyl
Czas mi mija, ucieka, Ty jesteś gdzieś, a ja myślami z Tobą
Paweł