piątek, 9 lutego 2018

Ze spraw ważnych pozostało zastanowienie czy to wszystko musiało się stać. i to nie mnie, ale wszystkim. każdemu. nie pamiętamy do końca kiedy się to zaczeło i nie dowiemy się kiedy się skończy. taki żart.

te wszystkie spotkania nasze przy stole po coś były, i nie tylko po to aby się najeść. zapewne powrócą jako wspomnienia w zimową noc pełną żalu i smutku że już tego nie ma.

ile głupot musiałem pomyśleć, powiedzieć, zrobić aby przejść z tamtego czasu do dziś.

Ci bliscy ludzie , ich cierpienia , smutki, widać kiedy opada mgła początku mojego życia. Niestrudzony brnąłem za swoimi marzeniami i celami, nie widząc , że to co ważne jest już na miejscu.

Do ilu lasów musiałem pójść , ile widok zobaczyć, ile przeżyć aby zobaczyć że tam niczego nie ma. Jest pustka wypełniona moimi doznaniami.

To wszystko jest tak bardzo nieistotne, że kiedy się o tym myśli pozostaje jedynie fascynacja chwilą w której się istnieje bez względu na jej okoliczności. 

wtorek, 28 listopada 2017

Jesteś tu ze mną

Gdybyś tu był jeszcze kiedyś, na tym świecie to wiedz, że bardzo Cie kocham Tato.

Zabrakło tak niewiele i tak wiele. Zabrakło mi braku Ciebie. Gdybym stracił Cie wcześniej na chwile, wiedziałbym jak wiele to znaczy Ciebie mieć.

Byłeś dachem i ogniskiem. Byłeś woda i jedzeniem. Byłeś moim wsparciem. Byłeś początkiem mnie.

Tęsknie za Tobą Tato.

niedziela, 21 maja 2017

nicość jest blisko

Niby tak daleko, tak już długo, a jednak kiedy się zatrzymasz jesteś w tym samym miejscu. Prawa dłoń to ta sama którą ściskał ojciec, oczy te same które widziały babcie. Ta sama głowa którą rozbiłem za domem dziadka. Ten sam palec pogryziony prze psa, blizna na nim jak była tak jest. Jest dużo blizn. Czasem nocą lece na Marsa. Gasze silnik i patrze czy już śpisz. Ile jeszcze osób zostanie jedynie blizną na kawałku mojego ciała ?

Nie posunąłem się jako człowiek nawet o krok. Raczej się cofnąłem, odnalazłem jedynie uszkodzenia w sobie. Zdążyłem zapomnieć co czytałem, co widziałem i kim byłem. Przestałem być sobą. Stałem się procedurą lotniczą. Startuje, skręcam, wydaje komunikaty, mijam burze, huragany i cyklony po czym z potem na czole ląduje. Kłade się spać i rano znowu lecem ponad wszystkim. Zegarek pokazuje godziny raz szybciej raz wolniej. Przestał mieć znaczenie.